183. Łbem sięgała do samego pępka.
Odchyliłem się do tyłu, rozsunąłem szerzej nogi, pozwalając ciężkim jądrom opaść do dołu. Moja wielka fujara ułożyła się na moim brzuchu w taki sposób, że łbem sięgała do samego pępka. Nie wiem, jak mi się to udało. Wiedziałem, że jest wielka, ale nie aż tak.
No właśnie. Odchyliłem się do tyłu, rozsunąłem szerzej nogi, pozwalając ciężkim jądrom opaść do dołu. Moja wielka fujara ułożyła się na moim brzuchu w taki sposób, że łbem sięgała do samego pępka. Nie wiem, jak mi się to udało. Wiedziałem, że jest wielka, ale nie aż tak. Widocznie to zasługa tej właśnie pozycji. Tak, czy inaczej, w tym momencie wydawała się jeszcze bardziej ogromna niż normalnie. Czekałem.
Dziewczyna znów była nieco inna. Metamorfoza nastąpiła dość szybko i była nieznaczna. Dlatego można było jej nie zauważyć. Ja jednak byłem już bardzo wyczulony na tym punkcie. Bez dwóch zdań, widziałem w niej młodą dziewczynę, bardzo młodą i nieco wystraszoną. Była ta sama, a jednak inna. Objawiało się to w trochę odmiennym spojrzeniu, napięciu mięśni, pozycjach ciała i gestach. Przez chwilę zastanawiałem się, która z nich podoba mi się bardziej, seks z którą jest bardziej przyjemny i ekscytujący? Miałem świadomość, że moje wyuzdanie sięgnęło zenitu, ale nic nie mogłem na to poradzić.
W tej chwili trudno było ocenić, która w moich oczach jest bardziej atrakcyjna. Zdawało się, że to ta młoda pociąga nie bardziej. Chodziło tu raczej o jej niewinność i naturalność. Te cechy były dla mnie niezwykle interesujące. To wcale nie było takie dziwne. Miałem pięćdziesiąt lat i młodość była dla mnie fetyszem, którego szukałem w każdej kobiecie. ona dawała mi to czego tak bardzo potrzebowałem.
Wstała, odwróciła się do mnie bokiem i spojrzała przez ramię. Po chwili potrząsnęła głową, pozwalając włosom rozsypać się po całym ciele. Uśmiechała się, ale już inaczej. Prawie niezauważalnie. W jej spojrzeniu była raczej niepewność i naiwne podniecenie. Położyła dłonie na piersiach jakby brakowało jej tchu. Widziałem, że drży. Była naturalna, dziewczęca i niewinna. Taka, jaką zobaczyłem po raz pierwszy.
-Boże, co wy ze mną robicie?! Przecież ja nie wiem… - odezwała się niepewnie niby do mnie, niby do niej.
W tej chwili, po prostu, miałem ochotę ją przytulić i najnormalniej w świecie być przy niej. Być jak opiekun, nie jak kochanek. Chociaż, z drugiej strony, wiedziałem, że to tylko na ten jeden moment.
W tym świecie nic nie pozostawało takie samo dłużej, niż przez kilka minut. Nim zdążyłem się zorientować, znów nastąpiła zmiana. Jej źrenice otworzyły się szerzej, usta uchyliły się i stały jakby bardziej wydatne. Dłonie, które do tej pory spoczywały płasko na jej jędrnych cycuszkach, teraz ujęły je z dwóch stron i zaczęły uciskać jak ciasto.
“Jezu, przecież tą to zgwałciłbym od razu!” - pomyślałem.
-Nie gadaj głupot, dziewczyno! Chwilami nie mogę cię słuchać. Spójrz, - powiedziała.
-Och gdzie?
-Jak to gdzie?! Kurczę, na jego kutasa!
-Och!
-Co, och?! Nie podoba ci się?
-Podoba, tylko…
-Jakie tylko, jakie tylko… dają to bierz i nie zastanawiaj się. Wykorzystaj okazję, jaka się nadarza.
Zerknęła w moją stronę, a zaraz później całe jej ciało jakby zesztywniało. Naprężyła wszystkie mięśnie tak, jakby miała zamiar się porządnie przeciągnąć. Następnie jej dłonie z piersi powędrowały w stronę napęczniałej cipeczki. Widać było, że walczy ze sobą, ale ta walka była jakaś dziwna. Na dodatek podniecała niesamowicie.
-Och… jest fajny… - odezwała się już trochę bardziej zdecydowanym głosem.
-Prawda? Prawda, że jest fajny?
Uśmiechnęła się szerzej.
-Chcesz go?
Wiedziałem, że starsza Julka odzywa się do niej gdzieś z drugiego planu.
-Och, chcę… - westchnęła młoda.
-No to na co czekasz?! Bierz go!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz