Szukaj na tym blogu

6 września 2020

Projekt: "Przyszłość".

185. Obciągała z zapałem głowicę.

Znajdowała się teraz na podłodze, dokładnie między moimi nogami. Ściskała mnie za penisa dokładnie tak, jak, ja sam przed chwilą i ssała. Obciągała z zapałem głowicę, a ja ledwo trzymałem się w posadach. 


Tego było już za wiele. Ja też miałem granice swojej wytrzymałości. Chciałem, by to się działo, chciałem, by to się działo po mojemu, całkowicie po mojemu. Wstałem z tego wyrka i zbliżyłem się do niej. Ja też umiałem prowokować, szokować. Teraz, po tym wszystkim, co się dowiedziałem, powiedzmy, że było mi wszystko jedno. Powoli zaczynało być mi obojętne, co się z nią stanie, co stanie się z moim sobowtórem. Chciałem jak najlepiej wykorzystać nadarzającą się okazję. Byłem ciekawy, co z tego wyniknie i jak daleko możemy się w tym wszystkim posunąć. Byłem ciekawy, jak bardzo mogę ją zepsuć, jak bardzo mogę sprowadzić na manowce moje młodsze ja. 
Zatrzymałem się obok krzesła, na którym siedziała, stanąłem tak, aby widziała mnie z boku. Nawet na sekundę nie spuszczała mnie z oczu. W jej spojrzeniu był szok, zdziwienie, ale też podniecenie. W sumie, tak naprawdę, nie wiem, co jeszcze. Te wielkie oczy i uchylone usta mówiły więcej, niż mi się zdawało. 
Chwyciłem się za fiuta, ale nie tak normalnie, za sam trzon. Ująłem go razem z jajami, razem z tym wielkim, napęczniałym workiem, który wisiał między moimi udami. Chciałem wyglądać na zwykłego zboka, erotomana który za chwilę zrobi z jej cipki miazgę.  Kutas wydawał się teraz większy i bardziej groźny niż wcześniej. 
-H-eh… - wyrwało się z jej gardła. 
-Mmmm… no i co mała, podoba ci się mój ptaszek? - powiedziałem pewnym siebie głosem.
Musiała czuć jego zapach, Byłem zbyt blisko. Musiała zdawać sobie sprawę, że za chwilę przejdę do bardziej konkretnych szczegółów. 
Nie macie pojęcia, jak bardzo szybko to się stało. Powiem szczerze, że ona chyba też, nie do końca, zdawała sobie z tego sprawę. Choć byłem tak blisko, najprawdopodobniej wziąłem ją z kompletnego zaskoczenia. Sam się dziwiłem, że tak bezproblemowo to wyszło. 
W nastepnej sekundzie mój wielki kuts już siedział w jej buzi, a ona nie miała nic do powiedzenia. Z resztą, nie była w stanie teraz nic powiedzieć, bo cała jej buziunia wypchana była moim twardym zaganiaczem. Siedział w niej jak wielki knot w lampie, jak knebel, od którego nie mogła się uwolnić. Poza tym nie było jej już na krześle. Nie wiem jak to się stało. Chyba spadła. 
Znajdowała się teraz na podłodze, dokładnie między moimi nogami. Ściskała mnie za penisa dokładnie tak, jak, ja sam przed chwilą i ssała. Obciągała z zapałem głowicę, a ja ledwo trzymałem się w posadach. Patrzyłem na jej kołyszące się, w rytm ruchów, cycki, trzymałem jej głowę w taki sposób, aby jeszcze mocniej mnie pochłaniała i kołysałem się na ugiętych kolanach. Nie mogłem złapać tchu. 
 Kiedy wreszcie go wypuściła, uniosła głowę i spojrzała na mnie. Przy szeroko otwartych ustach, samym czubkiem języka muskała wierzchołek z dziurką. To była młoda, ta młoda Julka, tylko jakaś taka inna, bardziej rozwiązła i zboczona. Taka chyba bardziej mi się podobała. Automatycznie uwolniłem jej potylicę, aby dać jej możliwość zajęcia się moim przyrodzeniem w odpowiedni sposób. 
Niestety, zaraz później, moje podniecenie odebrało mi władzę nad moim ciałem i samo zaczęło dyktować warunki postępowania. Cóż mogłem zrobić? Mogłem tylko się temu poddać i cieszyć się życiem. 
nieokreślony

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...