198. Nie powinna tak patrzeć.
No więc patrzyła na mnie, ale jak?! Młoda, w wieku Julki, czarne, krótkie, do ramion włosy, ale gęste i miękkie. Grzywka, zakrywająca brwi i zielone, kocie oczy. Pochylona nieco głowa i to spojrzenie: podejrzliwe, ciekawskie i zaczepne. Nie powinna tak patrzeć, nie w tej sytuacji, nie wtedy, kiedy byłem z inną dziewczyną.
-Poczekaj chwilę, Marzena, niech na siebie coś wrzucę. Jestem kompletnie goły, - powiedziałem bez ogródek i najbardziej bezczelnym głosem, jaki udało mi się z siebie wydobyć.
Nie miałem zamiaru nic ukrywać i udawać lepszego niż jestem. Nie przed nią.
-Dobra, dobra… nie ma sprawy, ubierz się, ja poczekam, - usłyszałem.
“Aha, w takim razie, jak tak, to tak, - pomyślałem, - “jak chce, to niech czeka”. Nie będę się spieszył.
Bez niepotrzebnego już stresu, wstałem, obszedłem pokój dookoła, rozglądając się za spodniami i koszulą. Julka także wciągała już coś na swoje zgrabne ciało. Tak, czy inaczej, trwało to odpowiednio długo. W między czasie spostrzegłem, że, mimo dość nietypowej sytuacji, tych nerwów i wogóle, moja fujara wciąż sterczy i wcale nie ma zamiaru się położyć. Zdawałem sobie sprawę, że chyba będę musiał się już do tej sytuacji przyzwyczaić.
Nie wiem dlaczego, ale ubierając się wyobrażałem sobie, jak ona tam stoi za tymi drzwiami i wyobraża nas sobie. Wiedziałem, że jest to dość ciekawska i wścibska dziewczyna, więc takie podejrzenia wcale nie były niczym nadzwyczajnym.
Kiedy miałem już na sobie spodnie, a kutas napierał na materiał od środka (nie założyłem slipów) z rozpiętą koszulą podszedłem do drzwi i przekręciłem zasuwkę. Nie wpuszczałem jej do środka. Nie chciałem, by zobaczyła ten straszny bałagan. Stałem w szczelinie jak ochroniarz, starając się zablokować wejście.
Nie potrafię tego dokładnie opisać. Wrażenie jakiego doznałem było dość dziwne, ciekawe, ulotne i jednocześnie niesamowicie podniecające.
“Chyba jestem totalnie zboczony. Przecież tam nic nie ma. Kompletnie. Tylko ona’, - myślałem.
Stała tam, za tymi drzwiami i patrzyła na mnie, a ja się podniecałem. Nie wiem, co się ze mną działo. Teraz już podniecało mnie wszystko, nawet jej twarz, ta młoda buzia.
No więc patrzyła na mnie, ale jak?! Młoda, w wieku Julki, czarne, krótkie, do ramion włosy, ale gęste i miękkie. Grzywka, zakrywająca brwi i zielone, kocie oczy. Pochylona nieco głowa i to spojrzenie: podejrzliwe, ciekawskie i zaczepne.
Nie powinna tak patrzeć, nie w tej sytuacji, nie wtedy, kiedy byłem z inną dziewczyną. Przecież wiedziała. Dlaczego tak jawnie i bez ogródek prowokowała? Nie wiem. Tym bardziej, że Julka była jej najlepszą przyjaciółką.
Miała na sobie białą, elastyczną bluzkę z dzianiny. Nic nadzwyczajnego, gdyby nie ten duży dekolt…
“Jeszcze trochę, a zobaczę jej cycki”, - pomyślałem.
-Przepraszam, że ja tak… no, nie chciałam wam przerywać… - zaczęła z delikatnym, szelmowskim uśmieszkiem.
Julka stała gdzieś za mną. Czułem to. Nie oglądałem się.
-Dobra, dobra, o co chodzi? - powiedziałem rzeczowo i dość sucho.
-O, cześć Julka, - ożywiła się, - słuchaj, był telefon od ciebie z domu. Nie wiem dokładnie, co się dzieje. Dzwoniła twoja mama. Masz natychmiast przyjechać. Twój dziadek jest ciężko chory, leży w szpitalu.
Automatycznie odwróciłem się, aby zobaczyć jej reakcję. To trochę niezdrowe, że teraz wszystko tak kalkulowałem. Cały czas miałem świadomość, że to piękne ciało zamieszkują teraz dwie osoby. Byłem po prostu ciekawy, co z tego mezaliansu wyniknie. No i wynikło.
Byłem zdziwiony jej trochę niepoważną reakcją. Przecież chodziło o jej dziadka, przecież powinna od razu wpaść w panikę i zacząć się denerwować. Nie wiem, co sobie wtedy jeszcze myślałem. Wyobrażałem sobie wiele różnych rzeczy, ale nie to.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz