Szukaj na tym blogu

8 września 2020

Projekt: "Przyszłość".


187. Moja kochanka wchodzi na szczyt rozkoszy.

Leżałem tak za jej plecami, mój kutas siedział głęboko w jej cipeczce, każda sekunda zdawała się być wiecznością. Z niesamowitą satysfakcją obserwowałem, jak moja kochanka powoli, aczkolwiek nieubłaganie, wchodzi na sam szczyt rozkoszy.


Stojąc z jej plecami, nim zdążyła się zorientować, chwyciłem ją za nadgarstki i przycisnąłem do jej pośladków. Jęknęła tylko z bólu, ale nic nie powiedziała. Następnie, w amoku podniecenia, cały czas krępując jej  dłonie, drugą ręką ująłem ją za szyję i pociągnąłem na moją klatkę piersiową. Wygięta na plecy w pałąk, skrępowana, dyszała jak upolowane zwierzę. Nie dawałem jej żadnych szans. Byłem jak niedźwiedź sapiący do jej ucha. 
-No i co? Co teraz powiesz, mała cipo?! Dobrze ci tak? Lubisz to, co?!
Nim zdążyła cokolwiek zrobić, zareagować w jakikolwiek sposób, już znajdowała się na łóżku. Sam ją tam zaniosłem. Energia, która się we mnie zgromadziła, pozwalała mi robić takie rzeczy. Nie zdawałem sobie sprawy z jej ciężaru i z tego, że mogła stawiać jakikolwiek opór. Po prostu była moją zabawką, z którą mogłem robić, co mi się żywnie podobało i tyle. 
Rzuciłem ją na posłanie jak szmacianą lalkę. Upadła przodem na brzuch. Podszedłem, chwyciłem ją za biodra i uniosłem do góry. Jej tyłek był oszałamiający. Patrzenie na niego, pozbawiało mnie zdrowego rozsądku. Sapnąłem dwa razy, poprawiłem i odpowiednio ustawiłem, szeroko rozsuwając jej uda. Następnie ująłem kutasa i bez problemu wjechałem w sam środek jej słodkiej cipeczki. 
Tego mi było trzeba. Rozkosz była nieopisana. Szeroka, miękka dupa wgniotła się w moje podbrzusze niczym wielka poducha. 
-O ja pierdolę! - wyrwało się z mojego gardła. 
“Kurwa, kurwa… oby tylko wytrzymać dostatecznie długo!” - kołatało się w mojej głowie. 
Pchnąłem mocniej wjeżdżając do samego końca. Zakręciło mi się w głowie. Wysunąłem się nieco i znów wszedłem. 
“O Boże, o Boże! Jeszcze trochę, jeszcze trochę!” - myślałem. 
Już samo patrzenie na jej pośladki w tej pozycji sprawiało, że doznawałem orgazmu, a co dopiero jakakolwiek praca moim kutasem w jej pizdeczce. 
-Ty kurwo pierdolona! - jęknąłem. 
Pochyliłem się nad jej plecami i obydwiema dłońmi przycisnąłem jej głowę do materaca. Jej twarz rozgniotła się na posłaniu w nienaturalny sposób. Postawiłem stopę na tapczanie i zacząłem rytmicznie posuwać. 
“Boże, Boże, jeszcze chwila! Dam radę, dam radę!” - myślałem gorączkowo. 
Później to już była dobitka: słodka, gorąca i totalnie odlotowa. Leżeliśmy na łóżku: ona przede mną, ja za nią. Pozycja, jak pozycja, nic nowego. Tylko ta namiętność, ta gorączka, która nas łączyła, była wyjątkowa. Byliśmy do siebie po prostu przyklejeni. Jej pośladki wciskały się we mnie z całą siłą. Dociskałem swoim podbrzuszem wjeżdżając swoim kutasem tak daleko, jak tylko się dało. Teraz już nie musiałem na nic uważać. 
Uparcie, lecz taktycznie, brnąłem do celu, do niesamowitego orgazmu. Miałem wrażenie, że moje jaja za chwilę eksplodują pod naporem olbrzymiej ilości nasienia. Obejmowałem ją swoim ramieniem i mocno przyciskałem do siebie, a ona dyszała mi w twarz. 
“Jeszcze chwila, jeszcze moment, a będzie po wszystkim!” - myślałem. 
Jeżeli myślicie, że facet może dojść tylko raz, że coś takiego jak orgazm wielokrotny jest tylko i wyłącznie domeną kobiet, to jesteście w błędzie. Właściwie, nie wiem, jak to się stało. Odpływałem. Cały czas miałem wrażenie, że jestem w niebie. Leżałem tak za jej plecami, mój kutas siedział głęboko w jej cipeczce, każda sekunda zdawała się być wiecznością. Z niesamowitą satysfakcją obserwowałem, jak moja kochanka powoli, aczkolwiek nieubłaganie, wchodzi na sam szczyt rozkoszy. Widziałem, jak zmienia się jej twarz. Teraz w tej młodej buzi mogłem dostrzec obydwie osobowości, zarówno tą starszą jak i młodszą. Były tu obydwie i dostrzegałem to. Zamknięte oczy, zaciśnięte mięśnie, uchylone usta - to wszystko wskazywało, że to jest już ten moment. Skrzyżowała ręce i przycisnęła je mocno do swojego podbrzusza. 
-Och, och, och… - stękała. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...