Szukaj na tym blogu

13 września 2020

Projekt: "Przyszłość".

192. Jak stary erotoman.

Teraz, nagle uświadomiłem sobie, że ona jest już obok mnie, blisko, bliżej niż wcześniej, jeszcze bliżej niż minutę temu, siedzi przy moich kolanach, a ja leżę rozwalony na tym tapczanie jak stary erotoman. Leżę tak z wielkim, sterczącym do góry kutasem i ciężkimi jajami, zwisającymi między moimi udami. Leżę tak i patrzę na nią, nieco zaskoczony, ale bardzo zadowolony.


Była inna: moja i nie moja zarazem. Tak jakby znów coś się z nią stało, jakby, po raz kolejny, zaszła w niej jakaś zmiana, zmiana, o której nie miałem pojęcia. Tylko, kim, tym razem, miałaby się stać? 
Naga, piękna, zgrabna, z dużymi piersiami i szerokimi biodrami, właśnie opuszczała nogi na podłogę i podciągnęła wyżej kołdrę, starając się pod nią ukryć swoją ponętną cipeczkę. Nie wiem dlaczego, ale czułem się tak, jakbym ją zdradził, jakbym zdradził ją, nie z jedną, ale z wieloma kobietami na raz. Bo, czy mogłem tak myśleć? Czy mogłem tak myśleć przy niej? Czy mogłem tak myśleć po tym, co właśnie się stało? 
Jeszcze przed chwilą taki pewny siebie, teraz całkowicie straciłem rezon. To było nierozsądne myśleć o innych kobietach, kiedy miałem ją tak blisko siebie, tak bardzo dostępną i tylko moją. A jednak, nie mogłem pozbyć się tych wyobrażeń, które wracały jak bumerang i nie dawały spokoju. 
Nie mogłem oprzeć się tej zabawie, zabawie w fantazje, myśli, prowokację i podniecenie. Będąc tutaj, przy niej i mając ją na wyciągnięcie ręki, potrzebowałem tych myśli, tych grzesznych myśli. O dziwo, moja pamięć, zwykle tak zawodna i niekompletna, w której trudno było o jakiekolwiek szczegóły, teraz pracowała niezwykle sprawnie i dawała mi czysty, wyrazisty obraz tego, co przed laty się działo. A może to tylko znów i wyłącznie zasługa mojej wyobraźni, która sama produkowała wizje, niekoniecznie mające cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Sam już nie wiem. 
Widziałem cipkę, cipkę Ireny. Była soczysta, mokra, przekrwiona, doskonale wybarwiona. Wciśnięta w tą rurkę, jakby wciągnięta przez odkurzacz, wręcz porażała swoją dokładnością i subtelnymi szczegółami.  
Dopiero po kilku minutach zrozumiałem, że to, co się ze mną dzieje, nie jest reakcją dojrzałego człowieka, który dość dużo już w życiu widział. Wszystko wskazywało na to, że były to odczucia mojego młodszego ja, które nie do końca umiało sobie poradzić z nadmiarem bodźców, z tym, co się działo z nim i wokół niego. 
Nie wiem, jak to się stało. Jak już wcześniej pisałam, wiele rzeczy, które się tutaj wydarzyły, odbywały się jakby poza moją świadomością. Czasami nie miałem nad nimi kontroli, czasami pewne wydarzenia pojawiały się jakby same, znikąd, zaskakując mnie kompletnie. Nie wiem skąd to się brało. Czy było to efektem połączenia dwóch osobowości, czy tylko mojego roztargnienia wynikającego z nowej nieznanej sytuacji. 
Teraz, nagle uświadomiłem sobie, że ona jest już obok mnie, blisko, bliżej niż wcześniej, jeszcze bliżej niż minutę temu, siedzi przy moich kolanach, a ja leżę rozwalony na tym tapczanie jak stary erotoman. Leżę tak z wielkim, sterczącym do góry kutasem i ciężkimi jajami, zwisającymi między moimi udami. Leżę tak i patrzę na nią, nieco zaskoczony, ale bardzo zadowolony. Leżę i czekam na to, co za chwilę może się stać, na to, co za chwilę rzeczywiście się stanie. Nic innego mnie nie interesuje. 
To było porażające, niesamowite i gorące. Nie chciałem nad tym zapanować, bo kolejne zaskoczenia, które następowały tak często po sobie, były tak niesamowicie podniecające. Moja Julka, moja kochana, gorąca Julka, taka pełna zainteresowania, zainteresowania mną, seksem, seksem ze mną i ja, tak bardzo podniecony, tak bardzo gorący i nienasycony. Moje ciało zdawało się wręcz tryskać nieograniczoną ilością energii. Mogłem się z nią kochać cały czas, bez przerwy, bez wytchnienia, zawsze wszędzie. Nie wiem, co się wtedy ze mną działo. Absolutnie nie potrafię tego wyjaśnić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...