188. Jej cipka spływała kaskadami spermy.
Najlepsze było to, kiedy się uniosła, a ja mogłem zobaczyć to, do czego sam doprowadziłem. Jej cipka spływała kaskadami spermy. Wydobywała się ze środka, spływała z brzuszka prosto na mojego, sinego z rozkoszy, fiuta. Nasienie odlepiło całe moje podbrzusze jaja i uda. Miałem wrażenie, że doświadczyłem najlepszego w moim życiu seksu.
A później… później wiecie co się stało? Ona mnie dosiadła. Dosłownie na chwilę. Nie spodziewałem się tego. W ostatnim momencie zmieniła pozycję, weszła na moje biodra i nadziała się na mój korzeń. Przy szeroko rozsuniętych nogach, wbiłem się w nią tak głęboko, że już niczego nie dało się kontrolować, nic powstrzymać. Można było tylko przeć do przodu, uparcie i zawzięcie. Pochyliła się nieco do przed siebie, a ja pompowałem w nią wszystko, co miałem. Hmm… tak mi się wtedy zdawało, że wszystko. Czułem, jak jej cipeczka zaciska się równo i miarowo, nie dając mi żadnych szans.
Po chwili stało się coś jeszcze bardziej słodkiego i niesamowitego. Uniosła się na tyle wysoko, że mój kutas się z niej wysunął. Co absolutnie nie zmieniało faktu, że wciąż doznawałem orgazmu i cały czas pompowałem. Tym razem już na jej brzuszek. Przyciskała głowicę do swojego zarostu, a ja zraszałem go moim pożądaniem. Nasienie było gęste spienione i mocno trzymało się rzadkich rudych włosów.
Podtrzymywałem ją za plecy i starałem się obserwować to, co dzieje się z przodu. Ten widok, ten aromat, to ciepło! Och trudno to opisać! Gapiłem się jak głupi, nie bardzo wiedząc, co się ze mną dzieje. Czułem, jak moje podbrzusze kurczy się i kurczy. Tak jakby nigdy nie miało mieć to końca. Sperma lepkimi strugami spadała w jej zarost, krok, po kroku pokrywając całą jego powierzchnię. Jezu, jak było mi dobrze! Nie chciałem nic więcej. Nie pragnąłem nic więcej.
W końcu jej norka wyglądała jak malutkie bagienko z niewielkim otworkiem pośrodku. Co miałem robić? Wszedłem w nią po raz kolejny. Mój kutas wcale nie zmniejszył swoich rozmiarów. Nie zdążył. Wciąż przeżywał swoje pięć minut. Kiedy się w niej znalazłem, napotkałem moje pozostałości, całą tą gęstą wydzielinę, którą ją obdarzyłem. Samo wrażenie, ta świadomość była tak niesamowita, że w sekundę po tym, jak dotarłem do końca, nastąpiła nagła, kolejna fala rozkoszy. Ta wyrwała mnie z butów. Myślałem, że wyzionę ducha. Nie byłem nawet w stanie krzyczeć, jęczeć, czy wzdychać. Nic z tych rzeczy. Ja umierałem z rozkoszy.
Wiecie, co ona zrobiła? Zamiast zwolnić i dać mu odpocząć, chociaż trochę, zaczęła podskakiwać na moim kutasie jak piłka. Góra-dół, góra-dół… szybko, gwałtownie, nie dając mi żadnych szans. To, co było w środku zaczęło się pienić i wytryskiwać na zewnątrz. Niesamowicie silny zapach jej kobiecości i mojego fiuta rozchodził się w powietrzu odurzając i jeszcze bardziej podniecając.
-Ech, ech, ech… - wydobywało się z jej dziewczęcego gardła.
Kiedy przechyliła się do tyłu i opadła na mój tors, a ja złapałem ją za cycki i zacząłem ugniatać, nastąpiła kolejna fala. To już nie była rozkosz, to było totalne odejście w daleki kosmos. Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Całe jej podbrzusze kurczyło się tak mocno, że nie pozostawało mi nic innego jak tylko strzelić jeszcze raz. Tam, głęboko, prosto w jej cipeczkę.
Najlepsze było to, kiedy się uniosła, a ja mogłem zobaczyć to, do czego sam doprowadziłem. Jej cipka spływała kaskadami spermy. Wydobywała się ze środka, spływała z brzuszka prosto na mojego, sinego z rozkoszy, fiuta. Nasienie odlepiło całe moje podbrzusze jaja i uda. Miałem wrażenie, że doświadczyłem najlepszego w moim życiu seksu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz