342. Nigdy nie spotkałem swojej żony.
Najprawdopodobniej tutaj wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. Być może nigdy nie spotkałem swojej żony a co za tym idzie nie urodziły się moje dzieci. To wszystko wydawało się bardzo przytłaczające i smutne.
-Zdaje się, że teraz ja coś przegapiłem, - odzywałem się do niej, - jak to był? Nie ma Polski? Znowu były jakieś rozbiory? Który mamy teraz rok?
Patrzyła na mnie jakby nic nie rozumiała.
-Rok. Który mamy rok? - pytałem coraz bardziej zaciekawiony.
-No jak to który? Pytasz mnie o rok? Dziwny jesteś. 2020 oczywiście. Dobrze się czujesz?
Potrząsam głową.
-No dobrze. Nic się nie stało, - powiedziałem, - poza tym, że mi się daty nie zgadzają.
-Jak to ci się daty nie zgadzają? Teraz mamy 2020, a 1978 powstały Stany Zjednoczone Europy. To było pięć lat przed moimi narodzinami. Chcesz wiedzieć coś jeszcze?
Teraz dopiero zaczynałem rozumieć, że wpakowałem się w naprawdę poważne tarapaty.
-Posłuchaj mnie, - zacząłem bardzo ostrożnie, najspokojniej jak tylko się dało, - ja także pochodzę z roku 2020, ale… - zaciąłem się.
Kolejna część zdania nie mogła przejść mi przez gardło.
Patrzyła na mnie jak na idiotę, albo jak na kogoś, kto wybudził się z długiego snu.
-Ale? Co chciałeś powiedzieć?
-Wiem, że może to dla ciebie głupio zabrzmi, ale w moim roku 2020 nie ma Stanów Europy… Jest Unia Europejska, owszem, ale nie jakieś tam Stany…
Znowu słowa utkwiły mi w gardle. Nagle uświadomiłem sobie, całą prawdę, o ile oczywiście to była prawda, a nie jeszcze jedno kłamstwo, albo iluzja. Dotarło do mnie, że jestem w rzeczywistości równoległej, w jakimś odgałęzieniu, które sam stworzyłem będąc tam, w dalekiej przeszłości. Tylko, mimo wszystko i tak nie mogłem tego do końca spiąć logicznym tłumaczeniem. Przesunąłem się zaledwie do roku 1986, tymczasem zmiany, o których ona mówiła sięgały roku 1978, więc o wiele dalej. Jak to możliwe?
-Poczekaj, poczekaj, - zacząłem jeszcze raz, - w jak daleką przeszłość wysyłacie teraz ludzi?
Patrzyłem na nią i byłem już prawie pewny, w jaki sposób mi odpowie. Wiedziała, że będę potrzebował znacznej pomocy, aby to wszystko ogarnąć. Mówiła łagodnym spokojnym tonem. Trochę tak, jak do dziecka.
-W dowolną. A o co ci chodzi?
-No wiesz, zdawało mi się, że w granicach życia każdego człowieka. Tak daleko jak tylko sięga jego świadoma pamięć, albo w ogóle jakakolwiek pamięć… że każdy może przenieść się tylko do swojego własnego ja z przeszłości… czy tak nie jest?
-Nie, - powiedziała krótko.
Zapadła dość długa i dość niezręczna chwila ciszy, po której się odezwałem:
-Jak to nie?!
-Od 2003 roku technologia poszła bardzo daleko do przodu. Wtedy było tak jak mówisz, ale teraz to także historia.
-2003 rok? To, od którego wysyłacie ludzi w przeszłość?
Uśmiechnęła się.
-Oj nie wiem dokładnie. Chyba od 2001.
Teraz zdałem sobie sprawę, że jestem w bardzo wczesnym odgałęzieniu rzeczywistości, ale to nie ja byłem sprawcą zmiany, która się wtedy dokonała. Chociaż, kto wie. Jak mogłem to ocenić. Z tej perspektywy nie było to możliwe.
Nagle poczułem się bardzo samotny. Nie wiem skąd to się brało, ale zaczynało docierać do mnie, że tak naprawdę wszystko może wyglądać zupełnie inaczej. Inaczej niż to, co znałem. Inaczej niż to, do czego byłem przyzwyczajony. Kto wie, czy jeszcze mam żonę i córki? Zrozumiałem też coś jeszcze: pytanie o takie rzeczy będzie bardzo trudne i skomplikowane. Najprawdopodobniej tutaj wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. Być może nigdy nie spotkałem swojej żony a co za tym idzie nie urodziły się moje dzieci. To wszystko wydawało się bardzo przytłaczające i smutne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz