Szukaj na tym blogu

7 lutego 2021

Projekt: "Przyszłość".

 339. Gruba warstwa mojej spermy. 


Mimo wszystko ucieszyłem się, że usłyszałem te słowa. W pewnym sensie miałem dość. Może nie tyle byłem zaspokojony seksualnie, bo tego, jak na razie nie czułem, ile byłem spocony i to było mało komfortowe. Poza tym o ile ja sam tak się czułem, to trudno było mi sobie wyobrazić, jak ona musiała to odbierać. Przecież to na niej była gruba warstwa mojej spermy. 


Trudno określić ile to wszystko mogło trwać. Miałem wrażenie, ze całą wieczność. 

-Wiesz co, - odezwała się w końcu do mnie, - bez porządnego prysznica nie mam co marzyć o wyjściu z tego pokoju. 

-Co, co? - mruknąłem, nie otwierając jeszcze oczu.

-Nawet jak na moje standardy jest tego stanowczo za dużo, - dodała jeszcze. - Teraz dopiero zaczynam doceniać fakt, że jest tutaj duża łazienka z wanną i natryskiem. 

Jeszcze nie rozumiałem, o co jej chodzi. Próbowałem po prostu rejestrować jej słowa.  

-Wiesz, została zaprojektowana do takich właśnie dzikich akcji z pacjentami, ale do tej pory mi się to nie zdarzyło. To znaczy, zdarzyło, ale nie tu i w takich ilościach… och jesteś niesamowity.  

W końcu powoli otworzyłem zamglone oczy. Zdawałem sobie sprawę, że musi upłynąć długa chwila nim całkowicie dojdę do siebie. Jeszcze chwiałem się na nogach i ciężko oddychałem. Miałem wrażenie, że całe moje ciało pokryte jest drobniutkimi kropelkami potu. Mimo wszystko powoli wracałem do świata żywych. Zdawało mi się, że przepłynąłem rzeki i morza, że przeszedłem góry i doliny, a to był tylko zwykły orgazm. Tak mi się zdawało. Czułem, że za chwilę moje serce wyskoczy mi z klatki piersiowej. 

Kiedy na nią spojrzałem nie mogłem uwierzyć temu co widzę. Zdawało mi się, że przed moją osobą klęczy jakiś potwór. Dopiero po kilkunastu sekundach zaczęło do mnie docierać, że to moja partnerka seksualna, z którą tak słodko i tak gorąco się zabawiałem. 

Kobieta otarła ze swojej twarzy moje nasienie i próbowała się nawet uśmiechać. Gdyby nie te śliczne dołeczki w policzkach penie bym jej nie poznał. 

-Och przepraszam. Przepraszam cię za moją niezdarność. Nic ci się nie stało? - zainteresowałem się, chociaż wiedziałem, że to trochę głupie. 

Patrzyła na mnie jednym okiem. W drugim znajdowała się jeszcze moja sperma. Patrzyła tak na mnie i uśmiechała się. 

-Nie, nie… wszystko w porządku. Kurde jak najbardziej w porządku. Jasne, że mi się nic nie stało, - odpowiedziała grzecznie. 

Uśmiechnęła się jeszcze serdeczniej. Trochę dziwnie się czułem. Miałem wrażenie, że jednak nico przesadziłem. 

-Ale żeś się kurde spuścił! - powiedziała tak, jakby to był świetny żart. 

Patrzyła na mnie z niesamowitym podniecaniem i takim błyskiem w oku. 

-Wiesz co, - odezwała się w końcu, - nie wiem jak ci to powiedzieć… Nie, ja już jestem pewna, że będę regularnie korzystała z twoich usług, chociaż wiem, że nie będą one tanie. Poza tym zdaję sobie sprawę, że jestem w zespole do spraw testów genetycznobionicznych i wiem, że obowiązują mnie dość ścisłe zasady.

Przyglądałem się jej z coraz większym zdziwieniem.

-Co? Jakie zasady? - spytałem zastanawiając się, o co w tym wszystkim chodzi. 

-No wiesz, dotyczące tego kto i kiedy może korzystać z usług mutantów, ale wiesz co? Coś ci powiem. Gówno mnie to obchodzi. Chcę cię mieć na własność kociaku i zrobię wszystko, żeby tak się stało. Już zaczynam kombinować, jak to sobie wszystko poukładać. 

W momencie kiedy chciałem poprosić o dodatkowe wyjaśnienia, zaproponowała:

-Może pójdziemy się wykąpać.

-Okej, - odpowiedziałem mimowolnie, nadal nic nie rozumiejąc, ale czując, że pierwsze lody zostały przełamane. 

Mimo wszystko ucieszyłem się, że usłyszałem te słowa. W pewnym sensie miałem dość. Może nie tyle byłem zaspokojony seksualnie, bo tego, jak na razie nie czułem, ile byłem spocony i to było mało komfortowe. Poza tym o ile ja sam tak się czułem, to trudno było mi sobie wyobrazić, jak ona musiała to odbierać. Przecież to na niej była gruba warstwa mojej spermy. 

“Bardzo dobrze”, - pomyślałem, - “spłuczę z siebie trochę tego brudu”. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...