Szukaj na tym blogu

13 lutego 2021

Projekt: "Przyszłość".

346. Nie zamierzała mnie z siebie wypuścić. 


Jej ciało podskakiwało w rytym szybko następujących po sobie skurczów tak jakby ktoś traktował je silnymi impulsami prądu. Mój fiut dotarł do samego końca jej słodkiej pizdeczki, a i tak był zanurzony ledwie do połowy. Szarpiąc się i trzęsąc nie zamierzała mnie z siebie wypuścić. 


Wykorzystując krótkie chwile między jednym a drugim skurczem, kiedy jej cipka nieco się rozluźniała, jeszcze raz spróbowałem poruszać swoim uwięzionym penisem. Sukces. Udało mi się nieco wysunąć na zewnątrz a później wejść głębiej do środka. 

Wydawało mi się, że nic więcej się nie stanie poza tym, że się poruszyłem. Tymczasem jej reakcja była natychmiastowa i do tego bardzo gwałtowna. Niemal w tym samym momencie poczułem całą serię szarpnięć i skurczów biegnących gdzieś z głębi i kończących się tuż przy wejściu do jej ciasnej jaskini miłości. Słodki koktajl przyjemnych doznań zrobił bałagan w mojej głowie, ale chciałem jeszcze więcej. To była jazda bez trzymanki. Poczułem skowronki w brzuchu i szybkie bicie serca. Coś takiego, - pomyślałem, - takiego ruchanka to ja nie pamiętam.

Zadowolony z siebie postanowiłem pójść za ciosem i jeszcze raz wykorzystać podobną nadarzającą się sytuację. Kiedy tylko jaj jaskinia miłości zatrzymała się na krótką chwilę pomiędzy jedną a drugą serią skurczów, zaatakowałem po raz kolejny. Wysunąłem się gwałtownie i uderzyłem swoimi biodrami. Muszę, powiedzieć, że mimo mojego wieku, wyszło to dość precyzyjnie i składnie. No tak, tutaj w tym świecie miałem swoje pięćdziesiąt lat. Chociaż zważywszy na to, czym mnie naszprycowali moje ciało mogło reagować zupełnie inaczej. 

W chwilę później doznania, których doświadczałem o mało nie zwaliły mnie z nóg. Słodycz napływająca ze wszystkich stron zdawała się rozwalać mój mózg na drobne kawałeczki. Czułem intensywne dreszcze na całej skórze. Chciałem zakończyć to już teraz. Mimo wszystko wiedziałem, że nie mogę zakończyć tego w ten sposób. Nie zamierzałem poddać się tak łatwo. Wiedziałem, że mogę zagrać cały koncert, a nie tylko samo preludium. Wiedziałem, że może mi się to udać i że jestem na to gotowy, choć nie miałem pojęcia jak tego dokonać. 

Odpowiedzią był jeszcze jeden ciąg gwałtownych, szybkich i nieobliczalnych szarpnięć jej intymnych zakamarków. To było jak porozumiewanie się alfabetem Morse’a jej cipki z moim kutasem.

W następującej po tym chwili spokoju znów zaatakowałem jej rozkoszną kobiecość. Wykonałem kilka szybkich gwałtownych ruchów dźgając jej szparkę moim twardym bezlitosnym taranem. Odczuwałem cudowną wszechogarniającą rozkosz, która wyrywała mnie z posad rzeczywistości i prowadziła poprzez niebiańskie meandry pożądania. 

Odpowiedzią na moje zdecydowane zachowanie był szalony, bezładny, zdający się nie mieć końca, taniec jej cudownie ciasnej gorącej i mokrej norki. Szarpała się i trzęsła jak w febrze, a ja miałem wrażenie, że odlatuję gdzieś daleko. 

Ku mojemu zaskoczeniu i wbrew wszelkim przewidywaniom nie zanosiło się na to, że mój własny orgazm przyjdzie łatwo i szybko tak jak to było do tej pory. Owszem byłem bardzo, ale to bardzo podniecony, pragnąłem jej niesłychanie mocno, mimo to sam akt finałowy zdawał się niknąć gdzieś w zakamarkach mojego ciała i umysłu jak oddalający się cień. Trudno było ocenić kiedy może to nastąpić i czy w ogóle kiedykolwiek nastąpi. Niemniej nie miałem innego wyjścia jak tylko kontynuować swoje zadanie.

Jej ciało podskakiwało w rytym szybko następujących po sobie skurczów tak jakby ktoś traktował je silnymi impulsami prądu. Mój fiut dotarł do samego końca jej słodkiej pizdeczki, a i tak był zanurzony ledwie do połowy. Szarpiąc się i trzęsąc nie zamierzała mnie z siebie wypuścić. Wyglądało to tak jakby chciała zatrzymać mnie tam na zawsze. Wiedziałem jednak, że jest to niemożliwe i że trzeba coś z tym zrobić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...