341. Polska. Był kiedyś taki kraj.
-Nie! Matko, święta! Trzymajcie mnie! O ile dobrze pamiętam moim krajem i moją ojczyzną była Polska…
Wystawiła rękę ponad wodę w geście uspokojenia.
-Już dobrze, - powiedziała, - Wiem, uczyłam się historii… Był kiedyś taki kraj, rzeczywiście… Polska, no tak… Och to ja cię przepraszam.
-No fajnie, odpowiedziała, - Widzę, że ci się podoba. To oznacza, że zaczynasz się aklimatyzować.
System filtrowania wody działał bardzo sprawnie. Już po kilku minutach cała zawartość wanny zdawała się być kompletnie czysta, a przynajmniej klarowna na, tyle że widać było dno. Oprócz tego, że byłem w stanie dostrzec dno, mogłem zobaczyć coś jeszcze, mianowicie jej piękne i wspaniałe ciało. Nie mogłem się oprzeć. Było pulchne, zgrabne i takie akurat do pieszczenia. W sam raz do moich wielkich łap. Zaczynałem mieć na nią coraz większą ochotę. Pragnąłem jej coraz bardziej i nic nie mogłem na to poradzić.
-Możesz mi powiedzieć… - zacząłem i nie wiedziałem jak skończyć, - Możesz mi powiedzieć co to jest?
Patrzyła na mnie jak na istotę z innej planety.
-Jak to, co to jest?!
Wzruszyłem ramionami.
-No to… - pokazem palcem na wannę, ale miałem wrażenie, że wyszło nie tak, jak chciałem i że ona nic nie zrozumie.
- Ach, oto ci chodziło? To jest nasze jakuzzi, - odpowiedziała spokojnie.
Uśmiechnęła się serdecznie.
-No nie o to, ale nie wiem jak to powiedzieć… - poprawiłem się.
-W takim razie wal śmiało, postaram się odpowiedzieć w miarę swoich możliwości.
Rozejrzałem się po pomieszczeniu i powiedziałem:
-Wszystko.
Spojrzała na mnie zdziwiona.
-Jak to, wszystko? To jest laboratorium…
-Oczywiście. Tak, wiem, ale chodzi mi… no wiesz… o wszystko… - ciężko było mi się wysłowić.
-Uśmiechnęła się jeszcze bardziej ciepło.
-Ach o to chodzi, - powiedziała, - To jest ośrodek ASCOM DELTA BIONIC…
-Patrzyłem na nią jak wół na malowane wrota.
-Eeee… co? - jęknąłem.
-Tak się nazywa… no tak, ty przecież możesz tego nie wiedzieć. Tak niedawno, wróciłeś stamtąd.
Nadal nic nie rozumiałem. Chociaż może nie o to chodziło. Wiedziałem, że wróciłem stamtąd, tylko gdzie to było? Zebrałem się na wysiłek skupiłem i powiedziałem:
-Wróciłem z przeszłości. To wiem, ale… - tu zawiesiłem głos… - po pierwsze firma, która mnie tam wysyłała nazywała się inaczej, a po drugie…
Zanurzyła się w wodzie po samą brodę. Wyglądała ślicznie.
-A no tak, w 2005 roku połączyli się z inną korporacją i zmienili nazwę. Przepraszam zapomniałam, że ty nie wiesz…
W mojej głowie zapaliło się czerwone światełko.
-2005 rok??? Poczekaj. Kiedy wysyłali mnie w przeszłość był 2020.
-No i…
-Jak to?! Ta firma nazywała się inaczej. Nie pamiętam jak, ale na pewno inaczej.
Uśmiechnęła się serdecznie.
-Na pewno ci się coś pomyliło. Od 2005 roku tak się nazywamy. Zresztą możesz to sprawdzić. To jest firma rządowa. Stany Zjednoczone Europy… - zaczęła.
-Stop! Stop! Stop! Co?!!! Stany Europy?! Co ty gadasz, do jasnej cholery?! - nie wytrzymałem.
Zdaje się, że teraz to ona nic nie rozumiała. Była kompletnie zaskoczona.
-No tak się nazywa nasz kraj… - powiedziała ze stoickim spokojem.
-Nasz kraj?! Jaki kraj, do jasnej cholery?! - niemal krzyknąłem.
Wpadłem w panikę. Przez chwilę chciałem stamtąd uciec.
-Nie unoś się. Powinieneś wiedzieć takie podstawowe rzeczy.
-Nie! Matko, święta! Trzymajcie mnie! O ile dobrze pamiętam moim krajem i moją ojczyzną była Polska…
Wystawiła rękę ponad wodę w geście uspokojenia.
-Już dobrze, - powiedziała, - Wiem, uczyłam się historii… Był kiedyś taki kraj, rzeczywiście… Polska, no tak… Och to ja cię przepraszam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz