Szukaj na tym blogu

5 lutego 2021

Projekt: "Przyszłość".

 337. Ogromny ładunek spermy.


Nie było mnie. Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Miałem tylko mgliste przeświadczenie, że spuszczam się, że uwalniam z siebie ogromny ładunek spermy i wypełniam nim jej usta. 


W pewnym momencie wyczułem, że jej dłonie bardzo dyskretnie wsuwają się pod moje jądra. Nic nie zdradzało, że za chwilę stanie się coś wyjątkowego. Cały czas ssała głowicę mojego kutasa. Nie zmienił się ani rytm, ani intensywność. Wszystko było dokładnie tak samo jak jeszcze kilka minut wcześniej. 

Chyba chodziło jej o to, aby w tym newralgicznym momencie nie zmniejszyć mojego podniecenia, abym niczego się nie domyślił. Chciała mnie zaskoczyć i powiem, że w pewnym sensie się jej to udało. Oczywiście widać było, że do czegoś się przygotowuje, ale za nic nie mogłem skapować co to może być. Doppiero kiedy była w stu procentach pewna, że jej zdaniem niczego się nie domyślam, zasadniczo i konkretnie przeszła do rzeczy.

Chwyciła oburącz za mój wielki worek dokładnie pod nasadą penisa. Szok. Jeszcze nie do końca wiedziałem, co za chwilę się stanie, ale byłem pewny, że jestem rozłożony na łopatki. 

Byłem tylko częściowo obecny w miejscu, gdzie naprawdę się znajdowałem. Teraz liczyło się dla mnie tylko jedno: jak najlepsze przygotowanie się do przeżycia orgazmu. Chciałem wyczuć ten jeden konkretny moment. Nie miałem zamiaru go przegapić, bo zdawał się być darem z niebios. 

Kiedy zacząłem orientować się, że coś jest nie tak, że coś się zmieniło, chyba było już za późno. Jeszcze nie wiedziałem co dokładnie się dzieje, ale zdawałem obie sprawę, że teraz jest nieco inaczej niż jeszcze przed momentem. 

Nagle dotarło do mnie, że ona trzyma mnie za mój worek. Jeszcze nie do końca wiedziałem co to oznacza, co to za sobą niesie. Cieszyłem się chwilą i tym, że jest tak fajnie, że wszystko dzieje się tak spontanicznie. Jej uścisk był niesamowicie przyjemny i miękki, a jednocześnie tak niesłychanie sprężysty i mocny. 

Dotarło do niej, że ja już wiem jednak jakoś specjalnie się tym nie przejęła. Widocznie jej zdaniem było już za późno. Najprawdopodobniej wiedziała, że nic już nie będę mógł już na to poradzić. 

Zacisnęła palce jeszcze mocniej. Do tej pory rzeczywiście było to bardzo delikatne, teraz zrobiło się stanowcze i bardzo zdecydowane. 

“Och, co ona robi! Och, nie! Tak nie można! To cios poniżej pasa!” - coś we mnie krzyczało. Niby chciałem zaprotestować, ale tak naprawdę niczego nie miałem zamiaru zmieniać. Czułem się tak cudownie wykorzystany i tak bardzo brany bez pytania. Uwielbiałem to, chciałem, by tak było. 

Pociągnęła do dołu. Najpierw lekko a później trochę mocniej. Pracowała swoimi ustami. Cały czas ssała moją laskę. Nawet na chwilę nie wypuszczała jej ze swoich ust. 

“Och, nie, nie! Jejku, Boże!” - myślałem. Miałem wrażenie, że pochłania mnie najczarniejsza ciemność, jaką można sobie wyobrazić. Spadałem w przepaść bez dna i było mi tak cudownie. 

W ostatnim momencie spostrzegłem grymas jej twarzy. Zdaje się, że była bardzo usatysfakcjonowana. O to jej przecież chodziło. Byłem całkowicie w jej posiadaniu. Zacisnęła swoją dłoń jeszcze mocniej i jeszcze bardziej zdecydowanie ciągnęła mój worek do dołu. 

To był koniec. Nie byłem w stanie wytrzymać choćby sekundy dłużej. W najcudowniejszym uczuciu rozkoszy eksplodowałem jak bomba. 

-Uuuuuuaaaaaaahhhh, aaaahhh, ach, ach!!! - wydarłem się na całe gardło. 

Nie było mnie. Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Miałem tylko mgliste przeświadczenie, że spuszczam się, że uwalniam z siebie ogromny ładunek spermy i wypełniam nim jej usta. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...