349. Siedziała na krawędzi wanny.
Siedziała na krawędzi wanny z szeroko rozchylonymi udami a ja trzymałem ją pod kolanami i posuwałem równo i miarowo. Nigdzie się nie spieszyłem. Nie było najmniejszego powodu, aby to robić. Delektowałem się tą chwilą starając się doświadczyć jak najwięcej.
Chciałem jej. Chciałem jej bardzo mocno. Chciałem jej ze wszystkich sił. Pragnienie posiadania jej było tak intensywne, że wymykało się zdrowemu rozsądkowi i silnej woli. Było wręcz zwierzęce, a jednocześnie bardzo głębokie i czułe. Nic nie mogłem na to poradzić a ona stała przede mną naga, taka zgrabna, pulchna miękka i piękna. Jej bujne obfite piersi kołysały się w rytm szybkiego oddechu sprawiając wrażenie jakby żyły własnym życiem. Dokładnie na środku szerokich bioder między jędrnymi udami lśniła czernią gęsta kępa czarnego zarostu jej słodkiej pizdeczki. Pragnąłem ją posiąść, nabić jeszcze raz na swoją wielką sztywną i grubą lancę i byłem pewny, że ona także tego chce.
Swoje ważyła. Gdyby nie kuracja hormonalna, którą mi zafundowali, pewnie nie zdołałbym jej podnieść. Jednak większa masa ciała umiejscowiona w potężnych mięśniach oraz grubsze i bardziej wytrzymałe kości sprawiły, że nie miałem z tym najmniejszych problemów. W następnej sekundzie już siedziała na krawędzi jakuzzi z szeroko rozchylonymi udami i serdecznym uśmiechem na spoconej twarzy.
-Bierz mnie, ty ogierze, - wyszeptała nie odrywając ode mnie wzroku.
W tym momencie dokładnie wiedziałem, co mam robić. Bez namysłu spojrzałem w dół na swojego wielkiego kutasa, który pomimo tego, że stałem od niej jakieś pół metra dalej czubkiem dotykał jej rozgrzanej pizdeczki. W zasadzie nie musiałem go podtrzymywać, żeby w nią wejść. Wysokość i kąt natarcia był odpowiedni. Wystarczyło tylko wykonać niewielki ruch do przodu, aby znaleźć się w środku tego cudownego kwiatuszka. Chciałem mieć jednak pewność, że wszystko pójdzie tak jak trzeba. Chwyciłem go w garść i wykonałem dość gwałtowny ruch do przodu.
Z jej gardła wydobył się krótki urwany skowyt a później znów zastygła w bezruchu. Jednak tym razem jej norka nie kurczyła się tak gwałtownie jak przedtem. Cały czas patrzyła mi w oczy, a jej źrenice błyszczały jeszcze bardziej niż wcześniej.
Po krótkiej, pełnej napięcia chwili postanowiłem posunąć się dalej. Nie protestowała. Powiedziałbym nawet, że zdawała się współpracować. Kiedy chwyciłem ją pod kolanami i rozwarłem jej uda jeszcze szerzej wydawało się, że mi w tym pomaga o ile jest to możliwe.
Rozkosz była trudna do opisania. Jej pizdeczka szalała, kurczyła się, szarpała, jak okładany kijem pies i wydawało się, że za chwilę znów zaciśnie się tak, że nie będę w stanie wyjść.
-O kurwa, o kurwa! - wyrywało się z mojego gardła, gdy miałem wrażenie, że jednak za chwilę osiągnę szczyt.
Patrzyła mi w oczy i dyszała w twarz.
-Robert, Robert… - powtarzała.
Wziąłem głęboki oddech, potrząsnąłem głową w nadziei, że jednak się jeszcze nie spuszczę i zacząłem poruszać się w tył i w przód. Moje jaja kołysały się jak wahadło co chwilę uderzając w moje nogi co sprawiło, że po raz kolejny mocno zakręciło mi się w głowie i miałem wrażenie, że odlatuję w kosmos.
Nie wiem jak długo to wszytko trwało, minutę, dwie a może znacznie dłużej. Siedziała na krawędzi wanny z szeroko rozchylonymi udami a ja trzymałem ją pod kolanami i posuwałem równo i miarowo. Nigdzie się nie spieszyłem. Nie było najmniejszego powodu, aby to robić. Delektowałem się tą chwilą starając się doświadczyć jak najwięcej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz