Szukaj na tym blogu

18 lutego 2021

Projekt: "Przyszłość".

351. Terrarium.


-Musimy wyjść i się ubrać, - zwróciła się do mnie, - Przez to twoje zajebiste ruchanie zupełnie zapomniałam, że mieliśmy cię dzisiaj umieścić w twoim nowym terrarium. 
Nie przegapiłem tego drobnego, jak mi się na początku zdawało, przejęzyczenia. W mojej głowie od razu pojawił się wielki znak zapytania. 
-Co? W czym? W terrarium?


W tym samym momencie drzwi do łazienki się otworzyły i stanęła w nich młoda dziewczyna. Miała może piętnaście lat, niebieskie oczy i jasne bujne włosy sięgające ramion. W pierwszym momencie wzdrygnąłem się, nie spodziewając się nikogo takiego i że przyłapano mnie na robieniu właśnie takich rzeczy, ale zaraz później całe to napięcie ustąpiło a w jego miejsce pojawił się zachwyt nad niezwykłą urodą nowoprzybyłej postaci. W ogóle nie zdając sobie sprawy z faktu, że jestem kompletnie nagi a mój wielki kutas siedzi jeszcze w ciasnej cipce mającej się mną zajmować pielęgniarki uśmiechnąłem się głupkowato i powiedziałem: 

-O, dzień dobry, pani także przyszła robić mi zastrzyki?

Od razu zdałem sobie sprawę, że zabrzmiało to sztywno, nieporadnie i nijak się miało do zaistniałych faktów. Na moich biodrach wciąż wisiała czarnowłosa pulchna piękność, a jej pizdeczka dogorywała jeszcze w ostatnich spazmach rozkoszy. Doskonale czułem mokrą od potu skórę na swoim ciele i wstyd się przyznać, bo wcale nie miałem zamiaru przerywać rozpoczętego przeze mnie maratonu miłosnego. 

-Nie, nie, ja nie robię zastrzyków, - powiedziała uśmiechając się niepewnie, - przyszłam tylko powiedzieć, żebyście się pospieszyli, bo za godzinę zamykają magazyn kwaterunkowy a jutro jest sobota i nikt nie wyda panu potrzebnych rzeczy. 

Ku mojemu zaskoczeniu nie zalała się rumieńcem, nie zakręciła się na pięcie i nie nie wyszła od razu. Nie wiem, dlaczego tak to sobie wszystko wyobrażałem. Zdawało mi się, że skoro stoimy nago w tej wielkiej wannie i bzykamy się jak szaleni, to ta młoda dziewczyna powinna się przynajmniej jakoś speszyć. Po tym wszystkim, co ostatnio się wydarzyło, powinienem był już bardziej być przyzwyczajony do takich właśnie zachowań obcych mi ludzi. Tu nic nie było takie jak w moim starym świecie. Wszystko zdawało się stać na głowie.

Tymczasem Zofia ze stoickim spokojem zsunęła się z moich bioder i stanęła na własnych nogach. Najpierw spojrzała na mnie z płomieniem w oczach, tak jakby zamierzała w innym czasie kontynuować przerwane zadanie, a później zwracając się do koleżanki odezwała się: 

-Dobrze, Kasiu, już się zbieramy. Daj nam piętnaście minut.

Młoda pokiwała głową, jakby rozumiejąc, w czym rzecz, jeszcze raz obrzuciła nas ciekawskim spojrzeniem a później tak jak się pojawiła tak zniknęła za drzwiami. Miałem nieodparte przeczucie, że to jeszcze nie koniec naszej znajomości, że już wkrótce ponownie się spotkamy, tym razem w ciekawszych i bardziej komfortowych okolicznościach. 

Upłynęła dłuższa chwila nim się otrząsnąłem z wrażenia i zrozumiałem, że wciąż stoję w wodzie po uda a mój nieproporcjonalnie duży penis sterczy jak głupi i wcale nie ma zamiaru się położyć. Wyglądał jak wąż boa, który unosi łeb w poszukiwaniu nowej zdobyczy. Wciąż tak samo byłem niesłychanie podniecony. Pojawienie się tej ślicznej blondynki jeszcze bardziej wybiło mnie z równowagi i teraz już nie byłem pewien, czego chcę i co zamierzam tutaj robić. 

-Musimy wyjść i się ubrać, - zwróciła się do mnie, - Przez to twoje zajebiste ruchanie zupełnie zapomniałam, że mieliśmy cię dzisiaj umieścić w twoim nowym terrarium. 

Nie przegapiłem tego drobnego, jak mi się na początku zdawało, przejęzyczenia. W mojej głowie od razu pojawił się wielki znak zapytania. 

-Co? W czym? W terrarium?

Stała przede mną, wciąż naga, mokra i wciąż tak samo piękna. Potrząsnęła swoimi olbrzymimi cykami i jakby się reflektując, że popełniła gafę, poprawiła się: 

-Och, przepraszam, to znaczy w twojej nowej kwaterze. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...