Szukaj na tym blogu

11 lutego 2021

Projekt: "Przyszłość".

  344. Mój jebaka szedł jak wielki kret.


Mój jebaka szedł jak wielki kret w ciasną dziurę, bezlitośnie torując sobie drogę do środka. Rozpychał się ze wszystkich stron. Miałem wrażenie, że pękają tam jakieś drobne żyłki czy coś innego. Nie zatrzymywałem się jednak. Beznamiętnie kontynuowałem swoje zadanie. 


Poniżej dokładnie pośrodku majaczył ciemny kędzierzawy zarost. Był jak wielki stary kocur skrywający się pośród krzaków. “Cipa!  Boże cipa!” - pomyślałem, drżąc na całym ciele tak jakby było mi zimno. 

Jeszcze szerzej rozstawiła stopy. Czarny kot podzielił się na dwie części, przecięty tą samą grubą szramą. Była czerwona, opuchnięta z wystającymi daleko obfitymi płatkami. Nie wiem co się ze mną stało. W ciągu jednej chwili zapragnąłem ich dotknąć swoimi ustami. 

Siedziałem w gorącej wodzie zanurzony po szyję. Teraz była już całkowicie przezroczysta i mogłem zobaczyć swojego ogromnego kutasa. Przypominał gruby kij niedbale wycięty z sękatej gałęzi jałowca lub sosny. Natomiast jaja leżały na dnie i wyglądały jak worek kartofli. Wiedziałem, że teraz jej nie przepuszczę, że musi stać się po raz kolejny ofiarą mojego rozbuchanego pożądania. 

To wszystko trwało zbyt długo. Nie byłem w stanie odczekać nawet minuty. Potrzebowałem jej teraz, natychmiast. Nim zdążyła zrobić cokolwiek ja byłem już za jej plecami. Stary erotoman na sterydach. Stałem za nią. Byłem jak cień. Zrobiłem to szybko i ku swojemu zaskoczeniu bardzo cicho. Mimo wszystko moim zdaniem powinna coś usłyszeć. Może nie chciała? Może tak miało być? Kto wie.

Chwyciłem swojego wielkiego fiuta w garść i od razu wcisnąłem między jej uda. Gruba kaszanka pchała się bez pardonu. Moim zaskoczeniem było to, że zamiast zareagować gwałtownie, wycofując się, ona zacisnęła swoje uda blokując między nimi tę gigantyczną  fujarę. Przez całe moje ciało od czubka głowy po koniuszki palców stóp przebiegł słodki przejmujący dreszcz. 

“Och Boże, zaraz się spuszczę”, - pomyślałem, próbując utrzymać równowagę. 

To, co odbierałem swoimi zmysłami było trudne do opisania. Kuts był tak wrażliwy, że zdawało mi się, iż wszystkie bodźce odbiera wielokrotnie mocniej. Uścisk jej obfitych ud był boski, sodki i przyprawiał mnie o zawrót głowy. To było szaleństwo. Nie mogłem się pozbierać. 

-Och kotku, - usłyszałem jej głos, - ja chciałam cię tylko namydlić. Nie sądziłam, że jesteś tak bardzo napalony. Myślałam, że zrobimy to później, ale jeśli nie możesz się doczekać… No dobrze chodź.

Wystarczyło tylko, że zrobiła nieco większy dostęp do siebie, a już byłem w środku. To znaczy może nie aż tak głęboko. Wpakowałem się w jej cipkę samą głowicą. No i znów dopadło mnie kompletne zaskoczenie. Nie wiem, albo jej pizdeczka zrobiła się ciaśniejsza, albo mój fiut urósł jeszcze bardziej. Nie było innego wyjaśnienia. Po prostu nie mogłem wepchnąć się ani centymetra dalej. Mimo wszystko i to sprawiało, że miałem wrażenie, iż za chwilę stracę przytomność. 

-Och misiaczku, twój żołnierz zrobił się jeszcze większy, - wyszeptała słodko. 

Ku mojemu zadowoleniu zareagowała w sposób bardzo pozytywny. Opadła bardziej do przodu, podarła się dłońmi na krawędzi wanny i jeszcze szerzej rozstawiła swoje obfite uda. 

-No dobrze, zrobię wszystko, aby cię do siebie przyjąć, - dodała w końcu. 

Tak jak poprzednio dokładnie ułożyłem dłonie na jej biodrach, wcisnąłem palce w jej miękkie ciało i przytrzymałem w jednym miejscu. Następnie z całych sił naparłem na jej tyłek. Udało się!

Mój jebaka szedł jak wielki kret w ciasną dziurę, bezlitośnie torując sobie drogę do środka. Rozpychał się ze wszystkich stron. Miałem wrażenie, że pękają tam jakieś drobne żyłki czy coś innego. Nie zatrzymywałem się jednak. Beznamiętnie kontynuowałem swoje zadanie. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...