Szukaj na tym blogu

15 lutego 2021

Projekt: "Przyszłość".

348. Ależ ty ruchasz, chłopie.


Już po chwili staliśmy do siebie przodem. Dysząc ciężko patrzyła na mnie dzikim wzrokiem. 
-Ależ ty ruchasz, chłopie, - wyrzuciła z siebie, - nie wiem, czy kiedykolwiek będę miała dość. 


Jeszcze raz się przymierzyłem, dokładniej ułożyłem palce na jej spoconym ciele i mocno pchnąłem w jej stronę. Westchnęła głęboko i zatrzęsła się jeszcze bardziej. Mój fiut z napletkiem obciągniętym do samego końca tak mocno jak tylko się dało wdzierał się w jej wnętrze jak świder budowniczych, powoli ni niestrudzenie.

 Wreszcie dotarłem d końca. To było cudowne. Raz po raz przez całe moje ciało przepływały słodkie fale rozkoszy. Zatrzymałem się na dłużej, aby jeszcze przez jakiś czas napawać się tym niesamowitym uczuciem, a później tak samo powoli zacząłem się wycofywać.

-Och Robert, Robert, twój kutas jest boski, - usłyszałem z jej strony jęk wyrażający głębokie uwielbienie dla mojego przyrodzenia, - Och ruchaj mnie, ruchaj! Wsadź mi go głęboko. 

Przez krótki moment zastanawiałem się, czy już nie byłem w niej dość głęboko i czy nie dość dobrze spenetrowałem jej wnętrze, ale widocznie wychodziło na to, że miałem jeszcze przed sobą kawał solidnej roboty. 

Nie czekając na dalsze zaproszenia zabrałem się za uczciwą pracę, a nie tylko symulowanie, że ją grzmocę. Jeszcze raz wepchnąłem się do samego końca. W jej cipce nie było już tak ciasno jak na samym początku, choć cały czas uścisk był tak słodki, że nie przestawało kręcić mi się w głowie. Zaraz później wysunąłem się po samą głowicę, nabrałem głęboko powietrza i znów wjechałem do środka. 

Czułem niesamowicie przyjemne gorąco rozchodzące się po każdej mojej komórce. Orgazm był tak blisko, że miałem wrażenie, iż cały czas znajduję się pod jego przemożnym wpływem, a jednak nie następował. Nie było wytrysku, nie było mowy o żadnym zmniejszeniu napięcia i zwiotczeniu mojego kutasa. Chciało mi się śmiać. Zdawało mi się, że opcja ostatecznego wybuchowego zakończenia tego aktu miłosnego została na jakiś czas wyłączona i mogłem zachowywać się jak robot doświadczając niebywałej rozkoszy. Każdy facet marzy o tym, żeby móc ruchać i ruchać, a jednak się nie spuszczać. 

Już po minucie poruszałem się płynnie do przodu i do tyłu. Bez najmniejszego problemu operowałem moim narzędziem sprawiając, że posuwana przeze mnie kobieta zwijała się w konwulsjach rozkoszy krzycząc i jęcząc wniebogłosy. 

Pomimo tego, a może właśnie dlatego, że znajdowaliśmy się w olbrzymiej wannie a woda cały czas się podgrzewała całe moje ciało, zresztą tak samo jak i jej pokryte było drobniutkimi kropelkami potu, które zbierały się w różnych zakamarkach i spływały wąskimi strużkami do dołu. 

Nie wiem jak długo bym ją tak posuwał, gdyby nie ona sama. W pewnym momencie postanowiła zmienić pozycję sygnalizując mi to ruchem ciała. Wygięła kręgosłup starając się odwrócić i spojrzeć mi w twarz. 

Prawidłowo zinterpretowałem informację i już po chwili staliśmy do siebie przodem. Dysząc ciężko patrzyła na mnie dzikim wzrokiem. 

-Ależ ty ruchasz, chłopie, - wyrzuciła z siebie, - nie wiem, czy kiedykolwiek będę miała dość. 

Ja również byłem bardzo zmęczony, chociaż może nie tak mocno jak ona. 

-Co? Że co? - westchnąłem, nie mogąc przyzwyczaić się do myśli, że jestem w tym tak dobry. 

Moje podniecenie wciąż było na bardzo wysokim poziomie i miałem wrażenie, że nadal pnie się do góry. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...