42. Potężny wybuch.
Nagle ściany domu zaczęły drżeć, a chwilę później potężny wybuch szarpnął całą konstrukcją, rzucając nim pod ścianę. Na chwilę stracił przytomność.
Nagle, kutas schował się, by ponownie w ułamku sekundy wyskoczyć w stronę jej cipki. Zaatakował niczym grzechotnik, z ogromnym impetem wbił w nią do samego końca.
-Ooooch! - jęknęła, czując jak oczy wychodzą jej z orbit.
To nie był koniec. Fiut bezlitośnie pchał się dalej.
-Kh, khk, khk!!! - stękała próbując złapać oddech.
Chciało jej się płakać z radości. Czuła go pod żołądkiem, zaczął zginać się i tańczyć w jej cipce.
-Eeeeech!!! - wypuściła powietrze i zamarła.
Cofnął się i jeszcze raz uderzył. Tym razem jeszcze mocniej. Tego właśnie potrzebowała.
-Uch!!! - wyrzuciła z siebie.
Zastygła, bo każdy ruch powodował, że był coraz głębiej. Spojrzała na swoją cipę. Była cała opuchnięta, czerwona i płonęła z pożądania.
Tymczasem grzyb wchodził wychodził, raz po raz przyprawiając ją o zawrót głowy.
-Aaaaa, aaaaa, aaaa!!! - jęczała prawie mdlejąc.
Zacisnęła zęby, a jej ciało oblało się potem. Pchnięcia stały się szybsze i bardziej energiczne.
-Uch, uch, uch!!! - stękała opadając na kolana.
Teraz już nie czuła pojedynczych uderzeń, lecz jednostajne głuche łomotanie. Wszystko, co było dookoła przestało istnieć. Była tylko ona i ten dziwny grzyb. Nie mogła tego znieść, a chciała jeszcze więcej.
W końcu jej ciałem szarpnął gigantyczny orgazm, tak wielki, że całkowicie odpłynęła. Czuła, że unosi się w powietrzu, że szybuje nad drzewami, zupełnie jak ptak.
Kiedy, wycieńczona, opadła na ziemię, nie miała pojęcia ile czasu upłynęło. Jej tyłek nadal wypięty był do góry, grzyb wciąż w niej tkwił.
-Oooooch! - jęknęła obolała, próbując się podnieść.
Nagle fallus wyskoczył i plunął na jej broszkę gęstą, brązową cieczą. Poczuła łagodny chłód i odprężenie. Po chwili zasnęła.
Basen w grupie, która wyszła na zewnątrz nikt nie zwrócił uwagi, na to, że dwie osoby zostały w budynku. Tak samo ci, co zostali, nie zdawali sobie sprawy, że reszta rodziny jest już poza oknem.
Tadeusz zwrócił się do żony siedzącej na sofie:
-Przynieść ci wody?
Odpowiedziała uśmiechając się:
-Jakbyś był tak miły.
Mężczyzna podniósł się i skierował w stronę salonu. W tym samym momencie rozległo się intensywne buczenie, wydobywające się spod ziemi. Zatrzymał się i nasłuchiwał. Nic się nie działo, więc ruszył przed siebie.
Nagle ściany domu zaczęły drżeć, a chwilę później potężny wybuch szarpnął całą konstrukcją, rzucając nim pod ścianę. Na chwilę stracił przytomność.
Kiedy otworzył oczy, z sufitu sypał się tynk, a z półek spadały rożnie przedmioty. Podniósł się z i roztarł bolące łokcie. Renata leżała obok kanapy.
-Cała jesteś? - spytał zaniepokojony.
-Chyba tak, - odpowiedziała, otrzepując się z kurzu, -Co to było?
-Jakiś wybuch.
-Gaz?
-Nie mam pojęcia. Możliwe, - Przez moment zastanawiał się, -To coś innego, nie było ognia.
Nagle kolejny wstrząs zmusił ich, by usiedli.
-Chyba musimy stąd wyjść, - powiedziała wystraszona kobieta.
-Tak i to szybko. Wstawaj, - nakazał.
Poderwali się i pobiegli w stronę drzwi. Tadeusz chwycił za klamkę. Renata złapała go za rękę.
-Zaczekaj.
-Co?!
-Coś tu jest nie tak.
-Co znowu?! Nie ma czasu, uciekajmy.
-Spójrz przez okno.
Stała i przerażona wpatrywała się w wielką witrynę salonu.
Jeszcze nie zdążył się zorientować w sytuacji i zapytał:
-Co się stało?
-Zobacz... - ciągnęła.
Spojrzał i to, co spostrzegł od razu zmroziło mu krew w żyłach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz