Szukaj na tym blogu

5 września 2021

Urodziny babci.

42. Potężny wybuch.


Nagle ściany domu zaczęły drżeć, a chwilę później potężny wybuch szarpnął całą konstrukcją, rzucając nim pod ścianę. Na chwilę stracił przytomność.


Nagle, kutas schował się, by ponownie w ułamku sekundy wyskoczyć w stronę jej cipki. Zaatakował niczym grzechotnik, z ogromnym impetem wbił w nią do samego końca.

-Ooooch! - jęknęła, czując jak oczy wychodzą jej z orbit.

To nie był koniec. Fiut bezlitośnie pchał się dalej.

-Kh, khk, khk!!! - stękała próbując złapać oddech.

Chciało jej się płakać z radości. Czuła go pod żołądkiem, zaczął zginać się i tańczyć w jej cipce.

-Eeeeech!!! - wypuściła powietrze i zamarła.

Cofnął się i jeszcze raz uderzył. Tym razem jeszcze mocniej. Tego właśnie potrzebowała. 

-Uch!!! - wyrzuciła z siebie.

Zastygła, bo każdy ruch powodował, że był coraz głębiej. Spojrzała na swoją cipę. Była cała opuchnięta, czerwona i płonęła z pożądania.

Tymczasem grzyb wchodził wychodził, raz po raz przyprawiając ją o zawrót głowy.

-Aaaaa, aaaaa, aaaa!!! - jęczała prawie mdlejąc.

Zacisnęła zęby, a jej ciało oblało się potem. Pchnięcia stały się szybsze i bardziej energiczne.

-Uch, uch, uch!!! - stękała opadając na kolana.

Teraz już nie czuła pojedynczych uderzeń, lecz jednostajne głuche łomotanie. Wszystko, co było dookoła przestało istnieć. Była tylko ona i ten dziwny grzyb. Nie mogła tego znieść, a chciała jeszcze więcej.

W końcu jej ciałem szarpnął gigantyczny orgazm, tak wielki, że całkowicie odpłynęła. Czuła, że unosi się w powietrzu, że szybuje nad drzewami, zupełnie jak ptak.

Kiedy, wycieńczona, opadła na ziemię, nie miała pojęcia ile czasu upłynęło. Jej tyłek nadal wypięty był do góry, grzyb wciąż w niej tkwił.

-Oooooch! - jęknęła obolała, próbując się podnieść.

Nagle fallus wyskoczył i plunął na jej broszkę gęstą, brązową cieczą. Poczuła łagodny chłód i odprężenie. Po chwili zasnęła.

Basen w grupie, która wyszła na zewnątrz nikt nie zwrócił uwagi, na to, że dwie osoby zostały w budynku. Tak samo ci, co zostali, nie zdawali sobie sprawy, że reszta rodziny jest już poza oknem.

Tadeusz zwrócił się do żony siedzącej na sofie:

-Przynieść ci wody?

Odpowiedziała uśmiechając się:

-Jakbyś był tak miły.

Mężczyzna podniósł się i skierował w stronę salonu. W tym samym momencie rozległo się intensywne buczenie, wydobywające się spod ziemi. Zatrzymał się i nasłuchiwał. Nic się nie działo, więc ruszył przed siebie.

Nagle ściany domu zaczęły drżeć, a chwilę później potężny wybuch szarpnął całą konstrukcją, rzucając nim pod ścianę. Na chwilę stracił przytomność.

Kiedy otworzył oczy, z sufitu sypał się tynk, a z półek spadały rożnie przedmioty. Podniósł się z i roztarł bolące łokcie. Renata leżała obok kanapy.

-Cała jesteś? - spytał zaniepokojony.

-Chyba tak, - odpowiedziała, otrzepując się z kurzu, -Co to było?

-Jakiś wybuch.

-Gaz?

-Nie mam pojęcia. Możliwe, - Przez moment zastanawiał się, -To coś innego, nie było ognia.

Nagle kolejny wstrząs zmusił ich, by usiedli.

-Chyba musimy stąd wyjść, - powiedziała wystraszona kobieta.

-Tak i to szybko. Wstawaj, - nakazał.

Poderwali się i pobiegli w stronę drzwi. Tadeusz chwycił za klamkę. Renata złapała go za rękę.

-Zaczekaj.

-Co?!

-Coś tu jest nie tak.

-Co znowu?! Nie ma czasu, uciekajmy.

-Spójrz przez okno.

Stała i przerażona wpatrywała się w wielką witrynę salonu.

Jeszcze nie zdążył się zorientować w sytuacji i zapytał:

-Co się stało?

-Zobacz... - ciągnęła.

Spojrzał i to, co spostrzegł od razu zmroziło mu krew w żyłach.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...