Szukaj na tym blogu

15 września 2021

Urodziny babci.

52. Gdyby była jego rozmiarów.


Nie chciał się przed sobą przyznać, ale od samego początku miał ochotę na tę małą dziewczynkę z kolorowymi skrzydłami. Była jak z bajki. No tak, oni przecież byli w bajce. Gdyby była jego rozmiarów pewnie szalałby za nią każdego dnia, a tak mógł tylko patrzeć i podniecać się. Wszystko było do dupy. 


-Toż to istna kraina seksu, - westchnął dziadek, chwytając się za głowę, -Od kiedy tu jesteśmy, bez przerwy zdarzają się nam takie dziwne przygody.

-Nie wiem jak wy, ale ja uważam, iż najdziwniejsze jest to, że ten świat jest, jakby, spełnieniem naszych marzeń, - próbował wyjaśnić Ignacy.

-No tak, tylko te marzenia, jak ty to określiłeś, są przedstawione w krzywym jakby zwierciadle, - dodał Jeremiasz. 

-Słuchajcie, a może wszyscy śpimy? - zaniepokoił się Irek. 

-No co ty opowiadasz, -  przerwała mu Renata. 

Julia weszła między nick i zamknęła z niezadowoleniem: 

-No i wychodzi na to, że nic nie wiecie.

W tym samym momencie jakby na zawołanie wszystkie oczy zwróciły się w stronę małej istoty zawieszonej w powietrzu. 

-No, wróżko, a ty co nam powiesz? - padło krótkie pytanie. 

Mała panienka niespiesznie poruszała swoimi barwnymi skrzydłami. Wcisnęła palce w swoje długie włosy i rozczesując je, jakby przy okazji wypięła piersi do przodu.

-Cokolwiek bym nie powiedziała, wszystko będzie kłamstwem, - zaczęła niepewnie. 

Jeremiasz spojrzał na nią zdziwiony.

-Nie rozumiem, - odezwał się.

-Wszystko, co widzieliście, jest kłamstwem. Wszystko jest iluzją, złudzeniem, - powiedziała obawiałem się, że wszyscy teraz na nią się rzucą. 

Patrzyli na nią uważnie. Wszystkie ruchy i gesty, które wykonywała zdawały się mieć na celu tylko jedno: podkreślenie walorów jej małego, ale jakże i powabnego zgrabnego ciała. Będąc przy niej, wszyscy, łącznie z kobietami, odczuwali duże podniecenie.

Zatoczyła koło usiadła na gałązce i huśtając się powiedziała:

-Wszystko jest snem, obrazem w waszych głowach.

-Co ona mówi? - odezwał się ktoś z tyłu. 

-Nie mam pojęcia, - opowiedział ktoś inny.

Popatrzyli na siebie, a po chwili ruszyli w dalszą drogę.


***


Sławek był naburmuszony. Szedł powoli zostając nieco z tyłu. W pewnym momencie podleciała do niego mała laska ze skrzydłami.

-Co ci jest? - spytała uśmiechając się ciepło. Od jakiegoś czasu uważnie mu się przyglądała. 

-Nie, nic mi nie jest, - odpowiedział, Nie chcąc nawiązać z nią kontaktu wzrokowego.

-No przecież widzę. Czym się martwisz? - nie dawała za wygraną.

Tak naprawdę chłopak był zazdrosny o Karolinę, zły i bardzo napalony. Nie chciał się przed sobą przyznać, ale od samego początku miał ochotę na tę małą dziewczynkę z kolorowymi skrzydłami. Była jak z bajki. No tak, oni przecież byli w bajce. Gdyby była jego rozmiarów pewnie szalałby za nią każdego dnia, a tak mógł tylko patrzeć i podniecać się. Wszystko było do dupy. 

Usiadła mu na ramieniu i szepnęła do ucha:

-Pragniesz mnie?

Do myślała się Co jest powodem tego zamieszania, ale chciałaby to on się do tego przyznał. 

-Daj mi spokój! - burknął, machając ręką, jakby chciał ją odgonić.

-Już wiem! - rzuciła unosząc się tuż przed jego oczami. Trzeba było jakoś rozwiązać ten problem. 

Spojrzał na nią spod zmarszczonych brwi.

-Co wiesz? Nic nie wiesz! - burknął.

Wiedziała, że sobie z nim poradzi. 

-Spokojnie, uśmiechnij się! - odezwała się ciepłym głosem. 

Odpierdol się. Jesteś tylko motylem, -  warknął w jej stronę.

Nie przejęła się tym.

-Głowa do góry. Wszystko będzie dobrze, - starała się go pocieszyć. 

Jeszcze bardziej zmarszczył brwi. 

-Łatwo ci mówić.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...