Szukaj na tym blogu

10 września 2021

Urodziny babci.

47. Przydałby się jakiś leżak.


-Teraz przydałby się jakiś leżak, pospałabym trochę, - skwitowała krzywiąc się.

Spojrzała przed siebie. Na skraju plaży spostrzegła coś, co wyglądało jak pomarańczowo - czerwony, niski i szeroki fotel.


-Gdzie ta Karolina? - spytała  z niepokojem Julia.

Dopiero teraz ze zdziwieniem spojrzeli po sobie.

-No właśnie, - wtrącił Irek.

Dziadek Jeremiasz podrapał się po głowie. Widać było, że nad czymś się zastanawia. 

-Nie przyglądałem się, ale zdaje się, że poszła w tamte krzaki.

-Poszła w krzaki?! - zaniepokoiła się Julka.

-No, za własną potrzebą. Przecież to chyba normalne. 

-No i co, nie wróciła jeszcze?

-No, nie, ale pewnie zaraz tu będzie. Spokojnie, to niedaleko. 

-Pójdę i jej poszukam.

Patrzyli, jak dziewczyna znika za krzewami.

-Och te kobiety, - westchnął roztargniony Jeremiasz.

Julka Wybrała najłatwiejszy wariant poszukiwań. Poszła po śladach odciśniętych w piasku. Po chwili znalazła się w grupie niewysokich roślin.

-Karolina jesteś? - zapytała.

Odpowiedziała jej cisza.

-Karolina, jesteś tu?.

Cisza.

-Karolina odezwij się.

Wyłoniła się zza krzaków i zniknęła w kolejnych. Nigdzie nie było widać jej kuzynki. Poruszała się dalej i dalej. W końcu weszła w gęsty las. No i stało się to, co było do przewidzenia - zabłądziła. Było południe z nieba lał się istny żar. Upał był bardziej dotkliwy niż te, które spotykała w swoim świecie. 

-Ale gorąco! - westchnęła.

Oczywiście ona też odczuwała coraz większe podniecenie. W chwili jeszcze nie do końca zdawała sobie sprawę z tego co się z nią dzieje. Niewinne pogładziła się po cipeczce. Podświadomie przeczuwała, że ta wycieczka nie skończy się tylko na poszukiwaniach. 

"Kurczę, gdzie ja jestem? Tu jest tak dziwnie”, - pomyślała.

W pewnym momencie wyłoniła się na piaszczystej polanie. Było coraz bardziej gorąco. Z każdą minutą bardziej chciało się jej pić. Chciała wrócić, lecz nie znała drogi. 

-Och, gdybym znalazła coś do picia, - szepnęła do siebie.

Podniecenie seksualne mieszało się z czysto fizycznym pragnieniem. Nagle spostrzegła, że na pobliskim drzewie rosną jakieś dorodne owoce. Wspięła się na pochyły pień i zerwała kilka z nich.

-Wyglądają ładnie, chyba nie są trujące, - mruknęła zadowolona.

Niepewnie spróbowała. Były słodko - kwaśne i miały w sobie dużo soku. Szybko ugasiła pragnienie. Zerwała jeszcze kilka i wzięła ze sobą. Po drodze nazbierała sporo różnych bulw i jagód, które wyglądały na jadalne. Zdjęła bluzkę i wszystko w nią włożyła.

W końcu wyszła z lasu wprost na jezioro. Woda była czysta i spokojna, obok znajdowała się plaża z białym gorącym piaskiem.

-Super, ochłodzę się. Nie mogłam przecież ujść zbyt daleko. Pewnie zaraz mnie znajdą, - powiedziała do siebie.

Rozebrała się do majtek i biustonosza, ale to jej nie wystarczało. 

-Rozbiorę się do naga, przecież tu i tak nikogo nie ma, - jęknęła, zdejmując resztę ubrania.

Weszła do wody. Toń była dość chłodna.

-Ale fajnie! - zawołała.

Z zachwytem zaczęła się pluskać na samym brzegu. Po jakimś czasie, czując się bezpiecznie, popłynęła nieco dalej. W końcu stwierdziła, że ma dość i wyszła na brzeg. Ociekała dużymi kropelkami, jednak gorące słońce szybko osuszało jej skórę.

-Teraz przydałby się jakiś leżak, pospałabym trochę, - skwitowała krzywiąc się.

Spojrzała przed siebie. Na skraju plaży spostrzegła coś, co wyglądało jak pomarańczowo - czerwony, niski i szeroki fotel.

-No nie, nawet to tu jest! - jęknęła nie zastanawiając się nad tym, że może być to jakiś postęp.

Podeszła bliżej. Okazało się, że to był jednak ogromnych rozmiarów, kwiat. Był piękny i na tyle mocny, że mógłby utrzymać jej ciężar. Pogładziła go dłonią.

-Miękki, wygodny, - wycedziła, uśmiechając się.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...