Szukaj na tym blogu

18 września 2021

Urodziny babci.

55. Na jakimś drzewie.


Chwyciła go za rękę i polecieli wysoko. Lot był krótki i wylądowali na jakimś drzewie. Usiedli  w pełnych promieniach słońca, w rozwidleniu konarów. “To już?”, - chłopakowi zapaliły się iskierki w oczach. W ciągu chwili stał się zupełnie kimś innym. 

-Chodź tutaj, ty mała dziwko. Chodź i teraz usiądź na mojego kutasa,- warknął szczerząc zęby w szyderczym uśmiechu.


“A więc stało się”, - pomyślał. Był nagi, na plecach miał kolorowe skrzydła i za chwilę miały spełnić się jego najskrytsze marzenia. Stali naprzeciw siebie i łapczywym wzrokiem pożerali swoje ciała.

-Niech się stanie to co się ma stać, - powiedziała, promieniejąc na twarzy, - jestem twoja. 

Chwyciła go za rękę i polecieli wysoko. Lot był krótki i wylądowali na jakimś drzewie. Usiedli  w pełnych promieniach słońca, w rozwidleniu konarów. “To już?”, - chłopakowi zapaliły się iskierki w oczach. W ciągu chwili stał się zupełnie kimś innym. 

-Chodź tutaj, ty mała dziwko. Chodź i teraz usiądź na mojego kutasa,- warknął szczerząc zęby w szyderczym uśmiechu.

Mimo że mały jego możliwości witalne były ogromne. Usiadł na gładkiej korze z lekko rozchylonymi nogami. Nie czekała zbyt długo. Podeszła do niego i nadziała się na jego lancę. 

-Ooooooch, jesteś taki cudowny! - westchnęła bardzo zadowolona z siebie.

Nie zamierzał bawić się z ceregiele. Chwycił ją za ramiona i docisnął.

-Teraz to ja ci pokażę, - stęknął z satysfakcją. Był panem sytuacji. 

Od razu zaczęła poruszać swoim tyłeczkiem na boki.

-Oooooch ooooooch, taaaaaa, taaaaaak... jak mi dobrze! - jęczała.

Postanowił zrobić coś jeszcze. Wstał razem z nią

-Hahaha… zobaczymy, czy będzie ci do śmiechu, - triumfował.

Oparł jej plecy o gałąź i przytrzymał na tej wysokości. Po chwili zaczął mocno uderzać biodrami.

-Och tak, tak mi rób, właśnie tak!!! - krzyczała z rozkoszy. 

Popychał coraz mocniej, jej ciało podskakiwało na jego kutasie. Poczerwieniał na twarzy i spocił się.

-Jestem tak napalony, że będę cię grzmocił, aż padniesz z wycieńczenia- warczał.

Objęła ramionami jego szyję, nie odrywała wzroku od jego oczu. Chyba właśnie o to jej chodziło. 

-Och, tak, tak, ruchaj mnie ruchaj! - pojękiwała w spazmach.

W końcu opuścił ją. Stanęła na własnych nogach, odwróciła się do niego tyłem i pochyliła do przodu.

-Nie daruję żadnej twojej dziurce, zobaczysz będą cię bolały wszystkie otworki, - syczał jej do ucha.

Chociaż jej cipka wydawała się mu bardzo apetyczna, spoglądał na jej anusik.

-Och wepchnij mi go jeszcze tu! - stęknęła wyczuwając jego zamiary.

Zadowolony mocno rozwarł jej pośladki i wepchnął się w jej kakaowe oczko.

-I jak, jak?! - dopytywał, spodziewając się, że będzie go błagała, by przestał.

Cały czas napierał, aż wszedł w nią po same jaja.

-Och tak, czuję, czuję!!! - darła się na całe gardło.

Zaczął powoli wychodzić, a jej dupcia coraz mocniej się kurczyła.

-No, co twardy ten mój kutas? - zadowolony wyszczerzył zęby.

Sięgnęła od spodu dłonią i chwyciła go za jaja, a później ujęła podstawę jego grubego drąga.

-Och, jaki on jest wielki! To niesamowite, jak cudownie mnie wypełnia! - mówiła z zadowoleniem.

-Dobrze ci, co?! - fukał na granicy orgazmu.

-Och Sławku, Sławku, jestem twoja, cała twoja! - wołała.

-Nie jęcz, tylko trzymaj tę dupę nieruchomo! - nie dawał jej odpocząć.

-Ach tak, moja dupcia jest do twojej dyspozycji, bierz ją! Spuść się tam! - zachęcała.

-Myślisz, że się poddam, o nie twoje doczekanie. Otwórz buzię! - wyrzucił z siebie. 

Po chwili klęczała już przed nim. Chwyciła ustami jego żołądź, tuż za grubą żyłą, czół jak jej język szybko obraca się wokół łba. Śliniła się i ssała. W pewnym momencie wypuściła go i westchnęła:

-Och, wypełnij mnie po samo gardło.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...