49. Tadziu, żyjesz?!
Karolina zrobiła się blada, jak ściana.
-Boże toż to Tadeusz! - krzyknęła przerażona.
Od razu obydwie podbiegły do niego.
-Tadek? - nie mogła uwierzyć Julka.
W pierwszej chwili nie bardzo wiedziały co mają zrobić. Zbliżyły się do leżącego na piasku sponiewieranego człowieka i przyglądały się.
-Tadziu, Tadziu, żyjesz?! - zawołała Karolina.
-Karolina, Karolina, Karolina!!! - zaczęła głośno wołać, chociaż nie wiedziała, czy ktoś jej odpowie.
Jednak już po chwili usłyszała znajomym miły głos dobiegający z drugiej strony polany.
-Julka? Julka!
Wyczekiwana w napięciu. W końcu pojawiła się znajoma postać. W jej oczach od razu pojawiła się radość.
-Julka, kochana moja, nie uwierzysz, jaką miałam przygodę, - zaczęła od razu.
Przyjaciółka bez problemu domyśliła się, o co chodzi.
-Ha, ty stara rozpustnico, ja też, ja też!
Zaczęły ich chichotać jak małe psotne dziewczynki.
-Posłuchaj, te grzybki, te grzyby, och te grzyby... - nie mogła zebrać słów.
-Ojej, hehehe… - zaczęła się śmiać, -Kochana, co tam grzyby, mnie przeleciała roślinka.
-Hahahaha… ta akurat, roślinka? Roślinek chyba, co?
-Właściwie to chyba roślinek. Nie masz pojęcia, jak mnie wypierdolił, och Julka, jak mnie cipka boli!
-Och Karolinko, gdzie myśmy się znalazły? Co nas tu jeszcze może spotkać?
-Nie wiem kochana, ale coraz bardziej mi się podoba!
-Chodź, bo pewnie już nas szukają.
-Masz rację, wracajmy do grupy!
Chwyciły się za ręce i radośnie chichocząc ruszyły w przeciwnym kierunku. W pewnym momencie stanęły jak sparaliżowane.
-Karolina, popatrz. Widzisz to, co ja? - odezwała się Julka.
-Co to? To padlina?
-Nie. Chyba nie. Nie wiem.
Karolina zrobiła się blada, jak ściana.
-Boże toż to Tadeusz! - krzyknęła przerażona.
Od razu obydwie podbiegły do niego.
-Tadek? - nie mogła uwierzyć Julka.
W pierwszej chwili nie bardzo wiedziały co mają zrobić. Zbliżyły się do leżącego na piasku sponiewieranego człowieka i przyglądały się.
-Tadziu, Tadziu, żyjesz?! - zawołała Karolina.
Julka spojrzała na nią kompletnie zaskoczona.
-Ty, on śpi! - wyrzuciła z siebie.
-Ale on jest brudny! - stęknęła z obrzydzeniem jej przyjaciółka.
-W czym on się tak umazał? Ależ to wstrętne.
Zaczęły go ostrożnie szturchać.
-Tadek, obudź się!
W końcu mężczyzna otworzył oczy, popatrzył na nie nieobecnym wzrokiem, a po chwili zapytał:
-Och, jak mnie napierdala łeb. Kim jesteście?
Dziewczyny nie mogły wyjść ze zdziwienia.
-No co, ty nie poznajesz nas? To przecież my.
Wpatrywał się w nie uważnie, ale wciąż nie poznawał.
-To, ja Karolina, a to Julka, - tłumaczyła cierpliwie, myśląc, że doznał chwilowej amnezji.
-Karolina? Julka? - mówił, - Powinienem was znać?
Spojrzały, po sobie
-Zabierzmy go stąd. Wstawaj, chłopie!
Próbowały go podnieść, ale to wcale nie było takie łatwe.
-Pomóż mi Karolina, zaciągniemy go do tego jeziorka, - odezwała się Julka.
Nagle Tadek bez żadnego powodu poderwał się i rzucił do ucieczki. Po paru metrach padł i nie mógł podnieść.
-Ty, co mu się stało?
-Julka, nie mam pojęcia. Weź go pod ramię. Chyba jest w szoku.
-Ależ on ciężki.
Kiedy znalazły się nad jeziorkiem, rozebrały go i dokładnie umyły. Po jakimś czasie wypłukały jego ubranie i rozwiesiły na słońcu. Dały mu czystej wody do picia i owoce do zjedzenia. Powoli dochodził do siebie. Po jakimś czasie zasnął. Obydwie czuwały przy nim. Kiedy się obudził, przypomniał sobie wszystko i opowiedział im wszystko.
Teraz już razem ruszyli w drogę powrotną, by spotkać się z resztą grupy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz