Szukaj na tym blogu

19 września 2021

Urodziny babci.

56. Jego skrzydła odpadły.


Wydawało mu się może teraz tam będzie trwał wiecznie. Niestety, w pewnym momencie uświadomił sobie, że na powrót zaczyna rosnąć. Zrobił się ciężki i spadł na ziemię. Po chwili jego skrzydła odpadły, nie pozostawiając po sobie śladu. 


Ujęła jego fiuta u samej podstawy, szeroko otworzyła swoją buzię, a on szybkim ruchem bioder wepchnął się w jej migdałki. Po kilkunastu sekundach wyszedł.

-Jeszcze! - stęknęła rozdziawiając swój dzióbek jak mały ptaszek.

Tym razem chwycił ją za głowę, odsunął swój tyłek po to, by po chwili zaatakować ze zdwojoną siłą. Krztusiła się, stękała, ale on nie puszczał, mocno nadziewał ją na swojego kutasa. W końcu stwierdził, że chyba ma już dość.

-Dobra, teraz między cycki! - warknął.

Klęczała przed nim. Położył kutasa między jej piersiami. Zacisnęła je na nim z obydwu stron tak, że zakręciło mu się w głowie. Po chwili parokrotnie obficie splunęła na jego wystającą głowicę. Szybko zaczął poruszać swoimi biodrami. Co chwilę jego taran uderzał w jej brodę. Zarumieniła się i zaczęła postękiwać. W którymś momencie lekko zwolniła uścisk.

-Co, nie dajesz rady? O nie, nie, nie poddawaj się. No dawaj, dalej, jeszcze, - mówił nieugiętym tonem.

Samym końcem uderzał w jej sutki i, trzymając kutasa w dłoni, masował jej brodawki. Uśmiechnęła się i lekko przymknęła powieki.

-Och, mój kochany, jesteś taki męski, och wal, wal mnie, jeszcze, jeszcze! - wzdychała półprzytomnie.

W końcu położyła się na plecach i wystawiła mu swoją cipkę. Klęknął między jej nogami, raptownie wszedł i ostro zaczął posuwać. Po paru minutach zaczęła jęczeć i wzdychać. Nie przerywał, jej cipka zaczęła szybko się kurczyć.

-Och, och, och!!! - jęczała, doznając orgazmu.

Po chwili jej plecy bezwładnie opadły na gałąź. Szybko oddychała.

-No co malutka, opadasz z sił? O nie, chcę jeszcze! Weź go do buzi! - nakazał.

Lekko się skrzywiła, Ale nie zaprotestowała.

-Wiem, wiem, że brudny! No ale takie jest życie. Bierz natychmiast. Nie narzekaj, - mówił, pchając się w jej usta.

Miała spełniać jego życzenia. Pokornie spuściła powieki.

-No dobrze, już dobrze. Daj go, - zgodziła się.

W jego oczach dało się widzieć prawdziwą satysfakcję. Wszedł w jej usta i już po chwili spuścił się. Tryskał w nią obfitym strumieniem. Sperma wylewała się kącikami jej ust. Sapał i stękał szczęśliwy jak małe dziecko. 

-Łykaj, łykaj, ty stara suko! - charczał.

Biedna mała wróżka nie nadąża żyła przełykać. Krztusiła się, chcąc spełnić jego zachcianki. 

-Sławku, Sławku, nie daję rady! - jęczała, Ale zna mało mu się, że to tylko taka gra.

Jej głos był zniekształcony, ponieważ usta pełne były jego nasienia.

-Chcesz jeszcze? Dobre, co? Jeszcze ci mało?! - kontynuował tą niezbyt uprzejmą rozmowę.

Była bardzo zmęczona, sperma spływała na jej piersi. Bardzo go to nakręcało. 

-Już, już starczy, starczy, - błagała.

Po kilku minutach spleceni w gorącym uścisku leżeli i śmiali się z tego co akurat zrobili. W końcu zmęczeni zasnęli.

Nie był w stanie określić ile spał. Nie było jej czyim. Obudził się sam. Poderwał się z gałęzi i zaczął szybować między drzewami. Chciał to wszystko powtórzyć, ale tak czuł się wspaniale. Wydawało mu się może teraz tam będzie trwał wiecznie. Niestety, w pewnym momencie uświadomił sobie, że na powrót zaczyna rosnąć. Zrobił się ciężki i spadł na ziemię. Po chwili jego skrzydła odpadły, nie pozostawiając po sobie śladu. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...