41. Mały artysta.
Fujara wychynęła do końca. Chwiała się i kłaniała na wszystkie strony.
-Mały artysta, co?! - roześmiała się w głos.
Penis skinął ostatni raz i wyprostował się.
-Zobaczymy czy w te klocki też jesteś taki dobry, - powiedziała.
Przejmujące gorąco i ciarki czuła już na całym ciele. Jej piersi powiększyły się, a sutki same stwardniały. Czekała myśląc, że wrażenie samo ustąpi. Nic takiego jednak Nie nastąpiło. Natomiast po kolejnej minucie jej oczy zrobiły się wielkie, jak złotówki, a usta szeroko się otworzyły.
-Ooooooch!!! - westchnęła z przejęciem.
Zaciągnęła się powietrzem tak głęboko, jakby to był jej ostatni oddech i zesztywniała. Nie była w stanie wykonać żadnego ruchu.
-O w mordę, ale grzeje, - stęknęła.
Po chwili jej twarz nabrała głębokich rumieńców, a całe jej ciało zaczęło mocno drżeć.
-Kurwa, kurwa, kurwa! - krzyczała zaciskając zęby. To stawało się coraz trudniejsze do zniesienia.
Podparła się rękoma o ziemię. Jej oddech stał się szybki i urywany, na czole pojawiły się żyły.
-O matko, jak grzeje! - wyrzuciła z siebie.
Opadła na kolana wypinając tyłek do góry. Sama nie wiedziała co robi.
-O ja pierdolę, moja cipa! O ja cipa, Boże!
Jej szparka zaczynała puchnąć. Otwierała się i zamykała, jakby była żywa. Dziewczyna była już na dobre wystraszona, ale było już za późno, żeby cokolwiek z tym zrobić.
-Ooooo, iiiiaaaahhh… jak mi się chce ruchać!
To była koszmarna męczarnia, a jednocześnie niesamowicie błogi stan. Dygotała. Chciała opaść na grzyba, ale ten ponownie się schował. Zmarszczyła brwi. Była skrajnie zdesperowana.
-No wyłaź skurwysynu, wyłaź, bo cię wyrwę z tej ziemi!
Odpowiedziała jej cisza i szum wiatru. Jednak po chwili, zamiast wielkiego fajfusa, z trawy wyskoczył, niczym paluszek, mały i cieniutki grzybek. Chciało jej się śmiać.
-A ty co chcesz mi zrobić, połaskotać?
Na jej twarzy malowała się ironia. Czekała na jakiś jego ruch.
-No, czemu nic nie robisz?!
W sumie po jakimś czasie grzyb zaczął poruszać się, dygotać i drżeć.
-No dobra, łaskocz! Może być i tak. Teraz i tak jest mi wszystko jedno. Tylko zrób to dobrze, mały kurduplu!
Opadła na niego niżej a ten zaczął drażnić jej łechtaczkę. Zwinnie zginając się samym końcem uderzał od góry i od dołu.
-Och, och, och! - jęczała coraz bardziej podniecona.
Jednym ruchem dostała się do swoich piersi, chwyciła je i zaczęła ugniatać.
-Och, och, tak mi rób, nie przerywaj, nie przerywaj! - jęczała.
Grzybek bawił się z jej cipką, a ona zdawała się być w siódmym niebie. Nie dostrzegała nic innego. W pewnym momencie, bez żadnej zapowiedzi, i ta jej zabawka znikła w ziemi.
-No nie nie mów, że i ty stchórzyłeś? Nie rób mi tego mały! - prosiła.
Kiedy tak siedziała i patrzyła w miejsce, gdzie się schował. Tuż obok pokazał się ten, co wcześniej, ten duży. Na początku wystawił sam czubek. Drżał, wydając z siebie ciche pykanie.
-Nooo! Jesteś! Czemu tak nieśmiało?! - powiedziała z utęsknieniem.
Rozwarła palcami płatki swojej róży.
-No wchodź, zapraszam. Nie krępuj się.
Uśmiechała się ciepło, jak do kochanka. Grzyb zaczął podskakiwać jak gejzer. Chował się całkowicie, to znowu wychodził.
-Fajny jesteś, - szepnęła słodko.
Fujara wychynęła do końca. Chwiała się i kłaniała na wszystkie strony.
-Mały artysta, co?! - roześmiała się w głos.
Penis skinął ostatni raz i wyprostował się.
-Zobaczymy czy w te klocki też jesteś taki dobry, - powiedziała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz