40. Grzyb kichnął.
Niespodziewanie grzyb cofnął się, nadął, jak balon i kichnął. Szary pył poszybował wprost na jej wilgotną szparkę.
Poczuła chłodny powiew.
-Uch! - stęknęła z przejęciem.
Wierzchem dłoni otarła z czoła pot, którego nazbierało się już dosyć dużo.
-No, dziewczyno, na co czekasz? Zabieraj się do rzeczy! - mruknęła się pod nosem zadowolona tak jakbym wygrała los na loterii.
Rzeczywiście nie było się nad czym zastanawiać. Podwinęła sukienkę, ściągnęła majtki i powoli zaczęła opadać na głowicę wystającą z ziemi. Po chwili poczuła zadziwiająco ciepły i przyjemny dotyk. Chociaż jeszcze ona sama nie wiedziała, o co chodzi, jej cipka natychmiast zareagowała gwałtownym skurczem.
-Ooooch, - jęknęła z podniecenia.
W jednej chwili zawirowało jej w głowie. Zatoczyła parę malutkich kółeczek swoimi biodrami. Płatki jej róży ocierały się o wierzchołek, a nektar rozmazał po kroczu. Chyba rzeczywiście znalazła się w raju.
"To już tylko sekundy. Za chwilę zrobię sobie dobrze." - pomyślała w ostatnim momencie.
Centymetr po centymetrze schodziła coraz niżej. Czuła jak gruby trzon bezceremonialnie wdziera się w jej ciasną wilgotną i gorącą szparkę. Drżała.
Nagle zatrzymała się w pół drogi.
-Jejku a jeśli to jest niebezpieczne? - powiedziała z wahaniem w głosie.
W końcu popatrzyła przed siebie i uśmiechnęła się stawiając wszystko na jedną kartę.
-A co mi tam. Kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. Muszę tego spróbować, bo zwariuję! - machnęła ręką, podejmując akcję nabijania się na rożen swojej spragnionej muszelki.
Nagle stało się coś, czego nie przewidziała. Grzyb, z którym wiązała tyle nadziei, błyskawicznie wycofał się z jej szparki i schował w ziemi. Jak to możliwe? Nie dowierzała. Czekała nieruchomo, jakby to była jakaś pomyłka. Była przekonana, że wszystko zaraz wróci do normy. Pała jednak nie wychodziła. Po chwili spojrzała w dół.
-Co jest?! - spytała z pretensją, jakby chciała złożyć reklamację.
Jeszcze trochę odczekała i za moment, z nieukrywaną złością, wyrzuciła z siebie:
-Gdzie się skubańcu chowasz! Wyłaź, no wyłaź!
Po grzybku została tylko dziura w ziemi. Poza tym nic się nie działo, żadnego ruchu. Patrzyła w otwór jak kot polujący na mysz. Czas uciekał.
-Mówię do ciebie, wyłaź z tej trawy, bo cię sama stamtąd wyciągnę!
Nie było żadnej reakcji. Pała jakby się z nią drażniła.
-Wychodzisz czy nie! - mówiła, z coraz większą złością.
Mięśnie jej twarzy były napięte, w oczach płonęła pasja. Była zdesperowana. Uklękła z zamiarem rozgrzebania piasku.
-No dobra w takim razie inaczej pogadamy! - powiedziała zacięciem.
Nagle grzyb wyłonił się ponownie.
-No, jesteś! - warknęła.
Uniosła się nad nim, pochyliła głowę i patrzyła na swoją pulsującą norkę. Lśniła w promieniach słońca, ociekała sokami.
-No, raz kozie śmierć. Teraz, albo nigdy! - rzuciła z napięciem.
Niespodziewanie grzyb cofnął się, nadął, jak balon i kichnął. Szary pył poszybował wprost na jej wilgotną szparkę.
Poczuła chłodny powiew.
-Uch! - stęknęła z przejęciem.
Początkowy chłód zmienił się w przyjemne ciepło. Zaskoczona uniosła się trochę do góry i ze zdziwieniem patrzyła, jak ciemny proszek osiada na jej muszelce.
-Ale fajnie, mam teraz czarną cipę, - zaśmiała się nie mając pojęcia co ją tak naprawdę czeka.
Po paru sekundach ciepło zaczęło gwałtownie przybierać na sile, ale wciąż było dosyć przyjemne. Pokiwała głową cmoknęła i stwierdziła, że nic więcej nie będzie.
Jednak już po minucie jej twarz stężała i przybrała wyraz wielkiego zdziwienia. Gorąca fala, zawładnęła jej szparką i objęła całe podbrzusze.
-Hm, hm, - chrząknęła, kiedy pojawiło się mrowienie.
Zakręciła pośladkami, nie wiedząc co się dzieje. Nagle zaklęła:
-Cholera jasna!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz