Szukaj na tym blogu

3 września 2021

Urodziny babci.

40. Grzyb kichnął. 


Niespodziewanie grzyb cofnął się, nadął, jak balon i kichnął. Szary pył poszybował wprost na jej wilgotną szparkę.
Poczuła chłodny powiew.

-Uch! - stęknęła z przejęciem.


Wierzchem dłoni otarła z czoła pot, którego nazbierało się już dosyć dużo.

-No, dziewczyno, na co czekasz? Zabieraj się do rzeczy! - mruknęła się pod nosem zadowolona tak jakbym wygrała los na loterii.

Rzeczywiście nie było się nad czym zastanawiać. Podwinęła sukienkę, ściągnęła majtki i powoli zaczęła opadać na głowicę wystającą z ziemi. Po chwili poczuła zadziwiająco ciepły i przyjemny dotyk. Chociaż jeszcze ona sama nie wiedziała, o co chodzi, jej cipka natychmiast zareagowała gwałtownym skurczem.

-Ooooch, - jęknęła z podniecenia.

W jednej chwili zawirowało jej w głowie. Zatoczyła parę malutkich kółeczek swoimi biodrami. Płatki jej róży ocierały się o wierzchołek, a nektar rozmazał po kroczu. Chyba rzeczywiście znalazła się w raju. 

"To już tylko sekundy. Za chwilę zrobię sobie dobrze." - pomyślała w ostatnim momencie.

Centymetr po centymetrze schodziła coraz niżej. Czuła jak gruby trzon bezceremonialnie wdziera się w jej ciasną wilgotną i gorącą szparkę. Drżała.

Nagle zatrzymała się w pół drogi.

-Jejku a jeśli to jest niebezpieczne? - powiedziała z wahaniem w głosie.

W końcu popatrzyła przed siebie i uśmiechnęła się stawiając wszystko na jedną kartę. 

-A co mi tam. Kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. Muszę tego spróbować, bo zwariuję! - machnęła ręką, podejmując akcję nabijania się na rożen swojej spragnionej muszelki. 

Nagle stało się coś, czego nie przewidziała. Grzyb, z którym wiązała tyle nadziei, błyskawicznie wycofał się z jej szparki i schował w ziemi. Jak to możliwe? Nie dowierzała. Czekała nieruchomo, jakby to była jakaś pomyłka. Była przekonana, że wszystko zaraz wróci do normy. Pała jednak nie wychodziła. Po chwili spojrzała w dół.

-Co jest?! - spytała z pretensją, jakby chciała złożyć reklamację.

Jeszcze trochę odczekała i za moment, z nieukrywaną złością, wyrzuciła z siebie:

-Gdzie się skubańcu chowasz! Wyłaź, no wyłaź!

Po grzybku została tylko dziura w ziemi. Poza tym nic się nie działo, żadnego ruchu. Patrzyła w otwór jak kot polujący na mysz. Czas uciekał. 

-Mówię do ciebie, wyłaź z tej trawy, bo cię sama stamtąd wyciągnę!

Nie było żadnej reakcji. Pała jakby się z nią drażniła.

-Wychodzisz czy nie! - mówiła, z coraz większą złością.

Mięśnie jej twarzy były napięte, w oczach płonęła pasja. Była zdesperowana. Uklękła z zamiarem rozgrzebania piasku.

-No dobra w takim razie inaczej pogadamy! - powiedziała zacięciem.

Nagle grzyb wyłonił się ponownie.

-No, jesteś! - warknęła.

Uniosła się nad nim, pochyliła głowę i patrzyła na swoją pulsującą norkę. Lśniła w promieniach słońca, ociekała sokami.

-No, raz kozie śmierć. Teraz, albo nigdy! - rzuciła z napięciem.

Niespodziewanie grzyb cofnął się, nadął, jak balon i kichnął. Szary pył poszybował wprost na jej wilgotną szparkę.

Poczuła chłodny powiew.

-Uch! - stęknęła z przejęciem.

Początkowy chłód zmienił się w przyjemne ciepło. Zaskoczona uniosła się trochę do góry i ze zdziwieniem patrzyła, jak ciemny proszek osiada na jej muszelce.

-Ale fajnie, mam teraz czarną cipę, - zaśmiała się nie mając pojęcia co ją tak naprawdę czeka. 

Po paru sekundach ciepło zaczęło gwałtownie przybierać na sile, ale wciąż było dosyć przyjemne. Pokiwała głową cmoknęła i stwierdziła, że nic więcej nie będzie. 

Jednak  już po minucie jej twarz stężała i przybrała wyraz wielkiego zdziwienia. Gorąca fala, zawładnęła jej szparką i objęła całe podbrzusze.

-Hm, hm, - chrząknęła, kiedy pojawiło się mrowienie.

Zakręciła pośladkami, nie wiedząc co się dzieje. Nagle zaklęła:

-Cholera jasna!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...