Szukaj na tym blogu

2 września 2021

Urodziny babci.

39. W rozmiarze XXL.


Podbiegła do wystającej z ziemi maczugi. Przypominała penisa w rozmiarze XXL. Trzon był w jasnym odcieniu beżu, pokryty nierównościami przypominającymi żyły, kapelusz zaś lśnił brązem i ciasno przylegał do korzenia.

-Och! - westchnęła dotykając go.


Wszyscy pokiwali głowami, na znak, że zrozumieli. Tymczasem Karolina została nieco w tyle. Nie mogła ustać w jednym miejscu, co chwilę rozglądała się nerwowo.

"Ja pierdolę, ale swędzi mnie cipa!" - myślała, odczuwając narastające swędzenie między udami. Zdawało się jej, że wszyscy na nią patrzą, ale było to tylko złudzenie. Grupa była zajęta czymś zupełnie innym.

-No to co, idziemy dalej? - spytał po jakimś czasie wuj Henryk.

-Ja myślę, że tak, - odparł Adam.

Już powoli ruszyli przed siebie. Coraz bardziej podniecone dziewczyna, ociągając się, poszła za nimi. W pewnym momencie stanęła i wcisnęła rękę w swoje krocze. Nie była w stanie zrobić ani kroku więcej. Parę razy przeciągnęła dłonią po napęczniałej i bardzo wrażliwej cipce. Zrobiło się jej bardzo duszno, a na czole pojawiły się kropelki potu. 

"O jejku, jejku, co się ze mną dzieje?! Jak mi chce się ruchać!" - myślała, rozglądając się nerwowo.

Poszli dalej. Została kilkanaście metrów za resztą. Drżała, pocierała o siebie udami, jej dłonie co chwilę przejeżdżały po piersiach, a w jej spojrzeniu pojawiła się panika.

"Muszę coś zrobić! Muszę! - myślała.

W końcu na jej twarzy pojawił się przebiegły uśmiech.

-Czekajcie, ja muszę za własną potrzebą, - odezwała się, podbiegając do reszty.

-Teraz? Tutaj? - zdziwił się dziadek.

-Tak, bardzo mi się chce! - wyrzuciła z siebie jakby rzeczywiście chciało jej się siku.

Wiarygodnie przestępowała z nogi na nogę, udając, że nie da rady dłużej wytrzymać. 

-No dobrze, jeśli musisz... poczekamy tu na ciebie, - powiedział z ociąganiem Henryk.

-Idź. Tylko się nie oddalaj zbytnio, - dodał Jeremiasz.

Odetchnęła z ulgą. Nie czekała dłużej, błyskawicznie zniknęła za najbliższymi krzewami. Mimo pozornego roztargnienia doskonale wiedziała co robi. 

-Muszę szybko znaleźć tego grzyba, - szepnęła do siebie.

Kierowana pragnieniem zaspokojenia podniecenia seksualnego, ruszyła prosto jak automat. W końcu zatrzymała się i rozejrzała. Była na niewielkim placu, otoczonym niskimi roślinami. Nigdzie nie było widać spiczastych grzybów, które znajdowały się tuż za oknem.

-Dalej, muszę iść dalej, - mówiła do siebie.

Przedarła się przez kolejne zarośla, tym razem były bardzo gęste Była coraz bardziej zdenerwowana. Nie czuła się bezpiecznie.

-Nie, tu nie! Jeszcze dalej!

Wykrzywiła twarz w grymasie desperacji, zaczęła wykonywać niekontrolowane ruchy. W jednej chwili rozczesywała włosy, by za moment wcisnąć dłoń między uda. Po jakimś czasie dotykała swoich piersi.

-Gdzie te grzyby, przecież tyle ich tutaj było?! - mówiła do siebie, rozglądając się gorączkowo.

Poruszała się w kółko przeczesując kolejne kępy wysokiej trawy. W pewnym momencie potknęła się i przewróciła.

-Jasna cholera! - zaklęła.

Podniosła się, by na nowo podjąć poszukiwania.

-Jak to możliwe, że nie ma ani jednego?! - jęknęła żałośnie.

W końcu nie była już w stanie dłużej tego znieść, stanęła i obie jej dłonie wjechały pod cienki materiał majteczek.

-Ooooch! - westchnęła drżąc na całym ciele.

Pod palcami poczuła gorącą, wilgotną muszelkę. Rozwarła jej płatki i zaczęła masować. Naraz jej oczy zapłonęły ognistym blaskiem.

-Oooo jest, jest! - wykrzyknęła.

Podbiegła do wystającej z ziemi maczugi. Przypominała penisa w rozmiarze XXL. Trzon był w jasnym odcieniu beżu, pokryty nierównościami przypominającymi żyły, kapelusz zaś lśnił brązem i ciasno przylegał do korzenia.

-Och! - westchnęła dotykając go.

Grzyb był sztywny, a jednocześnie sprężysty, jak gumowa pałka.

-Nooo ładna sztuka, - mruknęła w końcu bardzo z siebie zadowolona.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...