39. W rozmiarze XXL.
Podbiegła do wystającej z ziemi maczugi. Przypominała penisa w rozmiarze XXL. Trzon był w jasnym odcieniu beżu, pokryty nierównościami przypominającymi żyły, kapelusz zaś lśnił brązem i ciasno przylegał do korzenia.
-Och! - westchnęła dotykając go.
Wszyscy pokiwali głowami, na znak, że zrozumieli. Tymczasem Karolina została nieco w tyle. Nie mogła ustać w jednym miejscu, co chwilę rozglądała się nerwowo.
"Ja pierdolę, ale swędzi mnie cipa!" - myślała, odczuwając narastające swędzenie między udami. Zdawało się jej, że wszyscy na nią patrzą, ale było to tylko złudzenie. Grupa była zajęta czymś zupełnie innym.
-No to co, idziemy dalej? - spytał po jakimś czasie wuj Henryk.
-Ja myślę, że tak, - odparł Adam.
Już powoli ruszyli przed siebie. Coraz bardziej podniecone dziewczyna, ociągając się, poszła za nimi. W pewnym momencie stanęła i wcisnęła rękę w swoje krocze. Nie była w stanie zrobić ani kroku więcej. Parę razy przeciągnęła dłonią po napęczniałej i bardzo wrażliwej cipce. Zrobiło się jej bardzo duszno, a na czole pojawiły się kropelki potu.
"O jejku, jejku, co się ze mną dzieje?! Jak mi chce się ruchać!" - myślała, rozglądając się nerwowo.
Poszli dalej. Została kilkanaście metrów za resztą. Drżała, pocierała o siebie udami, jej dłonie co chwilę przejeżdżały po piersiach, a w jej spojrzeniu pojawiła się panika.
"Muszę coś zrobić! Muszę! - myślała.
W końcu na jej twarzy pojawił się przebiegły uśmiech.
-Czekajcie, ja muszę za własną potrzebą, - odezwała się, podbiegając do reszty.
-Teraz? Tutaj? - zdziwił się dziadek.
-Tak, bardzo mi się chce! - wyrzuciła z siebie jakby rzeczywiście chciało jej się siku.
Wiarygodnie przestępowała z nogi na nogę, udając, że nie da rady dłużej wytrzymać.
-No dobrze, jeśli musisz... poczekamy tu na ciebie, - powiedział z ociąganiem Henryk.
-Idź. Tylko się nie oddalaj zbytnio, - dodał Jeremiasz.
Odetchnęła z ulgą. Nie czekała dłużej, błyskawicznie zniknęła za najbliższymi krzewami. Mimo pozornego roztargnienia doskonale wiedziała co robi.
-Muszę szybko znaleźć tego grzyba, - szepnęła do siebie.
Kierowana pragnieniem zaspokojenia podniecenia seksualnego, ruszyła prosto jak automat. W końcu zatrzymała się i rozejrzała. Była na niewielkim placu, otoczonym niskimi roślinami. Nigdzie nie było widać spiczastych grzybów, które znajdowały się tuż za oknem.
-Dalej, muszę iść dalej, - mówiła do siebie.
Przedarła się przez kolejne zarośla, tym razem były bardzo gęste Była coraz bardziej zdenerwowana. Nie czuła się bezpiecznie.
-Nie, tu nie! Jeszcze dalej!
Wykrzywiła twarz w grymasie desperacji, zaczęła wykonywać niekontrolowane ruchy. W jednej chwili rozczesywała włosy, by za moment wcisnąć dłoń między uda. Po jakimś czasie dotykała swoich piersi.
-Gdzie te grzyby, przecież tyle ich tutaj było?! - mówiła do siebie, rozglądając się gorączkowo.
Poruszała się w kółko przeczesując kolejne kępy wysokiej trawy. W pewnym momencie potknęła się i przewróciła.
-Jasna cholera! - zaklęła.
Podniosła się, by na nowo podjąć poszukiwania.
-Jak to możliwe, że nie ma ani jednego?! - jęknęła żałośnie.
W końcu nie była już w stanie dłużej tego znieść, stanęła i obie jej dłonie wjechały pod cienki materiał majteczek.
-Ooooch! - westchnęła drżąc na całym ciele.
Pod palcami poczuła gorącą, wilgotną muszelkę. Rozwarła jej płatki i zaczęła masować. Naraz jej oczy zapłonęły ognistym blaskiem.
-Oooo jest, jest! - wykrzyknęła.
Podbiegła do wystającej z ziemi maczugi. Przypominała penisa w rozmiarze XXL. Trzon był w jasnym odcieniu beżu, pokryty nierównościami przypominającymi żyły, kapelusz zaś lśnił brązem i ciasno przylegał do korzenia.
-Och! - westchnęła dotykając go.
Grzyb był sztywny, a jednocześnie sprężysty, jak gumowa pałka.
-Nooo ładna sztuka, - mruknęła w końcu bardzo z siebie zadowolona.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz