Szukaj na tym blogu

21 września 2021

Urodziny babci.

58. Pokaż mi swoją cipkę.


-Renato, pokaż mi swoją cipkę, - poprosił grzecznie.

Wahała się, nie była pewna swojego ciała, które, przy nim wydawało się jej takie ułomne.

-Och, czy ja tak mogę? Jesteś taki piękny i doskonały.


Po tych słowach zapadła kompletna cisza. Nie mieli pojęcia, z czym mają do czynienia. Zaciekawieni, przyglądali się jakby witali przybyszy z kosmosu. Istoty podleciały jeszcze bliżej. 

 -To ludzie?! Ludzie ze skrzydłami?! - wykrzyknęła uradowana Julka.

-Anioły?! - zawołała zaskoczona Karolina.

Renata nie mogła uwierzyć własnym oczom.

-Chyba jesteśmy w niebie, - rzuciła w przestrzeń przed nimi.

Ignacy wykrzywił usta w grymasie kwaśnego uśmiechu.

-Chyba czegoś się najaraliśmy. Niezły odlot, najpierw amorki a teraz anioły, - powiedział.

Tymczasem istoty wylądowały. Okazało się, że byli to piękni, nadzy mężczyźni z ogromnymi skrzydłami. Kobiety ze zdziwienia pootwierały usta. Skrzydlate istoty obeszły je dookoła, uważnie się przyglądając. W pewnym momencie jeden z nich odezwał się aksamitnym głosem:

-Witajcie samice, oto macie niewiarygodną okazję uprawiać seks z najprawdziwszymi aniołami. Czy jesteście gotowe?

Panie patrzyły na siebie z niedowierzaniem, a jednocześnie ekscytacją i lękiem.

-Mamy się wam teraz tak oddać?! - spytała oburzona Renata.

Tak naprawdę jej reakcja była tylko grą, kolejnym etapem tego co za chwilę miało się stać. Nie mogła przecież ot, tak sobie powiedzieć wyruchajcie nas, czego bardzo pragnęła. To byłoby niestosowne. Trzeba było ubrać to w jakieś piękne fatałaszki. Tak, żeby nie mogła powiedzieć sobie, że jest zwykłą kurwą. Niestety, będąc tutaj po drugiej stronie, coraz bardziej się nią czuła. 

Jej długie włosy, swobodnie opadały na ramiona, jak zawsze zdawały się być niesforne i rozbiegane. Jeden ze skrzydlatych zbliżył się do niej. Był to przystojny, wysoki, Mulat, o oliwkowej skórze. Renacie zmiękły nogi. Facet był w jej typie. Miał czarne kręcone, krótko obcięte włosy i ciemne oczy. Jego długi, sztywny kutas zdawał się stanowić dopełnienie wrażenia, elementem, który przeważył, że już była gotowa się mu oddać.

Podszedł do niej i stanowczo powiedział:

-Tak. Macie nam się teraz oddać. 

-Och... ale... przecież... - próbowała coś z siebie wydusić.

Chciała powiedzieć: “no dobrze bierz mnie, wyruchaj mnie jak starą dziwkę pod płotem. Ruchaj mnie tak mocno aż nie będę miała tchu”, ale przecież nie mogła tego powiedzieć. Wpatrywała się w jego ciemny krótki zarost na klatce piersiowej i była już mokra. 

-Słucham?! - spytał tak, jakby w ogóle nie brał pod uwagę jej sprzeciwu.

W geście dominacji uniósł swoje skrzydła do góry. Wiedziała, że powinna się bać, lecz ona w tej chwili próbowała określić ich kolor. Patrzyła, patrzyła i w końcu stwierdziła, że są w odcieniu mlecznej czekolady. Poczuła, że robi się jej gorąco.

-Mój prywatny anioł, - powiedziała do Siebie, lecz na tyle głośno, że był w stanie to usłyszeć.

Zmarszczył brwi, co jeszcze bardziej ją rozbroiło.

-Przepraszam, czy coś mówiłaś? - zapytał, jakby od razu miał zamiar zdusić jakiekolwiek zalążki buntu.

Już po krótkiej chwili okazało się, że jej anioł jest kulturalny, szarmancki, chociaż nieco zbyt stanowczy.

-Jak masz na imię, pani? - spytał.

Oblała się promiennym rumieńcem.

-Renata, - westchnęła.

Była nim kompletnie zauroczona, zachwycona jego wdziękiem i wyglądem.

-Renato, pokaż mi swoją cipkę, - poprosił grzecznie.

Wahała się, nie była pewna swojego ciała, które, przy nim wydawało się jej takie ułomne.

-Och, czy ja tak mogę? Jesteś taki piękny i doskonały.

-Nie obawiaj się, nie jestem z wosku, - uśmiechnął się.

Popatrzyła na niego z prośbą w oczach, a później uniosła brzeg sukienki i zsunęła do dołu majteczki. Położył dłoń na jej wzgórku i rozwarł płatki jej różyczki.

-Cudownie, - powiedział, - twoja cipka jest soczysta i ma podwójne wargi, podoba mi się.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...