Szukaj na tym blogu

11 września 2021

Urodziny babci.

48. Gruby korzeń.


Po paru minutach zobaczyła jak z dołu wyłania się gruby korzeń i kieruje wprost w rozwarte wrota jej mokrej cipeczki. Wystraszyła się jego rozmiarów i chciała mu przeszkodzić. Nagle dotarło do niej, nie może. Całym ciałem była przyklejona do fotela, w którym się znajdowała. Nie była w stanie zrobić ani jednego ruchu. Tymczasem korzeń powoli wsuwał się w jej czeluść.


Ostrożnie usiadła. Kwiat lekko ugiął się pod jej Ciężarem, ale nic poza tym się nie stało. Uśmiechnęła się do siebie. 

-Fajny jest. Odpocznę, ale najpierw pójdę po swoje owoce.

Pełna zadowolenia przyniosła swoje zbiory, zerwała duży liść i ułożyła na nim wszystko, co miała. Opadła na fotel i przymknęła powieki. Teraz miała już wszystko, co było jej potrzebne do szczęścia.  

-Jest cudownie. Po prostu bajka. Dawno nie byłam na takich wakacjach. Przyda się mi odpoczynek, - powiedziała wzdychając głęboko.

Leżąc sięgała po jagody i owoce. Bez pośpiechu jadła. Napawała się ciepłem i różnorodnym smakiem nieznanych dobrodziejstw natury.

W pewnym momencie poczuła na swojej piesi przyjemne łaskotanie. Otworzyła oczy. To była malutka gałązka z kwiatkiem na końcu. Kwiat był w kształcie kielichu. Gałązka opuściła się z góry. Leniwie odsunęła ją i ponownie przymknęła powieki. Po chwili gałązka jeszcze raz zaczęła łaskotać, ale tym razem w drugą pierś. Nic nie podejrzewając, odsunęła ją kolejny raz. Była tak spokojna, że nawet nie otwierała oczu. Kiedy ponownie poczuła łaskotanie powiedziała:

-Och, uparta jesteś, ale spadaj, chcę się przespać.

Tym razem odrzuciła ją energicznie. Gałązka jak żywa ponownie wróciła. Dziewczyna otworzyła oczy i postanowiła roślince nie przeszkadzać. Ciekawa co się stanie, obserwowała. Kwiatek gładził jej cycuś. Niewielkim kielichem skierował się w kierunku sterczącego sutka.

-Aha, - pomyślała, - zaraz zacznie się coś dziać.

Nie pomyliła się. Kielich pokrył się śliskim nektarem. Objął płatkami jej antenkę i przyssał się do niej.

-Och, - jęknęła uszczęśliwiona.

Kwiat zaczął ssać jej sutek.

-Nooo, dobrze, - mruknęła wypinając cycki.

W tym samym momencie inny kielich przesunął się da drugą pierś. Chwilę się o nią ocierał a później tak samo przyssał się do sutka.

-Nooooo, - jęknęła przeciągle.

Po minucie obydwa kwiatuszki zachłannie ssały jej cycki. Zaczęła prężyć swoje ciało i gładzic brzuch.

-Ach, ach, ach!!! - pojękiwała.

Nagle poczuła jeszcze jedną gałązkę. Uśmiechnęła się z zadowoleniem, bo tym razem była między nogami. Z niedowierzaniem spojrzała w tamtym kierunku.

-Niezła jesteś, roślinko. Jak się nazywasz? - powiedziała, jak do człowieka, nie mając pojęcia, że za chwilę będzie już za późno.

Była zaskoczona. Malutki biały korzonek sterczał między jej udami. Kiwał się, a później parę razy stuknął w jej bułeczkę.

-Chcesz wejść malutki? Proszę!, - westchnęła, czując, że jej policzki nabierają rumieńców.

Rozchyliła szerzej nogi. Palcami rozwarła płatki swojej różyczki.

-Wchodź, zapraszam.

Korzonek jednak nie chciał się wsunąć. Była trochę rozczarowana. Nagle gdzieś z dołu wyłoniła się gałązka z kielichem.

-Takie buty! - mruknęła.

Kwiatek nie czekając przyssał się do jej łechtaczki.

-Aaaaaach!!! - jęknęła przeciągle.

Była teraz we władaniu aż trzech kwiatków. Dwa zajmowały się jej cycuszkami, a jeden spragnioną łechtaczką.

-Co za rozkosz, och, och!!! Jeszcze nikt mi tak nie robił! - jęczała.

Po paru minutach zobaczyła jak z dołu wyłania się gruby korzeń i kieruje wprost w rozwarte wrota jej mokrej cipeczki. Wystraszyła się jego rozmiarów i chciała mu przeszkodzić. Nagle dotarło do niej, nie może. Całym ciałem była przyklejona do fotela, w którym się znajdowała. Nie była w stanie zrobić ani jednego ruchu. Tymczasem korzeń powoli wsuwał się w jej czeluść.

-Och, och przestań! Proszę! Przestań. Jesteś za gruby. No przestań, - stękała wystraszona.

Korzeń jednak wpychał się dalej.

-Och, och, no co ty robisz?! Och, rozerwiesz mnie!

Nagle wcisnął się w nią z całej siły do końca i jeszcze bardziej spęczniał.

-Aaaaaaaaaa!!! - wrzasnęła na całe gardło.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...