60. Jest na co popatrzeć.
-No, widzę, że mogę się tobą naprawdę po delektować. Jesteś też posiadaczką jędrnych cycków, zgrabnych ud i krągłych pośladków. Jest na co popatrzeć, chwycić w dłonie i w ogóle…
Tymczasem do Sonii podszedł Murzyn, anioł czarny jak noc. Był barczysty, dobrze umięśniony, miał ostre rysy twarzy i szeroki nos. Jego ciemne, jak u kruka skrzydła, rozpinały się nad nią niczym chmura deszczowa. Machał nimi nerwowo, co chwilę unosząc się nad ziemią.
-No mała, zaraz zrobię z tobą to i owo, - odezwał się nieco grubiańsko.
Nie musiała pytać o nic więcej. Dobrze wiedziała, o co mu chodzi. Spojrzała w jego krocze jego kutas był gruby jak maczuga, czarny, co chwilę unosił się i opadał, jak narowisty koń. Rozczesała palcami swoje, jasne, długie skręcające się w naturalne loki włosy. Jej duże, brązowe duże oczy patrzyły na niego z podnieceniem, ale bez lęku.
-No, czemu nie tak drżysz, mała, - powiedział uważnie przyglądając się jej delikatnej twarzy.
Zbliżył się i palcem wskazującym dotknął przedziałka na jej brodzie.
-Jesteś uroczą dziewczyną, blondyneczko, - powiedział, - ciekawe, czy będziesz umiała mi się oddać bez żadnych zahamowań.
Jeśli myślał, że sprawi ją tym w zakłopotanie to się mylił.
-To zależy co u mi za oferujesz, panie aniołku, - odpowiedziała uśmiechając się i pomyślała, że podoba się jej ten czarny piekielny anioł.
Widać było, że za chwilę akcja potoczy się w bardzo szybkim tempie. Niby przypadkiem rozpięła dwa guziki swojej białej bluzki. Zauważył jej gest.
-Hm… czy to jest prowokacja, - mruknął A i jego kutas jeszcze bardziej się podniósł.
Jak zwykle, nie miała na sobie stanika. Jej nabrzmiałe piesi o mało nie wyskoczyły spod materiału. Wiadomo było, że jest podniecona na maksa.
Zaszedł ją od tyłu.
-Czy pod tą spódnicą także nie masz nic? - odezwał się cicho chuchając jej w szyję.
-Nie mam, nie noszę bielizny, - powiedziała jeszcze bardziej prowokacyjnie. .
O to chodziło. Wzięła głęboki oddech. Jej sutki odbiły się na cienkiej bluzce. Przeszedł do przodu, rozchylił jej garderobę i spojrzał na piersi. Dziewczyna zadrżała. Chciała, aby posunął się dalej. Wyczuł to.
-To bardzo dobrze, szybciej pójdzie- odezwał się z przekąsem.
Wyłuskał jedną pierś i jakby, mimochodem, zaczął się bawić. Powoli, niespiesznie obracał i ugniatał w dłoni. Myślała, że za chwilę się na niego rzuci. Po chwili jakby przy okazji uniósł jej sukienkę do góry. Nigdzie się nie spieszył. Celowo budował coraz większe napięcie.
-Wspaniale, wspaniale. Zobaczymy co da się zrobić z tym twoim skarbem, - powiedział widząc jej gołą cipeczkę.
-Zajmij się nią odpowiednio, - szepnęła spuszczając wzrok.
Jej broszka pokryta była jasnym, delikatnym meszkiem i wyglądała, jak przecięta bułeczka. Złapał za nią całą dłonią. Poczuł wilgoć.
-Ooooch! - westchnęła głęboko.
-Mmmm, w dotyku jest jak dojrzały, tropikalny owoc, - powiedział oblizując się.
-Chcesz go skosztować, - szepnęła czując, że robi się jej bardzo gorąco.
Usiadł na powalonym drzewie i gestem dłoni wskazał, by opadła na jego kolana. Czuła, że robi się bardzo mokra w kroczu. Drżąc, wykonała jego polecenie. Miała pod sobą jego umięśnione uda. Nie zastanawiał się zbyt długo. Chwycił ją za ramiona i oparł o swój tors. Po chwili jego dłonie powędrowały w stronę jej rozpalonej cipeczki.
-No, no, różowe, pachnące wnętrze i ta nabrzmiała wisienka. Same smakowitości, - mruczał zadowolony z siebie.
Sonia wierciła swoim kuperkiem na wszystkie strony chcąc doprowadzić do zbliżenia jak najszybciej.
-Och, zjedz mnie, zjedz mój kochany aniołku, - wzdychała.
Do końca odpiął jej bluzkę.
-No, widzę, że mogę się tobą naprawdę po delektować. Jesteś też posiadaczką jędrnych cycków, zgrabnych ud i krągłych pośladków. Jest na co popatrzeć, chwycić w dłonie i w ogóle…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz