Szukaj na tym blogu

1 września 2021

Urodziny babci.

38. Tu wszystko jest inaczej. 


-Choć nasz świat jest piękny, czeka tu sporo niebezpieczeństw, - zakończyła uśmiechając się.

-Jakich bezpieczeństw? - spytał Jeremiasz.

Spojrzała na niego. 

-Trudno to wyjaśnić. Tu wszystko jest inaczej. Zaufacie mi?


-No cóż, zdarza się, ale i tak to uwielbiam, - powiedziała niczym nie zrażona, a po chwili spoglądając na dziewczynę dodała:

-Gdybyś zasnęła podczas śpiewu tego ptaszka, nigdy mogłabyś się już nie obudzić.

-No co ty mówisz. Poważnie? - westchnęła nieco zbita z tropu. 

-Oczywiście, to, na początku odpręża, - mówiła dalej wróżka. 

-Wiesz co, mnie też jakoś to całe zmęczenie dziwnie odeszło, - przerwał jej Ignacy.

-Nie dajcie się zwieść. Ten śpiew po dłuższym czasie otumania, jak narkotyk, a jeśli zaśniesz zabija.

Mocne promienie słońca szybko osuszyły jej skrzydełka. Kiedy ponownie odzyskała zdolność do lotu, poderwała się u usiadła tuż przed nimi.

-W każdym razie, zapamiętajcie tego ptaszka i uważajcie na niego. Nie chciałabym, aby przez niego stało się wam coś złego. 

Przeciągała się w słońcu. Jeremiasz wyszedł przed grupę, uśmiechnął się i dotykając palcem jej nagiego brzucha powiedział:

-Ej mała! Ty coś zmyślasz! Od lat interesuję się ornitologią i nigdy o takim ptaku nie słyszałem.

-Aj! Uważaj! - zaprotestowała.

Zatoczyła koło usiadła na gałązce i huśtając się powiedziała:

-Zapomniałeś, człowieku, że nie jesteś już u siebie?!

Jeremiasz cofnął dłoń i odwrócił głowę.

-Sam już nie wiem, wszystko dziś jest jakieś inne, - mruknął.

-Spokojnie, uśmiechnij się! - pocieszała go, widząc, że być może będzie chciał się wycofać.

-Łatwo ci powiedzieć! - spojrzał na nią kątem oka.

Ponownie wzbiła się w powietrze.

-No, głowa do góry, pełny luz! Przyzwyczaisz się. Zobaczysz, u nas jest cudownie. No, a przynajmniej na tyle dobrze, żeby nie chcieć wracać do waszego świata. 

Usiadła mu na ramieniu i przytuliła do jego ucha. Tymczasem Irek ukląkł i pochylił się nad jakimiś roślinkami.

-Dziewczyny chodźcie bliżej, zobaczcie te małe dzwoneczki! - zawołał.

Obydwie uradowane pobiegły w jego stronę.

-O, jakie śliczne, małe kwiatuszki! - zachwyciła się Karolina.

Chłopak wyciągnął dłoń i dotknął jednego z kielichów. Po chwili szeroko otworzył oczy. Kwiaty same zaczęły się poruszać.

-One dzwonią! - wyrzucił z siebie osłupiały. 

-Co? Niemożliwe! - Julka z wrażenia opuściła ramiona.

-Dzwonią! Cichutko, ale dzwonią. Posłuchaj.

Uklękła i nastawiła ucha.

-A, no tak, dzwonią. 

Z pytaniem i prośbą o wyjaśnienie spojrzeli na wróżkę.

-To kwiaty radości. Zawsze warto je mieć przy sobie, - powiedziała pewnym siebie głosem.

-Taaak? Jak to możliwe?! - dziwił się Irek.

-Niesamowite, - dodała Julka.

-To wszystko zapiera dech w piersiach, - podsumowała Karolina.

-Och widzę, że zaczyna się wam podobać. To dopiero początek, chodźcie dalej, - powiedziała, - przed wami jest jeszcze tyle fascynujących rzeczy. Jestem taka podekscytowana, że mogę wam to wszytko pokazać.

Chwilę popatrzyli i posłuchali a później ruszyli przed siebie. Alejka wspinała się pod górę i zakręcała. Pod stopami czuli piasek. Był gorący i iskrzył. Na szczycie wzniesienia zatrzymali się ponownie.

-Musicie uważać, - powiedziała wróżka unosząc się w powietrzu tuż przed nimi.

Powoli poruszała swoimi barwnymi skrzydłami. Wcisnęła palce w swoje długie włosy i rozczesując je, jakby przy okazji wypięła piersi do przodu.

-Nie odchodźcie zbyt daleko, - ciągnęła krzyżując uda.

Patrzyli na nią uważnie. Wszystkie ruchy i gesty, które wykonywała zdawały się mieć na celu tylko jedno: podkreślenie walorów jej małego, ale jakże i powabnego zgrabnego ciała. Będąc przy niej, wszyscy, łącznie z kobietami, odczuwali duże podniecenie.

-Choć nasz świat jest piękny, czeka tu sporo niebezpieczeństw, - zakończyła uśmiechając się.

-Jakich bezpieczeństw? - spytał Jeremiasz.

Spojrzała na niego. 

-Trudno to wyjaśnić. Tu wszystko jest inaczej. Zaufacie mi?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...