53. Naczynie wypełnione pomarańczowym nektarem.
Sławek patrzył na nią z zainteresowaniem. Podleciała jeszcze wyżej, urwała malutki, niebieski dzwoneczek, wróciła do czerwonego kwiatu, wleciała w jego wnętrze. Po chwili wyfrunęła, trzymając w dłoni małe naczynie wypełnione pomarańczowym nektarem.
Ponownie wzbiła się w powietrze. Stwierdziła, że już nadszedł czas. Patrzył na nią z mieszaniną pożądania i niepewności.
-No, pełny luz! Zobaczysz, będzie cudownie, - zawołała, uśmiechając się.
-Zajebiście, tylko jak? - wciąż nie chciał jej uwierzyć.
Chwycił ją w dłoń, zupełnie jak nieostrożnego motyla i teraz on się uśmiechnął.
-Aj! Uważaj! Połamiesz mi skrzydełka! - zawołała, wystraszona.
-Przepraszam, - powiedział rozluźniając uścisk.
-Zapomniałeś, że nie jesteś już u siebie?! - obruszyła się.
Cofnął dłoń wyrzucając ją w powietrze i odwrócił głowę.
-Tutaj wszystko jest możliwe, - ciągnęła tym samym tonem.
Był już w trochę lepszym nastroju.
-No, nie wiem, - skrzywił się, ale w duchu nabrał już nadziei, że coś może z tego jednak będzie.
Zawisła przed jego oczami i machając skrzydłami pogładziła go po nosie. Poczuł się wielki jak King Kong. Rozwarła płatki swojej malutkiej różyczki. Z tej odległości nie wydawała się mu już taka malutka.
-No, uśmiechnij się, - powiedziała.
Patrzył na jej nagie ciało i mimo jego rozmiarów szybko zaczął się podniecać.
"Może rzeczywiście ona wie co mówi?" - pomyślał.
Spojrzał na nią kątem oka, a po chwili na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Wróżka podfrunęła pod jeden z dużych purpurowych kwiatów i zajrzała do niego.
-O jest! - zawołała uradowana.
Sławek patrzył na nią z zainteresowaniem. Podleciała jeszcze wyżej, urwała malutki, niebieski dzwoneczek, wróciła do czerwonego kwiatu, wleciała w jego wnętrze. Po chwili wyfrunęła, trzymając w dłoni małe naczynie wypełnione pomarańczowym nektarem.
-Otwórz usta, - zawołała.
-Co to?
-Otwórz usta! - powtórzyła.
-Nie trujące? - Zapytam nie wiedząc, czy może skosztować.
Mimo wszystko uchylił wargi, wylała zawartość między nie.
-Połknij.
Zrobił jak powiedziała.
-Kwaśne! - odezwał się po chwili
-To tylko pierwsze ważenie, - wyjaśniła.
Oblizał usta. To było dziwne.
-No i jak? - dopytywała się.
-No, coraz lepsze, całkiem, całkiem, - mruknął.
-Jak się czujesz? - zapytała po jakimś czasie.
-Normalnie, a jak miałem się czuć? - powiedział, zastanawiając się, co też ona może od niego chcieć.
Jeszcze raz podleciała do góry, a po chwili wróciła z kolejną porcją.
-Pij. Za mało. Tym razem powinno podziałać.
Teraz już jej wierzył. Przełknął.
-Mała, co ty kombinujesz? - powiedział z szelmowskim uśmiechem.
Stał, uważnie się jej przyglądając. Po chwili zaczął szybko oddychać. Zrobiło się mu bardzo gorąco, jego serce zaczęło łomotać, a penis naprężył się i mało nie wyskoczył z rozporka. Przeleciała obok jego głowy i zatrzymała się tuż przed twarzą. Machając skrzydłami unosiła się w miejscu.
-Spokojnie człowieku. Nic się nie dzieje, - mówiła tak, żeby nie wpadł zbytnią panikę.
Tymczasem Sławek myślał, że za chwilę wybuchnie. Zrobił głęboki wdech, napiął się i poczerwieniał na twarzy. Położyła dłonie na piersiach i rozchyliła nogi pokazując mu swoją muszelkę. Przyglądał się przez chwilę, a później głośno wypuścił powietrze z płuc.
-Zrób coś, błagam! - odezwał się w końcu.
Usiadła mu na ramieniu i szepnęła do ucha:
-No i jak, podobam ci się? - powiedziała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz