Szukaj na tym blogu

16 września 2021

Urodziny babci.

53. Naczynie wypełnione pomarańczowym nektarem.


Sławek patrzył na nią z zainteresowaniem. Podleciała jeszcze wyżej, urwała malutki, niebieski dzwoneczek, wróciła do czerwonego kwiatu, wleciała w jego wnętrze. Po chwili wyfrunęła, trzymając w dłoni małe naczynie wypełnione pomarańczowym nektarem.


Ponownie wzbiła się w powietrze. Stwierdziła, że już nadszedł czas. Patrzył na nią z mieszaniną pożądania i niepewności.

-No, pełny luz! Zobaczysz, będzie cudownie, - zawołała, uśmiechając się.

-Zajebiście, tylko jak? - wciąż nie chciał jej uwierzyć.

Chwycił ją w dłoń, zupełnie jak nieostrożnego motyla i teraz on się uśmiechnął.

-Aj! Uważaj! Połamiesz mi skrzydełka! - zawołała, wystraszona.

-Przepraszam, - powiedział rozluźniając uścisk.

-Zapomniałeś, że nie jesteś już u siebie?! - obruszyła się.

Cofnął dłoń wyrzucając ją w powietrze i odwrócił głowę.

-Tutaj wszystko jest możliwe, - ciągnęła tym samym tonem.

Był już w trochę lepszym nastroju.

-No, nie wiem, - skrzywił się, ale w duchu nabrał już nadziei, że coś może z tego jednak będzie. 

Zawisła przed jego oczami i machając skrzydłami pogładziła go po nosie. Poczuł się wielki jak King Kong. Rozwarła płatki swojej malutkiej różyczki. Z tej odległości nie wydawała się mu już taka malutka.

-No, uśmiechnij się, - powiedziała.

Patrzył na jej nagie ciało i mimo jego rozmiarów szybko zaczął się podniecać.

"Może rzeczywiście ona wie co mówi?" - pomyślał.

Spojrzał na nią kątem oka, a po chwili na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Wróżka podfrunęła pod jeden z dużych purpurowych kwiatów i zajrzała do niego.

-O jest! - zawołała uradowana.

Sławek patrzył na nią z zainteresowaniem. Podleciała jeszcze wyżej, urwała malutki, niebieski dzwoneczek, wróciła do czerwonego kwiatu, wleciała w jego wnętrze. Po chwili wyfrunęła, trzymając w dłoni małe naczynie wypełnione pomarańczowym nektarem.

-Otwórz usta, - zawołała.

-Co to?

-Otwórz usta! - powtórzyła.

-Nie trujące? - Zapytam nie wiedząc, czy może skosztować. 

Mimo wszystko uchylił wargi, wylała zawartość między nie.

-Połknij.

Zrobił jak powiedziała. 

-Kwaśne! - odezwał się po chwili 

-To tylko pierwsze ważenie, - wyjaśniła.

Oblizał usta. To było dziwne. 

-No i jak? - dopytywała się.

-No, coraz lepsze, całkiem, całkiem, - mruknął.

-Jak się czujesz? - zapytała po jakimś czasie. 

-Normalnie, a jak miałem się czuć? - powiedział, zastanawiając się, co też ona może od niego chcieć.

Jeszcze raz podleciała do góry, a po chwili wróciła z kolejną porcją.

-Pij. Za mało. Tym razem powinno podziałać.

Teraz już jej wierzył. Przełknął.

-Mała, co ty kombinujesz? - powiedział z szelmowskim uśmiechem. 

Stał, uważnie się jej przyglądając. Po chwili zaczął szybko oddychać. Zrobiło się mu bardzo gorąco, jego serce zaczęło łomotać, a penis naprężył się i mało nie wyskoczył z rozporka. Przeleciała obok jego głowy i zatrzymała się tuż przed twarzą. Machając skrzydłami unosiła się w miejscu.

-Spokojnie człowieku. Nic się nie dzieje, -  mówiła tak, żeby nie wpadł zbytnią panikę. 

Tymczasem Sławek myślał, że za chwilę wybuchnie. Zrobił głęboki wdech, napiął się i poczerwieniał na twarzy. Położyła dłonie na piersiach i rozchyliła nogi pokazując mu swoją muszelkę. Przyglądał się przez chwilę, a później głośno wypuścił powietrze z płuc.

-Zrób coś, błagam! - odezwał się w końcu.

Usiadła mu na ramieniu i szepnęła do ucha:

-No i jak, podobam ci się? - powiedziała. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...