Szukaj na tym blogu

14 września 2021

Urodziny babci.

51. Ta purchawka.


-Myślałem, że już po mnie, kiedy nagle… ta purchawka… wielka jak samochód ciężarowy. Ona mnie pochłonęła. Nie wiem jak to się stało. W jednej chwili wciągnęła mnie w siebie.  Miałem po niej nieziemskie, niesamowite wizje.


Pozostali szli leśną ścieżką. Co chwilę przeciskali się przez gęste zarośla. Po jakimś czasie weszli do wąwozu i zatrzymali się przed strumykiem. Echo odbijające się od jego pionowych ścian potęgowało wszelkie odgłosy. Różnorodny śpiew ptaków wydał się przez to jeszcze bardziej donośny i piękny.

Przekroczyli strumień skacząc z kamienia na kamień i znaleźli się na drugim brzegu. Zaraz później skierowali się w górę potoku. Po prawej stronie minęli grupę grzybów wielkich jak parasole kawiarniane i kolorowych niczym dziecięce zabawki.

W momencie, w którym strumyk tworzył zakole, wróżka zdecydowała, że wyjdą z jaru. Wspinali się pomagając sobie nawzajem i przytrzymując się wystających korzeni.

Kiedy stanęli na górze, zaskoczyła ich wielkość rosnących tu drzew.

-Słuchajcie w takim pniu to cały dom mógłby się zmieścić, - powiedział z zachwytem Irek.

-Nie mylisz się, spójrz, - mruknął Jeremiasz.

Z gigantycznego pnia wystawało coś, co swoim wyglądem przypominało ganek, a po jego bokach zobaczyli okna.

-Stójcie, - wtrąciła wróżka.

-Co się stało? - zapytał zaskoczony Ignacy.

-Tam ktoś jest.

-Nie ma się co dziwić, to przecież jakiś dom. To pewnie jakieś tutejsze istoty.

-Nie, to koś z waszych, - rzuciła cieniutkim głosem.

Nagle drzwi domku otworzyły się. Nie mogli uwierzyć własnym oczom. Przed nimi stała trójka ludzi.

-Tadek?! - zawołała z niedowierzaniem Renata.

-Spodziewałaś się kogoś innego? - odpowiedział tak zwyczajnie, jakby wyszedł po papierosy.

Renata rzuciła mu się na szyję i zaczęła czule całować.

-Myślałam, że zginąłeś!

-Eee… nic mi się nie stało.

-Jak udało ci się uciec z tej pułapki?

-W sumie sam nie wiem.

Objęła go w pół i mocno przycisnęła do siebie.

-Renata, żebyś ty wiedziała, co go uratowało, - odezwała się jedna z dziewczyn. 

Renata zrobiła wielkie oczy. Karolina i Julka zaczęły spoglądać na siebie i uśmiechać się.

-No, mówcie, - denerwowała się zainteresowana.

-Najlepiej będzie, jak on sam ci to wszystko opowie. My same miałyśmy aż nadto do przygód.

Rozległ się głośny śmiech.

Usiedli na wielkich głazach. Tadeusz zaczął jako pierwszy opowiadać swoją historię.

-Myślałem, że już po mnie, kiedy nagle… ta purchawka… wielka jak samochód ciężarowy. Ona mnie pochłonęła. Nie wiem jak to się stało. W jednej chwili wciągnęła mnie w siebie.  Miałem po niej nieziemskie, niesamowite wizje.

Opowiadał dość długo. Kiedy skończył Renata spytała:

-W naszej piwnicy ktoś był?

Tadeusz spojrzał w niebo. Nie wiedział jak to wytłumaczyć. 

-Halucynacje Reniu. To były tylko halucynacje spowodowane tym pyłkiem. Ona już wtedy tam była. Już wtedy śniłem. Gadałem do siebie. Nie zdawałem sobie z tego sprawy. 

Później dziewczyny zaczęły szturchać się łokciami i chichotać do siebie. One też chciały opowiedzieć to co im się przytrafiło. 

-Zaczynaj Julka.

-No...

-To może ja?

-Nie ja... znalazłam dziwną roślinę i ona mnie zerżnęła... ależ to było przeżycie...

-Za to ja nadziałam się na te grzyby... są niesamowite... byłam tak napalona... Renata musisz je wypróbować, mówię ci super!

Mówiły tak jakby nie zdawały sobie sprawy, że niektórzy z grupy mogli mieć nieco odmienne zdanie na temat seksu. 

Sławek spojrzał na nią wyraźnie zły. Zdaje się, że był trochę zazdrosny. 

-Pieprzyłaś się z jakimiś grzybami?! To wstrętne. 

-Och Sławku, przestań! Wcale nie takie wstrętne. 

Lidl konsternacji niektórych dokończyła swoją opowieść. Słuchali z rumieńcami na twarzy. Nikt nie miał wytłumaczenia na to co się stało. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...