Szukaj na tym blogu

15 września 2022

Misja.

21. Doznawała potężnego, słodkiego orgazmu.


Tracąc przytomność, doznawała potężnego, słodkiego orgazmu. Poczuła się tak, jakby przekraczała pewną granicę. To było jak zastrzyk znieczulający przed nieprzyjemną operacją. Próbowała jeszcze walczyć, trzymać się na nogach jak najdłużej, pozostać przytomną, lecz było to ponad jej siły. W miękkim, wszechogarniającym, przyjemnym uczuciu, odpływała w czerń głębokiego snu. 


-Co ty sobie myślisz, że jestem jakąś surogatką?! -  wycedziła, - My ludzie nie poddajemy się tak łatwo. 

Mówiąc to, stopniowo unosiła broń w jego stronę. 

-Prędzej zginę, niż się poddam, ty paskudny oblesiu! -  powiedziała, mając jednak nadzieję, że stwór nie zrozumie jej słów.

Nie wiedziała nawet, czy ślimak zdaje sobie sprawę z tego, co ona trzyma w dłoni. Podejrzewała, że będzie mogła bez przeszkód do niego wypalić. Jeszcze raz głęboko wciągnęła powietrze.

-Ja ci pokażę, mięczaku, jak się zwraca do przedstawicieli ludzkiej rasy, - powiedziała tak spokojnie i bezbarwnie, jak tylko umiała. 

Chciała uśpić jego czujność barwą swoich słów. 

-Za chwilę poczujesz, jak smakują promienie z tego miotacza, - dodała, przekręcając pokrętło na maksymalną moc. 

Zacisnęła mocno uda, czując, jak przez jej ciało przepływają delikatne pulsacje. Nie wiedziała, czym one są, ale to właśnie one sprawiały, że podniecała się coraz bardziej. 

-Stój nieruchomo, nie ruszaj się, niech cię dobrze namierzę… - mówiła spokojnie, unosząc broń coraz wyżej. 

-Przygotuj się! - zagulgotał.

Nie wiedziała nawet, czy na nią patrzy. Jego oczy były tak małe jak główka szpilki. 

-Wy Ziemianie jesteście rasą, która idealnie nadaje się na nosicieli naszych form przejściowych, - wyrzucał z siebie bulgoczące dźwięki, a ona wszystko rozumiała. - To, co za chwilę będzie się działo, może być dla ciebie nieco przerażające, dlatego, abyś się nie szarpała i nie uciekła, unieruchomiłem twoje ciało. Spokojnie. Jeżeli nie będziesz próbowała walczyć, wszystko przebiegnie bez problemów. 

Po krótkiej chwili macki wydobywające się z jego dłoni rozbłysły biało fioletowym światłem, które wyglądało jak fluorescencja zapalających się neonów. Rozległ się donośny świst, a jej ciałem szarpnął potężny skurcz. Jęknęła z bólu, zamykając przy tym oczy. Wyglądała jak lampa, z owiniętymi wokół swojego tułowia, jarzącymi się ramionami. 

Głośny, przenikliwy dźwięk rozbrzmiał powtórnie, sygnalizując kolejną porcję wysokoenergetycznego promieniowania płynącego poprzez przewody w jej stronę. Wypuściła broń, a jej ciało w ułamku sekundy zwiotczało. Osuwała się na podłogę. 

Tracąc przytomność, doznawała potężnego, słodkiego orgazmu. Poczuła się tak, jakby przekraczała pewną granicę. To było jak zastrzyk znieczulający przed nieprzyjemną operacją. Próbowała jeszcze walczyć, trzymać się na nogach jak najdłużej, pozostać przytomną, lecz było to ponad jej siły. W miękkim, wszechogarniającym, przyjemnym uczuciu, odpływała w czerń głębokiego snu. Słyszała tylko ten dźwięk, który przenikał całą jej istotę i docierał gdzieś do najdalszych zakamarków mózgu. 

Obcy ładował w nią potężny strumień prądu, który jednak nie uśmiercał, a jedynie odbierał zmysłom możliwość normalnej pracy. 

Obserwował ją i nie przerywał, dopóki jeszcze stała na nogach. Bulgotał coś przy tym bardzo niezadowolony. Czas jakby się zatrzymał, każda sekunda stawała się wiecznością, a ona porażona, unieruchomiona walczyła z własnym ciałem, z własną niemocą. 

-Dlaczego jeszcze się opierasz? Poddaj się temu. Przecież ci mówiłem, - zabulgotał w jej stronę. - Przecież wiesz, że nie dasz rady. To jest ponad twoje siły. Poddaj się. 

Dźwięk był tak głośny i tak przenikliwy, że można było ogłuchnąć, lecz ona już tego nie słyszała. Półprzytomna, walcząc ostatkiem sił, stała na ugiętych, chwiejnych kolanach i usilnie próbowała utrzymać równowagę. 

-Poddaj się, poddaj się… - słyszała w swojej głowie. 

Czuła wszechogarniającą słodycz i wilgoć między udami. Drżała, dygotała. 

-Upadnij… - odezwał się nakazującym tonem. 

Wiedziała, że dłużej już nie da rady. To były ostatnie chwile jej oporu. 

-Jesteś silna… - wypowiedział słowa bulgoczącym głosem. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...