17. W geście protestu.
Laska krzyczała przeciągle w geście protestu i walce o każdy oddech. Oburącz trzymała już grubą ośmiornicę, starając się ze wszystkich sił nie dopuścić do tego, by posunęła się jeszcze dalej.
Jeden z małych kutasków wdzierał się w jej cipkę. Wiercił się i wyginał we wszystkie strony, jakby chciał znaleźć tam ukryte przejście. Był jak pasożyt, który zagnieździł się w jej ciele. Tuż za nim pojawiła się główka jego towarzysza. Obydwa razem parły do przodu po spirali, skręcając się w coś na kształt grubego powrozu.
-He-e-e… - stęknęła dziewczyna tak, jakby dostała spazmów śmiechu.
Po głębokim wdechu zatrzymała powietrze w płucach. Po chwili szeroko otworzyła oczy. Cienkie penisy były już przy macicy.
-Hhhhhhy… - wyrzuciła z siebie.
Pod jej powiekami i pojawiły się łzy. Włosy z jej grzywki przykleiły się do mokrej od potu twarzy.
-Nieeee… hhhhh… - westchnęła głęboko, kiedy kolejna cienka gałązka, jakby z troską, odgarnęła zmierzwione kosmyki.
Lora była bardzo wystraszona. Lian i gałązek było tyle i znajdowały się w tak różnych miejscach, że nie wiedziała, w którym momencie i którym otworem się w nią wcisną. Ta niepewność i obawa doprowadzały ją do szaleństwa. Dygotała z podniecenia.
-Hyk… tak… och… nie… - jąkała, nie zdając sobie sprawy z własnych słów.
Jej twarz była jak maska. Nie wyrażała teraz żadnych uczuć. Jakby martwa, nieruchoma skóra stężała, a wszystkie mięśnie, które odpowiadały za mimikę znieruchomiały. Jej źrenice stały się duże jak monety i patrzyły gdzieś bezosobowo przed siebie.
Wężowate ramiona wiły się wokół jej głowy. Jeden gruby, wpadający w błękit wyrostek, przejechał po szyi, pod brodą, podtrzymując jej śliczną buzię z trzech stron. Zrobił to bardzo delikatnie, niemalże z troską i czułością. Jednak ona wiedziała, że chwyt miał unieruchomić jej usta.
Trzy cienkie, podobne do glist ludzkich, manewrowały powyżej. Jeden wciskał się w kącik jej buzi, drugi gładził policzek, a trzeci rozgarniał grzywkę na boki. Starała się śledzić je oczami. Nie wiedziała bowiem, co tak naprawdę, zamierzają zrobić.
Nagle szarpnęła się wystraszona.
-Hhhhhh-och… - westchnęła, chwytając grubą gałąź.
Bała się bowiem, że ta zacznie ją dusić. Jej cienkie, delikatne palce drżały w niepewnym uścisku na sprężystej maczudze.
Tymczasem gałązka, która znajdowała się najbliżej jej ust delikatnie i z wyczuciem zaczęła gładzić jej dolną wargę. Wyglądało na to, że nurza się w jej ślinie. Dziewczyna, jakby posłusznie, uchyliła szerzej usta.
W następnej sekundzie stało się coś, czego nie była w stanie w żaden sposób przewidzieć. Gruba żerdź spod jej szyi, błyskawicznym ruchem, niemożliwym do zauważenia przez ludzkie oko, wtargnęła w jej gardło.
Dziewczyna wyrzuciła z siebie krótki, przerażony krzyk. Miała wrażenie, że gruby kutas za chwilę wyrwie jej zęby i rozerwie przełyk. Nic takiego jednak się nie stało. Co prawda wypełniał jej jamę ustną w całości, jednak nie doszło do uszkodzenia ciała.
Szybkim posunięciem dotarł do migdałków, odbił się od nich i wysunął na zewnątrz, pociągając za sobą język. Dopiero po dłuższej chwili, z gardła panienki wydobył się chrapliwy odgłos niezadowolenia.
Gruby penis znów pchał się do środka. Torując sobie drogę, rozsuwał jej usta tak szeroko, jak tylko było to możliwe.
Cienka gałązka, która wiła się gdzieś obok, niczym nieproszony gość, wdarła się kącikiem obok grubego fiuta.
Laska krzyczała przeciągle w geście protestu i walce o każdy oddech. Oburącz trzymała już grubą ośmiornicę, starając się ze wszystkich sił nie dopuścić do tego, by posunęła się jeszcze dalej.
Tymczasem poniżej wszystkie oploty stopniowo zmieniały swoje pozycje, szykując się do jakiejś nowej nieznanej akcji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz