Szukaj na tym blogu

19 września 2022

Misja.

25. Przełknęła. 


Wykonała jeszcze kilka gwałtownych, bardzo szybkich posunięć i znieruchomiała. Zamarła niczym  rzeźba. Po chwili z jej gardła wydobył się jęk. Był niczym protest, niczym wołanie o pomoc. Jej policzki wypiętrzyły się nagle bardzo gwałtownie. Przełknęła. 


Po chwili okazało się jednak, że było to tylko złudzenie. Gra, która rozpoczęła się już dawno temu, trwała nadal, jedynie przybierając nowe formy, dość nieznacznie różniące się od poprzednich. Kiedy ona napierała, on się cofał. Kiedy ona się cofała, on parł do przodu. W ten sposób tworzyli wspólny, niepowtarzalny taniec miłosny, mający doprowadzić go do wytrysku. 

Mruczała niczym kotka. Sprężyście obejmowała ustami jego fiuta. Każdy normalny facet już w tej chwili doznałby orgazmu. On jednak był mutantem. 

Kiedy jej głowa dobiła do końca, a jej usta rozgniotły się na jego lśniących spodniach, zaczęła wykonywać poprzeczne, krótkie, szarpane ruchy, jakby chcąc przyspieszyć to, co i tak miało w końcu nastąpić. 

I znów z głośnym mlaśnięciem cofnęła głowę, a wielka lanca ukazała się w całości. Gruba, lina niczym dłoń, obejmowała ją za plecy, a ona z pełnym zaufaniem się o nią opierała. 

Płynnym ruchem pojechała do przodu, pochłaniając penisa. W połowie zatrzymała się na króciutką chwilę, by, delikatnie przechylając głowę, dobić do samego końca. 

Uderzył gwałtownie biodrami, wbijając się w jej gardło niczym gwóźdź. Przyjęła to z wielką pokorą i pełnym oddaniem, nie krztusząc się, w nie kaszląc, a jedynie naprężając swoje plecy i prostując się. 

Nieznacznie skrzywiła swój malutki, uroczy nosek, zmrużyła nieco oczy i z cichym jękiem, na mgnienie oka,  wypuściła go ze swoich ust. Po chwili jednak, jakby, niczym niewzruszona, rzuciła się na niego zachłannie. Nie zatrzymała się jednak nawet na ułamek sekundy, od razu zaczęła odsuwać swoją głowę w drugą stronę. 

Taki zestaw kroków powtórzył się jeszcze wielokrotnie. Później dołączyła do niego jeszcze poprzeczne ruchy głową na samym końcu drążka. 

Po jakimś czasie ubogaciła ten zestaw dłuższym ssaniem samej żołędzi. Wzdychała coraz głośniej, dając tym samym do zrozumienia, że jest coraz bardziej zmęczona. 

Wykonywała różne kombinacje poprzednich układów, nie dojeżdżając do samego końca, a jedynie do połowy. 

Po jakimś czasie znów powróciła do standardowych czynności, pochłaniając go po same jądra. 

Po kilku minutach takiej zabawy zaczęła nieznacznie, ale bezustannie przyspieszać. W końcu pędziła już niezłym tempem. Zachowywała się niczym rozpędzający się pociąg.  

Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa, szybciej, coraz szybciej… Wydawało się, że wyczuwa jego podniecenie i to jak szybko ono narasta. Współpracowała z nim, starając się wywindować go jak najwyżej, tak żeby na sam koniec poszybował w najdalsze otchłanie kosmosu. 

Teraz jedna z macek, ta, która znajdowała się na plecach, przesunęła się na jej potylicę i przyciągała gwałtownie jej głowę do przodu. Zwiększała tym samym tempo i nadawała ostrzejszy ryton całej zabawie. 

Dziewczyna zamknęła oczy i z oddaniem poddawała się temu łomotaniu, które przeszywało jej usta i gardło. Wyglądało to jak tętent, jak galop stada koni. Tutu, tutu, tutu, tutu… 

Wykonała jeszcze kilka gwałtownych, bardzo szybkich posunięć i znieruchomiała. Zamarła niczym  rzeźba. Po chwili z jej gardła wydobył się jęk. Był niczym protest, niczym wołanie o pomoc. Jej policzki wypiętrzyły się nagle bardzo gwałtownie. Przełknęła. 

Zaskoczona uchyliła powieki. Szarpnęła się do przodu, wyrzuciła z siebie głośny jęk i znów przełknęła. Jej kochanek cofnął biodra, wysuwając swojego penisa prawie do samego końca, a ona jeszcze raz przełknęła. Teraz ponownie zamknęła oczy. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...