Szukaj na tym blogu

14 września 2022

Misja.

20. Zostanie poddana inseminacji. 


Dotarło do niej, że ma się nie ruszać, gdyż zostanie poddana inseminacji. Te myśli, a właściwie słowa obcego, które przybrały kształt, jej myśli przeraziły ją. 


-Okej, - odezwała się do bransoletki, kończąc komunikat.

Jej palec na spuście pistoletu zaczął drżeć, a całe ciało delikatnie z prężyło się, gotowe w każdej chwili do ataku lub ucieczki. 

-Przejrzę jeszcze maszynownię obok i wracam do was, - dodała. 

Opuściła dłoń i patrzyła w monitor. Wykonała jeden, niewielki krok do przodu. 

Postać za jej plecami uniosła do góry ramiona, jakby w geście powitania otworzyła dłonie i bezszelestnie zbliżyła się. Przypominała teraz bardziej maszynę, niż człowieka. Lśniła gładkością rtęci.

Sekundę później z cichym, ale dobrze słyszalnym, szelestem wystrzeliła w kierunku dziewczyny długą, czarną, elastyczną linię, która błyskawicznie owinęła się wokół jej tułowia. Ta zorientowała się w sytuacji dopiero w momencie, kiedy stwierdziła, że nie może ruszyć rękoma. Zrozumiała, że jest skrępowana kilkoma rzędami ciasnych oplotów, ale było już za późno. 

Kilkakrotnie stęknęła, próbując odwrócić się do tyłu, by zobaczyć, co ją zaatakowało. Było to jednak niemożliwe. Zaczęła szybko i nerwowo oddychać, usilnie szukając jakiegoś rozwiązania. 

To, co ją zaatakowało, nie było człowiekiem. Owszem, cały dół postaci łącznie z nogami, tułowiem i rękoma nie budziły żadnych wątpliwości co do humanoidalnego pochodzenia. Jednak w miejscu, gdzie powinna znajdować się głowa, a właściwie hełm pasujący do reszty kombinezonu, wystawało coś, co przypominało olbrzymiego, żółto brązowego ślimaka. Na jego szczycie pionowo do góry sterczały dwa czułki zakończone mikroskopijnymi kropkami czarnych oczu. Do rękawic, które powinny znajdować się przecież na ludzkich dłoniach, przyklejone były, czy może raczej z nich wychodziły, owe czarne, długie macki. 

Cała istota unosiła się i opadała, uginając swoje ludzkie nogi w kolanach i wydając przy tym bulgoczące dźwięki. Dziewczyna westchnęła głęboko, zdając sobie sprawę z tego, że znalazła się w poważnych tarapatach. Dziwny stwór cieszył się, delikatnie podskakując, a bulgotanie przypominało ludzki śmiech. 

Ów taniec i dziwne odgłosy trwały przez dłuższą chwilę. W końcu jednak ucichły, by po chwili rozbrzmieć na nowo. Tym razem bardziej przypominały jakiś sposób komunikacji w dziwnym, nieznanym języku. 

Dziewczyna odwróciła się i odważnie spojrzała odrażającej istocie w czułkowate oczy. Jakby chciała zrozumieć, co ta do niej mówi. Zachowywała się tak, jakby chciała rozpoznać znaczenie poszczególnych fraz. 

Rzeczywiście miała wrażenie, że mimo iż nie miała pojęcia, w jakim języku zwracał się do niej przybysz, pojmuje, co on od niej chce. To było tak, jakby miała w swojej głowie jakiegoś tłumacza. 

Dotarło do niej, że ma się nie ruszać, gdyż zostanie poddana inseminacji. Te myśli, a właściwie słowa obcego, które przybrały kształt, jej myśli przeraziły ją. 

“Zostaniesz teraz unieruchomiona i wprowadzę w twoje ciało swoje komórki rozrodcze. Dla twojego dobra, jeżeli nie chcesz, żeby bolało, radzę nie ruszać się. W zamian postaram się zadbać o to, żeby było ci przyjemnie.  Czy ty to rozumiesz?”

Nila naprężyła swoje mięśnie, próbując zerwać więzy i stęknęła niezadowolona. W jej umyśle rodził się bunt, a w ciele,  jakieś trudne do wytłumaczenia, podniecenie. Jej zgrabne uda skryte krótką spódniczką, zaczęły dygotać jak galareta. Trudno jej było wytłumaczyć przyczynę takiego stanu rzeczy. 

Nie miała pojęcia, co za chwilę się z nią stanie. Nie mogła się ruszyć, była owinięta czarnymi sznurami, które z każdym ruchem zdawały zaciskać się jeszcze bardziej. W dłoni wciąż trzymała miotacz, lecz unieruchomione ramię drętwiało coraz bardziej. Czuła, że za kilka sekund pistolet wysunie się z jej palców. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...