Szukaj na tym blogu

2 września 2022

Misja.

8. Dziwna bajka.


I oto dziwna bajka, jak nieludzki sen rozgrywała się dalej. Teraz już z wprawą doświadczonej kochanki, mocno przysunęła go do siebie, niemalże zatapiając twarz z jego zarośniętym kroczu. Mała, drobna, delikatna dziewczyna miała przed sobą towarzysza, który w żaden sposób nie był li tylko człowiekiem. Mimo to zachowywała się tak, jakby to ona była pozaziemskim, zmutowanym stworem. 


No i oczywiście po chwili, jakże mogłoby być inaczej, wzięła go do swojej, słodkiej buzi jeszcze raz. Wykonała to z cichym jękiem, przypominającym westchnienie głębokiego zadowolenia. Zamknęła całkowicie oczy, skupiając się tylko na wrażeniach dotykowych, węchowych i smakowych. 

Z cichym, bulgoczącym, głębokim odgłosem pozwoliła mu wjechać do samej krtani. Sama oparła głowę w jego rozporek, by poczuć go jak najgłębiej. 

Znów wykonywała półobroty w jedną i w drugą stronę, kręcąc jego fiutem tak, by jak najszybciej doprowadzić go do orgazmu. 

Tymczasem wielkie, fioletowe macki, niczym kilkanaście obcych rąk, oplatały ją ze wszystkich stron, unosiły i opuszczały, zabawiały się delikatnie jej ciałem. Najchętniej zostałaby tak już na zawsze, jednak znowu zabrakło jej powietrza. Cofnęła się i z głośnym jękiem wypełniła płuca. 

-Ou… -  odezwała się cicho, wciąż trzymając sterczącą fujarę. 

Nie dała jednak odpocząć ani sobie, ani jemu. Już w następnej sekundzie łapczywie rzuciła się na olbrzymiego zaganiacza. Chciała wykrzesać z niego jak najwięcej energii, a przynajmniej tak jej się zdawało. 

Po krótkiej chwili jej usta znów znajdowały się u samej nasady owego, grubego dyszla. Jakby tego było mało, przysunęła głowę jeszcze bliżej. Teraz to ona przejęła inicjatywę. 

Wykonał ruch biodrami w przeciwną stronę, odpychając ją od siebie. Stęknęła zaskoczona, bowiem nie spodziewała się takiego obrotu rzeczy. Czy jej zmutowany kochanek miał już dość? A może to tylko chwilowa niedyspozycja? 

Skorzystała z okazji, cofając głowę, uwalniając usta i głęboko nabierając w płuca powietrza. To, co się działo zaskoczyło ją kompletnie, jednak nie sama napaść była tak dziwna. Wciąż nie mogła uwierzyć w swoim własnym reakcjom. 

Jego wielki penis, a właściwie sama głowica, spoczywała na dolnej wardze dziewczyny, a ona delektowała się jej wielkością, twardością, ciepłem i wszystkimi innymi przymiotami. Upajała się tym, co tak niespodziewanie zaoferował jej drugiej pilot. 

Kiedy już z głośnym westchnieniem uzupełniła zapas niezbędnego tlenu, zachłannie pochyliła głowę i pochłonęła go po raz kolejny. Nie wiedziała, co się z nią stało, a może tylko nie chciała wiedzieć. Była pewna, że chce to robić do końca, niezależnie od tego, co miałoby to za sobą ciągnąć. 

I oto dziwna bajka, jak nieludzki sen rozgrywała się dalej. Teraz już z wprawą doświadczonej kochanki, mocno przysunęła go do siebie, niemalże zatapiając twarz z jego zarośniętym kroczu. Mała, drobna, delikatna dziewczyna miała przed sobą towarzysza, który w żaden sposób nie był li tylko człowiekiem. Mimo to zachowywała się tak, jakby to ona była pozaziemskim, zmutowanym stworem. 

Jeszcze raz cofnęła głowę, tym razem już bardziej pod jego naporem. Wiercił biodrami, jakby nie mógł znieść wrażenia, jakie wywoływały jej usta, a ona zapomniała się całkowicie. Zamknięte szczelnie powieki były tego dobitnym dowodem. Z jej gardła wydobyło się mokre, głośne mlaśnięcie, a po chwili jej głowa po raz kolejny jechała w stronę jego rozporka. 

Jeszcze raz wyrzuciła z siebie dziwny, słodki i przyjemny odgłos, który przypominał westchnienie, a może jęk. I znów wpadła do przodu, jakby nie robiła tego bardzo długo.

Z głośnym westchnieniem wykonała bardzo gwałtowny ruch głową, wciągając go w siebie. Po chwili z takim samym odgłosem odsunęła się nieco, a jego długa fujara ukazała się prawie w całości. 

Trzymając usta na samej żołędzi, z gracją zrobiła ukłon raz w lewą, raz w prawą stronę. Następnie z cichym pryknięciem wypuściła nadmiar powietrza spod policzków i jeszcze odrobinę się odsunęła. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...