Szukaj na tym blogu

13 września 2022

Misja.

19. Czuję, że coś się za chwilę stanie.


-Yu, Tain, Bruno… zgłoście się, - powiedziała do zamontowanego w bransoletce komunikatora. - Wygląda na to, że nikogo tutaj nie było, jednak czuję, że coś się za chwilę stanie... 


Nila pojawiła się nagle i cicho, niczym cień. Zmierzała w kierunku komunikatora okrętowego. Na jej zgrabnych nogach znajdowały się długie buty, a okrągły tyłeczek ledwie zakrywała szara mini spódniczka.

Znajdowała się w korytarzu o metalowych, żebrowanych ścianach. Po obu stronach sufitu biegł rząd białych, prostokątnych lamp. Strop przechodził ukośnie w ściany, na których rozmieszczone były różnego rodzaju kontrolki i monitory. Z głośników rozbrzmiewał przerywany sygnał alarmowy. Jednostajny dźwięk, który wypełniał pomieszczenie, był monotonny, wręcz usypiający. Zdawał się nie wróżyć ci niczego złego.

Szczupła, delikatna dziewczyna, była raczej ostrożna, niż wystraszona. Statek był tak duży, że jeszcze w tej chwili nie miała pojęcia, co tak naprawdę, na nim się stało. 

Kiedy weszła na środek pomieszczenia, podłoga rozjaśniła się bladym fosforyzującym światłem, oświetlając jej sylwetkę od dołu. Główny monitor, w którego kierunku się zbliżała, wypełniony był rzędem cyfr i informacji, które wskazywały, że coś jest nie w porządku. Jednak nic nie ostrzegało przed tym, że jednostką zawładnęli obcy. 

Kiedy Nila wykonała jeszcze kilka drobnych kroków, przerywany dźwięk ucichł. Kabinę wypełniał jednostajny, drżący odgłos pracujących silników, które w tej chwili nie powinny być włączone. 

Jak większość załogi, była młoda. Tak, jak chcieli tego jej przełożeni, dostała się na pokład Wiktorii bezpośrednio po szkółce oficerskiej. Marynarka Jej Królewskiej Mości potrzebowała ludzi młodych, energicznych i pełnych pasji, gotowych na przygody i niebezpieczeństwa, które czekały w otwartej przestrzeni. 

Na jej twarzy malowało się duże skupienie, ale też i spokój. Ostrożnie rozejrzała się raz w jedną, raz w drugą stronę, nasłuchiwała. Pozornie nic się nie działo, jednak ona czuła, że coś jest nie tak. 

Z dużym wyczuciem, powoli wyjęła z kabury miotacz promieni obezwładniających i ogarnęła nim pomieszczenie. 

Nagle szybko odwróciła głowę. W miejscu, w które patrzyła, nic się nie działo, nie dobiegał stamtąd żaden podejrzany odgłos. Jednak ona już wiedziała, że nie jest tu sama. 

Mruknęła powiekami, zastanawiając się na każdym następnym krokiem. Nie mogła pozwolić sobie na pomyłkę. W tej chwili prowadzona była bardziej intuicją i przeczuciem, niż zdrowym rozsądkiem. Było zbyt cicho, zbyt spokojnie. Od dłuższego czasu nie widziała nikogo z załogi. Na dodatek ten alarm, który włączał się co chwilę i sam milkł.

Uniosła nadgarstek w kierunku ust. 

-Yu, Tain, Bruno… zgłoście się, - powiedziała do zamontowanego w bransoletce komunikatora. - Wygląda na to, że nikogo tutaj nie było, jednak czuję, że coś się za chwilę stanie... 

W tym samym czasie przedmioty w jednym z końców sali zaczęły się odkształcać i subtelnie zmieniać barwy. Nie mogła tego widzieć, gdyż odwrócona była tyłem. Zmiany w zniekształceniach przybrały kształt wysokiej humanoidalnej postaci.

-Dobrze, zostań tam, ale miej oczy szeroko otwarte, -  usłyszała z głośnika. 

Nagle, w miejscu, gdzie znajdował się cień, rozległ się przyciszony trzask wyładowań elektrycznych. Niewyraźna, zamazana sylwetka zaczęła przybierać realne kształty. W pierwszej sekundzie były one półprzezroczyste, jakby szklane, wypełnione mechanizmami i urządzeniami. 

Zaabsorbowana rozmową dziewczyna, niczego nie dostrzegła. Postać zaczęła migać, pojawiać się i znikać, ciemnieć. Była coraz bardziej widoczna. 

-Jesteśmy na dole. Coś tu jest nie tak. Przeszukujemy pomieszczenia magazynowe. Uważaj na siebie, - dobiegały kolejne słowa. 

W tym momencie dwa metry od Nili stał już wysoki, dwunożny osobnik. Na pierwszy rzut oka wyglądał zupełnie jak umundurowany załogant okrętu. Jeszcze przez moment jego barwy ciemniały i stawały się bardziej intensywne, ale to już były tylko subtelne szczegóły. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...