3. Ja się zgubiłam.
Problemy zaczęły się już na samym początku.
-Ojojoj, - odezwała się słodkim jak cukierek głosem, - ja się zgubiłam i nie wiem, jak trafić do swojego pokoju.
Powiem tylko tyle, gdyby to była inna osoba, no gdyby wyglądała inaczej, pewnie bym się zdenerwował. No bo jak można się nie denerwować, kiedy wchodzisz do swojego świeżo wynajętego pokoju na samiutkim początku swoich wakacji, a na twoim dużym, miękkim łóżku siedzi ktoś i mówi, że się niby zgubił i nie potrafi trafić do własnego pokoju. Prawda, że w takie bajki to trudno uwierzyć? No niby tak, ale nie w tak porąbanej sytuacji.
Boże, jaki człowiek potrafi być naiwny. Naiwny a wręcz głupi. Szczególnie facet i szczególnie jeśli chodzi o płeć przeciwną. No co tu dużo gadać, nie miałem przed sobą jakiegoś pierwszego lepszego intruza. O nie!
Rany boskie, co ja gadam, przede mną na łóżku, dodam jeszcze raz, na moim łóżku, siedziało istne cudo, po prostu śliczności. I takie młode cudo mogłoby powiedzieć cokolwiek, a ja byłbym w stanie w to uwierzyć. Byłbym w stanie w to uwierzyć, byleby tylko nie wyszła.
Byłem zafascynowany tym, co zobaczyłem. Zafascynowany, oczarowany i chyba już trochę rozochocony. Moje pierwsze kroki na wakacjach w zupełnie nowym miejscu i od razu taka niespodzianka. Oczywiście mógłbym powiedzieć:
"Proszę pani", - chociaż do pani to dużo jej jeszcze brakowało, to był nastoletni kociak, - "chyba pani rzeczywiście pomyliła pokoje. Proszę się ubrać, bo dziś jest dosyć chłodno, a poza tym na korytarzu jest kilka osób. Przyjechali jacyś nowi goście i może ich pani nie zgorszyć. No więc proszę się ubrać i sobie już pójść. No jeżeli będzie trzeba, to ja nawet pomogę znaleźć pani pokój, czy co tam pani potrzebuje".
No tak, ale nie powiedziałem tego. Nic z tych rzeczy. Kurde, nawet gdybym chciał, gdybym się bardzo starał, te słowa nie przeszłyby mi przez gardło. Tak jest zbudowany facet, że kiedy widzi obiekt seksualny na horyzoncie, kiedy nadarza mu się okazja do pobzykania, z rozsądnie myślącego mężczyzny zmienia się w dzikie, jurne, napalone zwierzę. Wtedy jego procesy myślowe zachodzą gdzie indziej. No powiedzmy, że odbywają się one za pomocą innej części ciała. Tak było i tym razem.
Była prawie naga. Piszę prawie, bo to słowo adekwatnie pasuje do tego, co zobaczyłem. A co zobaczyłem? Kurwa, kutas mi od razu stanął, a przez całe moje ciało przebiegł gorący dreszcz. Owszem, miała na sobie coś. Coś, dobre sobie. No właśnie, zbyt głupi jestem. Nawet nie potrafię określić, co to było. No tak, no tak spróbuję się uspokoić.
Wszystko, co miała na sobie, a było tego naprawdę niewiele, było przejrzyste i przywodziło na myśl firankę. No, powiedzmy, że to była taka drobniutka koronka. Patrzyłem, jak wół na malowane wrota i próbowałem ustalić, no nazwać to, co na sobie miała. Boże, nawet teraz, po czasie, kiedy o tym myślę, jestem taki podniecony.
To były majteczki. Tak, na pewno majteczki. Chyba one najwięcej zasłaniały. No ale i tak widać było jej wygoloną pizdeczkę. Jej cipeczka była zamknięta, jak nierozwinięty pączek tulipana. No wiecie, takie pulchne zgrubienie z przecięciem pośrodku, spod którego nie było nic widać. No, żadnych płatków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz