Szukaj na tym blogu

16 maja 2023

Hotelik "Miłość".

4. Cycki miała jebitne.


Miała też na sobie staniczek, czy też coś, co miało za tę część garderoby robić. Jednak chyba daleko było temu czemuś do biustonosza z prawdziwego zdarzenia, choćby bardzo skromnego. Kurde nie, nie, po dokładniejszym przyjrzeniu się doszedłem do wniosku, że tam jednak nie było żadnego stanika. To był po prostu top, takie wdzianko na wąskich ramiączkach udające, że podtrzymuje te jej małe, aczkolwiek jędrne i napęczniałe piersi. 

O tak, ta mała cycki miała jebitne. Po prostu zwalały z nóg. To jeszcze jedna zaleta młodości, kiedy wszystko masz jędrne i sterczące. Jej cycki wyglądały jak przerośnięte, opuchnięte krosty z ogromniastymi ciemnymi brodawkami i grubymi sztywnymi sutkami. 

Wszystko to widziałem, bo trudno było tego nie widzieć. A trwało to chwilę, chociaż mnie wydawało się, że czas dla mnie stanął i że w tej jednej chwili znajduję się gdzieś poza wszechświatem. 

Kudrę nie wiem co się wtedy ze mną działo. Zdaje się, że jak to mówią, wpadłem jak śliwka w kompot. Może i jakąś częścią siebie chciałem się od tego wymigać, wybrnąć jakoś, no bo, na dobrą sprawę, nawet nie wiedziałem, co mam dalej robić, ale za cholerę nie umiałem sobie z tym poradzić. Stałem gdzieś pośrodku, pomiędzy pójściem na całość i rzuceniem się na głęboką wodę a całkowitym wycofaniem się, ucieczką i schowaniem się w mysią dziurę. 

Dziewczyna była przede wszystkim młoda. Młoda, młoda i jeszcze raz młoda. Boże, ile mogła mieć lat? Piętnaście? Czternaście? A może i jeszcze mniej? A może mnie samemu tak się tylko zdawało? No nic, była młoda i taka drobna. No niska. Może miała sto pięćdziesiąt centymetrów wzrostu, może sto pięćdziesiąt pięć. Trudno to było dokładnie określić, kiedy siedziała. Miałem wrażenie, że jak ją wezmę i przytulę, to całkowicie schowam ją w swoich ramionach. A przecież nie jestem jakoś specjalnie mocno zbudowany. No tak, no tak. To wrażenie, jakby coś w jej wyglądzie mówiło, Nie, krzyczało do mnie: no weźmie i przytul mnie. Pieść mnie i baw się ze mną. Jestem twoja i tylko twoja. 

Laska miała azjatycki typ urody. Japoński bardziej niż chiński. Ciemne, ale duże oczy. Nie tak bardzo skośne. Czarne aksamitne włosy, proste, trochę poniżej ramion. Jej buzia była okrągła, co jeszcze bardziej podkręcało wrażenie dziecka. Miała nieduży, lekko zadarty nosek i małe pełne usta. Wszystko emanowało harmonią i delikatnością. Tak na sto procent chciałem ją posiąść, mieć ją w swoich ramionach, kochać się z nią długo i namiętnie. 

-Jesteś naga, -  automatycznie wyrwało się z moich ust. 

Nie wiem, czemu to powiedziałem. Nie mam pojęcia. Chyba w ten sposób chciałem wyrazić swoje zaskoczenie, ale też i swój zachwyt. 

-Dziewczyno, ty nie masz na sobie prawie nic, - dodałem jeszcze. 

-Hi, hi, hi… - odezwała się cukierkowo, - no tak, nie mam na sobie nic. Jestem naga. Och i co my teraz z tym zrobimy? 

W tym samym momencie poczułem, że przez całe moje ciało przepływa niesamowicie gorący i przejmujący dreszcz. Boże, przez kilka sekund dosłownie nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Zrobiło mi się tak samo słodko jak ona wyglądała. Po prostu cukierkowo. Powoli przed moimi oczami zapadała przyjemna ciemność, a w uszach narastał monotonny szum, jakby wodospadu. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...