129. Ale masz fiuta młody.
Wydawało się, że to wszytko będzie dużo łatwiejsze, a jednak nie. Ta młoda dama nie była w stanie pochłonąć mojego członka w całości. Odnosiłem wrażenie, że jej usta nie są stworzone do tak pokaźnych rozmiarów, a moja rakieta się tam po prostu nie zmieści. Jednak już po kilkunastu sekundach nastąpiła istotna zmiana w temacie. Teraz ta druga dzierlatka chwyciła mojego tłustego podnieconego chuja w swoją słodką buzię, a jej usta były już nieco większe. Na dodatek zrobiła to z większym zapałem.
Obydwie się nade mną pochylały, ale to ta o kasztanowych włosach przyłożyła się do zadania lepiej. Pochyliła głowę, przytrzymała mojego penisa obydwiema dłońmi i chwyciła go w swoje szeroko otwarte usta. Zamykając oczy, pochłonęła aż do połowy długości.
Patrząc na to, stwierdziłem, iż wcale to nie było takie proste. Po tych wszystkich zabiegach u pani doktor moja pała była gruba jak kij bejsbolowy i objęcie jej przez tak mały pysiaczek wydawało się praktycznie niemożliwe. Wydawało się jednak, że blondynka daje sobie z tym radę bardzo dobrze.
Nim zdążyłem się zorientować, w czym rzecz, ta młoda jasnowłosa ślicznotka, siedziała już na mnie. Nie nadziała się jednak na mojego koguta, który w tej chwili bardzo tego potrzebował. Ta młoda seksowna laseczka dosiadła mnie tyłem. Wygodnie usadowiła się na moim brzuchu. Dokładnie czułem jej pośladki. Śmiała się jak małe dziecko. Na jej buzi malowała się szczera radość. Nawet nie potrafię wyrazić tego, jak bardzo byłem podniecony. Cały drżałem i pragnąłem tylko jednego, chciałem jeszcze raz porządnie ją wyruchać. Nie wyobrażałem sobie, że mogłoby do tego nie dojść.
Tymczasem Stało się coś, co całkowicie mnie zaskoczyło. Panna od razu chwyciła za mojego sztywnego wielkiego tarana i zaczęła poruszać rodaczką do góry i do dołu. Robiła to rytmicznie, nie za szybko, nie za wolno. Na tyle dobrze, żebym już wkrótce był gotowy do ponownego strzału. I byłem.
-Dobrze ci, cwaniaczku? Dobrze ci kundlu? Och ja wiem, że ci dobrze, - mówiła, ciężko dysząc.
Nie byłem w stanie dłużej się powstrzymać.
-Och proszę, proszę, - szeptałem półprzytomnie, - Wejdź na mnie, nadziej się na mojego ptaszka. Och proszę, proszę.
Uśmiechnęła się jeszcze serdeczniej.
-Chwileczkę, cierpliwości, pieseczku. Poczekaj trochę. Nie tak szybko. Muszę się z tobą odpowiednio zabawić. Ale, wiesz co, ogierze? Ależ ta twoja pała jest wielka i gruba. Dawno już takiej nie widziałam.
-Och jak mi dobrze. Jak mi dobrze kiedy się nią tak bawisz, - szeptałem.
Po minucie znów leżałem na wznak z nogami opuszczonymi na podłogę. Miałem szeroko rozsunięte uda i byłem podniecony jeszcze bardziej niż do tej pory. Blondynka klęczała na parkiecie między moimi kolanami. Widać było, że szykuje się do kolejnej rundy. Tylko co zamierzała mi w niej zaserwować? Już wkrótce miałem się o tym przekonać.
Prawą ręką ściskała mojego ogromnego chuja u samej podstawy i patrzyła na niego wzrokiem pełnym seksualnego zainteresowania. Przez chwilę nawet nie mrugała powiekami, co świadczyło o tym, że była całkowicie skupiona i być może zastanawiała się nad tym, co ze mną zrobić, jak się jeszcze zabawić. Już samo oczekiwanie było boskie i trudne do zniesienia.
Penis był wielki, gruby i długi, wygięty w łuk w stronę mojego brzucha, zwieńczony spiczastą głowicą przypominającą kapelusz jakiegoś grzyba trującego. Tylko czekał, aby wystrzelić potężną dawką plemników.
Dziewczyna ściskała go mocno. Ciśnienie wewnątrz rosło w tempie wykładniczym. Na całej jego długości zaczęły pojawiać się nabrzmiałe fioletowe żyły. Jeszcze chwila a spuściłbym się na to jej podniecające młode ciało.
-Och ja pierdolę, ale masz fiuta młody, ale masz fiuta, - powtarzała jak mantrę, podnieconym głosem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz