5. Stało się coś innego.
Nie chciałem tego przerywać, zresztą w ogóle nie byłem w stanie. Poczułem tylko jak mój napęczniały do granic możliwości zaganiacz, zaczyna żyć własnym życiem, pulsować i szarpać się jak koń na uwięzi. Moje nogi zrobiły się miękkie i przez chwilę myślałem, że upadnę. Nie upadłem jednak. Stało się coś innego.
Poczułem, że w swoich slipach kutas wyrzucał z siebie potężne porcje nasienia i nic sobie z tego nie robił. Patrzyłem na nią i doznawałem niesamowicie słodkiego i gorącego orgazmu.
Nie wiem, ile to trwało, ale kiedy przyszła największa fala, myślałem, że zapadnę się pod ziemię. Nie umiałem zapanować nie tylko nad swoim ciałem, ale też i psychiką. Spuściłem się, patrząc tylko na dziewczynę, co prawda młodą i świeżą jak dojrzewająca brzoskwinia, ale jednak nawet jej nie dotknąłem.
-Ojojoj, - odezwała się tak samo słodko jak przedtem, - chyba stał się ambaras. Pan chyba spuścił się w spodnie.
Poczułem się jeszcze bardziej głupio. Myślałem, że zapadnę się pod ziemię. Czułem, że muszę natychmiast się schować, ukryć się gdzieś przed jej wzrokiem, bo za chwilę sytuacja się powtórzy, a ja do końca się skompromituję. Pomyślałem też sobie, że muszę się jakoś ogarnąć, usunąć przyczynę mojego wstydu i zażenowania. Co nie zmienia faktu, że w jakimś sensie niczego nie żałowałem. Być może w innych okolicznościach potrafiłbym sobie jakoś to wytłumaczyć.
Natychmiast i w sumie bez żadnego zastanowienia wymknąłem się do łazienki, do której drzwi były otwarte, a wewnątrz paliło się światło. Chciałem coś jeszcze powiedzieć, coś w stylu: poczekaj mała, zaraz się ogarnę i do ciebie wrócę. Tylko mi się nigdzie nie ruszaj, ale z mojego gardła wydobyło się tylko jakieś niekształtne mruknięcie.
Skrzywdziłem się tak, jak bym uznał, że wszystko zrozumiała i już stałem przy umywalce ze spuszczonymi spodniami. Mimo że wciąż byłem w lekkim szoku, a orgazm dopiero co dogasał, nie uszło mojej uwadze, że cała łazienka, mimo iż stosunkowo mała jest ładnie wręcz gustownie urządzona. Miska umywalki była duża, solidna i porządnie osadzona w kamiennym blacie. Pod spodem była szafka, zapewne na środki czystości, a na ścianie przede mną znajdowało się bardzo duże lustro. Obejmowało całą powierzchnię tej niewielkiej wnęki i sięgało do sufitu od samej umywalki. Ten sposób widziałem praktycznie całą swoją sylwetkę.
No powiem szczerze, to było nieco dziwne. Widziałem przed sobą faceta w średnim wieku ze spuszczonymi do kolan spodniami, podwiniętą do samej klatki piersiowej koszulką i zarośniętym, umazanym w lepkim białym nasieniu podbrzuszu.
"Och kurwa", - pomyślałem, - "ale mi się trafiło! No nie ma co, przygoda co się patrzy. Hahaha… fart i niefart. Spuściłem się na sam widok tej młodej laski. Jak ja wyglądam?! Obraz nędzy i rozpaczy. No dobra, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Jak to mówią, co się stało, to się nie odstanie. Zaraz się ogarnę i naprawię swój błąd. Drobna niedyspozycja każdemu może się przydarzyć."
Włożyłem swoje graty do tej umywalki, która jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności okazała się być na odpowiedniej wysokości i skrupulatnie zacząłem usuwać przyczynę mojej hańby i poniżenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz