Szukaj na tym blogu

21 sierpnia 2023

Prowokacja

1. Ona nie dla ciebie.


Kiedy wszedłem do sypialni, doznałem porządnego szoku, a mój kutas od razu stanął na baczność. Na małżeńskim łóżku państwa Kraszewskich leżała Ela, ich nastoletnia córcia. Oczywiście nie było nic dziwnego w tym, że tam była. To był także jej dom i mogła być, gdziekolwiek tylko chciała. Powiem nawet, że widziałem ją już kilka razy, no i w tym też nie było nic zaskakującego. Nie o to chodzi. Zawsze jednak była poprawnie ubrana. Tak, jak na nastolatkę przystało. No, na nastolatkę z dobrego domu, ale teraz… Teraz to była zupełnie inna bajka. Teraz miała na sobie tylko majtki i krótką, obcisłą koszulkę na ramiączkach. Wyglądała jak młodociana kurtyzana. 

We łbie zakręciło mi się tak, że ledwie ustałem na nogach. Nie na moje nerwy takie emocje. Zresztą byłem na warunkowym i starałem się unikać problemów. Dlatego od razu chciałem wyjść. Po chwili jednak uświadomiłem sobie, że mam tu robotę i nie mogę. 

Moim zadaniem dziś było zainstalowanie dużego telewizora i zintegrowanej z nim kamery wideo. Porządny markowy sprzęt. Można było się tylko domyślać, do czego będzie służył, ale to już nie moja sprawa. Ja miałem to tylko zamontować, nic więcej. Wychodziłem z założenia, że im mniej wiem, tym lepiej dla mnie. 

Popatrzyłem na nią rozbieganymi oczyma, a ona niewinne się uśmiechnęła. Była zjawiskowo piękna, młoda, jak dojrzewający owoc, jak dzika róża zerwana o poranku, pełna srebrzystych kropel rosy. Leżała na boku, wsparta na łokciu. Pod cienkim materiałem majaczyły nieduże, ale pięknie ukształtowane, jędrne piersi. Na jej szerokich biodrach znajdowały się, dość skromne, majteczki, które, w tej chwili, jakby nieopatrznie, ściągała coraz niżej i niżej. 

Zarówno, majteczki, jak i sama koszulka, ubarwione były w jaskrawe, różnokolorowe, poziome paski. Zmrużyła oczy, podciągnęła kolano na brzuch i, z delikatnym uśmiechem na swojej młodziutkiej buzi, uważnie mi się przyglądała. Czułem, że znalazłem się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie, że nie powinno mnie tu być. 

"Ona nie dla ciebie, stary", - pomyślałem, - "to nie twój poziom. Po prostu udaj, że niczego nie widziałeś, odwróć się i wyjdź. Tak będzie najlepiej".

Wciąż jednak stałem. Sam nie wiem dlaczego. Coś we mnie nie zadziałało, jakieś obwody w mojej głowie się zacięły, mój system operacyjny zawiesił się w najmniej odpowiednim momencie. No i nie wyszedłem. To przesądziło o wszystkim. 

Patrzyłem na te jej długie czarne włosy, swobodnie spływające na białą pościel, patrzyłem na tę jej trójkątną, delikatnie zarysowaną twarz, na ciemne oczy, malutki nosek, na subtelne usta i zaczynałem się trząść, jakby było mi cholernie zimno. Nie potrafiłem nad tym zapanować. Normalnie coś w środku zaczynało dygotać jak galareta. Mój oddech szybko przyspieszał i zdawało się, że nie mam nad nim żadnej kontroli, serce waliło, jak oszalałe i miałem wrażenie, że za chwilę upadnę. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...