9. Daj mi go.
Trwałem tak przez chwilę, napawając się tym niesamowitym uczuciem i mając jednocześnie wrażenie, jak bardzo jest to irracjonalne i ulotne. Byłem niemal przekonany, że za chwilę to wszystko się skończy, że ktoś się obudzi, że ona się obudzi i mnie zruga, ale nic takiego się nie stało.
Mało tego laska jakby czując to, co się dzieje, nie wiem, może się jej to śniło, wypięła tyłek w moją stronę w tak jednoznaczny sposób, że nie dało się tego zinterpretować inaczej, jak zaproszenie do penetracji moim twardym penisem, a co gorsze zaczęła nim wiercić, ocierając się o moje podniecone narzędzie. Tego nie dało się dłużej wytrzymać. Trzeba było natychmiast coś z tym zrobić i zrobiłem.
Najpierw odsunąłem się delikatnie. Później chwyciłem mojego kutasa w połowie długości, odgiąłem go pod większym kątem i samym czubkiem bardzo delikatnie zacząłem dotykać jej muszelki. Raz drugi. Odczekałem chwilę, czekając na jej reakcję. Wciąż nie byłem pewien czy się nie obudzi, wszak poczynałem sobie coraz zuchwalej, ale nic takiego się nie stało. Spała dalej. Jej oddech co prawda przyspieszył trochę, ale nic nie wskazywało na to, że laska za chwilę otworzy oczy.
Czułem, jak moje serce łomocze coraz bardziej. Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Chciało mi się śmiać z radości. Miałem wrażenie, że za chwilę wykrzyknę triumfalnie. Jedyną zmianą, jaka zaszła w tym wszystkim było to, że płatki jej muszelki zrobiły się wilgotne, grubsze i cieplejsze. Było to dla mnie wskazówką, że jestem na właściwej ścieżce, że należy to kontynuować.
Trzymając fiuta mocnym pewnym uściskiem, wygiąłem go ponownie i jeszcze raz dotknąłem wilgotnych już płatków cipeczki. Dziewczyna westchnęła przez sen, wygięła się jeszcze bardziej, jeszcze mocniej wypinając tyłek w moją stronę. To było wprost niewiarygodne. Wszystko wskazywało na to, że ona wciąż śpi, chociaż, moim zdaniem już dawno powinna się obudzić.
Zacząłem bawić się moim kutasem i jej cipeczką w sposób bardziej bezpośredni. Naciskałem nim na jej naleśniczek tak jakbym za chwilę miał wejść między te dwa gorące ślimaczki. Czułem, że kręci mi się w głowie a moje serce łomocze jak oszalałe.
W tym momencie stało się coś, co sprawiło, że kilka sekund zesztywniałem. Wioletta przeciągnęła się jak kotka, jeszcze mocniej wypinając tyłek w moją stronę i odezwała się przez sen:
-Och Roman, Roman…
Przyznam się szczerze, że spanikowałem. Po prostu byłem przekonany, że dosłownie za moment wszystko się rozpieprzy z wielkim hukiem. Jednak stało się coś, co rozwaliło mnie na kawałki. Do dziś nie umiem tego sobie wytłumaczyć w racjonalny sposób. Nagle poczułem rękę na swoim korzeniu. Nie swoją. Jej.
"Co jest? Jasna cholera, co jest? O Boże!" - pomyślałem, chcąc jak najszybciej się wycofać. Tak, żeby niczego nie zauważyła. Jednak nie dało się. Trzymała mocno i pewnie. Na dodatek skierowała moje narzędzie dokładnie w sam środek swojej kobiecości. Po prostu wkłada mojego kutasa w swoją cipkę, a ja nie mogłem nic na to poradzić, zrobić tak, żeby wyjść z tej opresji bez szwanku.
"Jezu, zaraz się spuszczę!" - pomyślałem i od zrazu oblał mnie gorący pot. Sama ta myśl sprawiała, że byłem gotów to zrobić.
-No dobra, daj mi go, - mamrotała Wioletta, nie budząc się, - daj mi go, chcę mieć go w sobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz