5. Plan iście diabelski
-No to, co będziemy już robili to legowisko w stodole, co? - odezwał się Grzesiek, wstając ze swojego miejsca.
-No. Trzeba będzie. Nie mam ochoty nocować pod gołym niebem, szczególnie że może zacząć padać, - zgodziłem się z nim.
-No raczej. Ja też jakoś zmarzłem. Chociaż Romanowi to już wszystko jedno, - powiedział, wskazując na leżącego twarzą do ziemi kolegę, - będziemy musieli sobie jakoś poradzić z tymi zwłokami. Żałosny widok, ale nie możemy go tak tu zostawić.
-No tak, on nigdy niczym się nie przejmuje. Dla niego ważne jest, aby tylko się napić. Rano będzie, łeb go napierdalał, jak nie wiem co, ale to już jego sprawa. Jak się nie ma umiaru…
-Nie no co ty. Po tym bimberku nie powinna boleć głowa. Tak mówił Jurek, znaczy gospodarz.
-Wiesz co, nie jestem taki pewien. Nie wiesz co to za alkohol, nie wiesz, jak go robił. Przecież to mogło być wszystko.
-No tak. Zgadza się, ale jutro się przekonamy.
-No tak jutro się przekonamy.
-Chło… chło… paki ścielicie juz to łózko? - spytała, sepleniąc w charakterystyczny pijacki sposób Wioletta, - Jestem barzo zmęcona.
Jej jasna bluzka była poplamiona tłuszczem z kiełbasy i rozpięta do połowy a spod spodu wysuwały się duże jędrne i kształtne piersi. Ta dziewczyna, mimo swojego ciętego języka zawsze mi się podobała, a to, że w tej chwili była pijana jak bela, tylko dodawało jej pikanterii i jakiegoś takiego dzikiego uroku. Przyznam się szczerze, że od jakiegoś już czasu miałem na nią niesamowitą ochotę, a to, że do tej pory jeszcze do niczego nie doszło, można było zawdzięczać tylko temu, że była narzeczoną Romana. No i co tu dużo mówić, ja przecież też miałem panią swojego serca. Przynajmniej oficjalnie wszyscy wiązali mnie z Kasią i jak na razie nie chciałem tego zmieniać. Tak więc wiązały nas pewne konwenanse no ale czułem, że to może wkrótce się zmienić.
-Nie wiem, czy można to nazwać łóżkiem. To raczej legowisko. No ale tak, ścielimy, - odpowiedziałem, - Jakbyś nam pomogła, to by było szybciej.
Miałem nikłą nadzieję, że osoba w takim stanie cokolwiek nam pomoże. Powiedziałem to tylko dlatego, że chciałem jeszcze chwilę bezkarnie pogapić się na je cycki. Obrzuciła mnie mętnym wzrokiem i wymamrotała:
-No… no nie wiem… chyba bbbędę zzzygać.
Udając, że jestem doszczętnie zgorszony, pokręciłem z dezaprobatą głową.
-Ja pierdolę, ty też się schlałaś tak jak ten twój chłoptaś. Teraz trzeba będzie was obydwoje niańczyć. Co za dzień.
Zmarszczyła brwi i podniosła palec wskazujący, próbując udawać bardziej trzeźwą, niż jest. Wychodziło jej to bardzo zabawnie i podniecająco.
-Plosę pana ja nie schlałam się wcale a wcale. Nnie obrazzaj mnie pan. Zzza, zzza kogo ttty mnie w ogóle masz? - bełkotała coraz bardziej rozochocona.
Nie byłem pewien, czy rzeczywiście jest tak pijana, czy tylko udaje. Jakby tego było mało, jej bluzka rozchyliła się jeszcze bardziej, a ja miałem okazję zobaczyć, że jej duże piersi nie są schowane pod żadnym stanikiem. Przez moje ciało przeszedł gorący dreszcz. To było naprawdę przyjemne. Gdzieś głęboko w podświadomości rodził się chytry plan. Plan iście diabelski, którego ja sam się wstydziłem i do którego oficjalnie nigdy bym się nie przyznał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz