Szukaj na tym blogu

22 sierpnia 2023

Prowokacja

2. Chcesz zobaczyć resztę?


Ona tymczasem nie próżnowała. Bez pośpiechu raz ściągała majtki, raz podwijała bluzeczkę, a ja stałem, jak zamurowany i błądziłem po jej ciele swoim głodnym wzrokiem. Byłem jak zahipnotyzowany, a ją najwyraźniej to bawiło. Czas mijał, sekunda za sekundą. Czułem, że jeśli natychmiast czegoś nie zrobię, wlezę na to łóżko i ją zerżnę jak starą sukę, a to byłaby najgorsza rzecz, jaka mogłaby się, w mojej, zawodowej karierze przydarzyć. 

Doznawałem coraz większego szoku, a ona położyła się na plecach i, oburącz, zadarła koszulkę do góry, odsłaniając swoje nieduże piersi. Były malutkie, bez trudu przykryłbym je dłońmi, ale za to bajecznie śliczne.

-Och, czy możesz… - wyjąkałem.

Wykonałem ruch dłonią wskazujący, by się zakryła. Nie zrobiła tego jednak natomiast, uchylając swoje cudowne usteczka, zapytała: 

-Nie podobają ci się?

Miała na zębach aparat i to mnie całkiem rozbroiło. Przecież, gdybym ją teraz dotknął, jej troskliwi rodzice zadbaliby o to, żebym przez ładnych parę lat nie wyszedł z pudła. 

-Ja pierdolę, młoda, nie, nie o to chodzi… są zajebiste, ale…

-No co, przeszkadza ci, że nie mam osiemnastu lat? Jestem za młoda jak dla ciebie, Gabriel. 

Pokiwałem tylko głową. Uniosła wyżej szerokie brwi, szerzej otworzyła przepiękne oczy, wysunęła do góry brodę i powiedziała:

-Weź, nie pierdol, przecież widzisz, że jestem dorosła.

To był koniec rzeczowej rozmowy. Ta panienka z dobrego, bogatego domu, powaliła mnie na ziemię i jeszcze po niej przeciągnęła jak szmatę. 

-No dobra, to może ja sobie pójdę. No wiesz… przyjdę kiedy indziej… - próbowałem jakoś wybrnąć z tej sytuacji, ale zdawałem sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne. 

-Jak chcesz, ale na twoim miejscu, to bym została, -  prowokacyjnie. 

-Nie. Nie mogę. Za chwilę tu wejdą twoi rodzice, - tłumaczyłem się jeszcze. 

Okazało się, że ona była przygotowana na taki scenariusz. 

-Nie wejdą. Pojechali na lotnisko po Zbyszka, no wiesz tego kuzyna i, przynajmniej, przez dwie godziny ich nie będzie. Sprawdzałam, kiedy będzie samolot i ile zajmie im przejazd z Warszawy o tej porze dnia, - wyjaśniła rzeczowo i konkretnie.

Coraz bardziej docierało do mnie, że pakuję się w porządne problemy. 

-Wiesz, co, chyba jednak sobie pójdę. Nie powinienem, tak, na ciebie patrzeć. Jesteś córką moich pracodawców. 

-Głupoty gadasz, Gabriel. Za patrzenie jeszcze nikogo nie ukarali. No i wydaje mi się, że jednak chciałbyś popatrzeć, co? Przynajmniej popatrzeć. Minuta cię nie zbawi. Dziś jest twój szczęśliwy dzień. Bierz, jak dają. 

Nogi wrosły mi w podłogę. Jasne, że chciałem. Chciałem się na nią gapić. Boże, taka młoda a tak bardzo szokowała swoim zachowaniem. Ujęła cycuszki w swoje drobne palce i uniosła pod brodę. Tego było już za wiele. 

-Och młoda, - jęknąłem, czując, jak mój kutas rozrywa rozporek. 

Uniosła głowę, wysunęła język i zaczęła lizać: raz jeden, raz drugi sutek. Nie odrywała ode mnie wzroku. Wpatrywała się we mnie spokojnie i przenikliwie, a ja podniecałem się coraz bardziej. 

-Nie tylko piersi mam ładne. Chcesz zobaczyć resztę? - zaproponowała, powoli odwracając się na brzuch. 

-Elka przestań. Nie powinienem, nie mogę, rozumiesz? - próbowałem się bronić, ale ona niewzruszona, kontynuowała. 

-Popatrz na moją dupcię. No spójrz, - powiedziała zaczepnie.  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...