7. Trzymając kutasa nad jej buzią
Kiedy obydwoje zdaliśmy sobie sprawę, że to już teraz, że to już ten moment, że teraz liczy się każda sekunda, błyskawicznie bez słowa wstaliśmy. Następnie ona wciąż mnie obserwując, opadła na kolana przede mną. Później usiadła na swoich piętach i unosząc brodę, szeroko otworzyła swoje usta. Trzymając kutasa nad jej buzią, wykonałem kilka gwałtownych posuwisto zwrotnych ruchów i strzeliłem obfitym strumieniem, ochlapując jej policzki i brodę. Po chwili gęsta, lepka sperma spadła na jej piersi.
Na koniec jakby w dowód dopełnienia tego wszystkiego ona zbliżyła się do mojej lancy i chwyciła ją w swoje gorące ciasne usta. Trzymała w nich samą końcówkę, a ja drżąc i dygocząc zostawiłem w nich resztę tego co ze mnie wypłynęło.
No co tu dużo ukrywać. To, co się tu działo to scena jak z najlepszego filmu porno. Z tą tylko różnicą, że aktorami byliśmy my sami: ja i ona. To my tworzyliśmy ten film. Byliśmy zarówno aktorami, scenarzystami jak i reżyserami własnej epopei o mocno erotycznym charakterze.
Znów stałem przed nią ze złączonymi udami, prawie na baczność. Wyprężałem się jak żołnierz na musztrze. Było mi tak dobrze, że aż trudno było wytrzymać. Trudno było znieść ten nadmiar bodźców, tego wszystkiego, co do mnie dociera.
Wciąż miałem ją przed sobą. Teraz to ona mnie uwodziła. Zresztą, nie ma co się oszukiwać, chyba od samego początku tak było. Nic już nie wiedziałem. Nic już nie miało sensu. Liczyło się tylko to, co ona ze mną robiła. Klęczała przede mną naga, zgrabna i piękna. Mogłem patrzeć na nią z góry. Mogłem obserwować jak oddaje się temu co robi, jak całkowicie ją to pochłania.
Byłem w szoku nie tylko z powodu tego co ona ze mną wyczyniała, ale też dlatego, że mój kutas był taki wielki i twardy. Oplatała go gęsta sieć napęczniałych sinofioletowych żył. Ona trzymała go swoją dłonią od spodu u samej podstawy, a jego koniec siedział w tych jej słodkich, szeroko otwartych ustach. Szokujące było to, że ledwie się w nich mieścił.
Moje jaja zwisały do dołu tuż pod jej zaciśniętą ręką. Pomimo tego, że już raz się spuściłem, były ciężkie, napęczniałe. Zdawało się, że było w nich jeszcze mnóstwo nasienia, nasienia, które mógłbym jej dać, nasienia, które tylko czekało, żeby się stamtąd uwolnić.
Rudowłosa dziewczyna była całkowicie skupiona na tym co robi. Zdawała się nie zwracać na mnie uwagi. Nie patrzyła na mnie. Jej wzrok skupiony był na moim przyrodzeniu. O ile cokolwiek z tej odległości mogła zobaczyć, zdawałam się wpatrywać w jego podstawę i w te wielkie jądra. Trzymając w swoich ustach samą głowicę, tworzyła w nich podciśnienie i doprowadzała mnie przy tym na skraj orgazmu. Słyszałem tylko ciche charakterystyczne mlaskanie przypominające ssanie cielęcia.
Po chwili kiedy wydawało się, że mam już dość, że nie wytrzymam ani sekundy dłużej, ona jakby to wyczuwając, uniosła wzrok i zmieniając taktykę, uwolniła mojego zaganiacza ze swoich słodkich usteczek. Zrobiła to jednak na bardzo krótki moment, tylko po to, by zaraz później, wciąż patrząc do góry na moją twarz, wysunąć swój długi, zwinny, gorący języczek i wprawić go w rytm miłości. Przyłożyła go w połowie długości, najpierw czubkiem a później całą powierzchnią i jednocześnie napinając skórę i ściągając ją do dołu, przejechała do góry, ciągnąc za sobą mokry, lepki ślad śliny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz