10. Oświadczył mi, że będzie ojcem.
I po chwili już w nie byłem. Byłem w jej cipce, w jej gorącej wilgotnej i ciasnej cipeczce. Nie siedziałem zbyt głęboko, ale doskonale zdawałem sobie sprawę, że dalsza część zabawy zależy tylko ode mnie. Miałem ją. Miałem ja w swoim posiadaniu i jeżeli chciałem, żeby tak pozostało, jeżeli nie chciałam, żeby się obudziła, musiałem brnąć w to dalej, udając, że jestem, Romanem.
Powoli pchnąłem biodrami w jej stronę. Siano zaszeleściło cicho, przez moje plecy przeszedł błogi dreszcz, ale poza tym nic więcej się nie stało. Miałem wrażenie, że mam przyzwolenia na wszystko.
Cofnąłem się i znów pchnąłem. Tym razem bardziej zdecydowanie.
-Uch, - westchnęła Wioletta, ale zdawało się, że śpi dalej.
Słodkie gorące uczucie opanowało całe moje ciało. Nie wiedziałem ile będę w stanie tak się zabawiać. Wprawiłem moje biodra w wahadłowy posuwisto-zwrotny ruch, nie za szybko, nie za wolno, średnio głęboko, spokojnie, oby jak najdłużej. Cipka dziewczyny zrobiła się już bardzo mokra, a ona sama wykazywała już oznaki powolnego wybudzania się. Jednak jeszcze nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, co się dzieje. Być może to wszystko rzeczywiście jej się śniło, że kocha się ze swoim narzeczonym, chociaż on w tej chwili do niczego się nie nadawał.
Nagle stała się kolejna rzecz i nie wiem, czy bardziej mnie zmroziła, czy podnieciła do tego stopnia, że poczułem szybko zbliżający się orgazm. Wiolka całkiem przytomnie otworzyła oczy i spojrzała mi prosto w twarz. To było cudowne. Tkwiłem w niej swoim twardym jak skała kutasem, ona odwrócona do mnie tyłem odkręciła głowę i patrzyła mi w oczy z pytaniem, co się właściwie dzieje.
Trwało to dosłownie ułamek sekundy. Miałem jeszcze na tyle zimnej krwi i zdrowego rozsądku, że błyskawicznie zakryłem dłonią jej usta, nie pozwalając wydobyć żadnego głośniejszego dźwięku. Teraz mogłem zrobić tylko jedno. Trzymając ją mocno w biodrach i zakrywając jej usta, przyspieszyłem ruchów biodrami, szybko dobijając do mojego orgazmu. Wiedziałem, że nie będzie to trwało długo. Byłem podniecony jak jasna cholera, a to, że ona w tej chwili się obudziła, jeszcze bardziej wzmogło moje pożądanie.
Na początku trochę się szarpała, ale już po kilkunastu posunięciach poddała się i nie stawiała żadnego oporu. Waliłem w jej cipkę jak oszalały, nie zważając na nic. Wioletta zagryzła mój wskazujący palec aż do bólu i postękiwała cicho.
Po chwili przed moimi oczami zapanowała ciemność, a całe moje ciało owładnęło przecudowne gorące uczucie. Spuściłem się prosto w jej cipkę, w ogóle nie myśląc o konsekwencjach. Wypełniłem ją po brzegi gorącym gęstym nasieniem, a ona tylko cicho wzdychała.
Nie dane nam było w pełni nacieszyć się tym, co zaszło, bo właśnie w tym momencie oboje usłyszeliśmy dziwny szelest dobiegający z dołu. Odruchowo odwróciliśmy głowy. To, co zobaczyliśmy, przeraziło nas doszczętnie, a jednocześnie niesamowicie zafascynowało.
Na dole, na środku klepiska stał szary wilk. To był wielki basior. On także nas zauważył. Wpatrywał się w nas swoimi uważnymi czerwonymi ślepiami jak drapieżnik w swoje ofiary. Myślałem, że padnę z wrażenia. Skąd się tutaj wziął? Po co przyszedł? I dlaczego tak na nas patrzył?
Stał nieruchomo przez jakieś piętnaście sekund, po czym jakby tracąc zainteresowanie, spokojnie się odwrócił i przez niedomknięte wierzeje wymknął się na zewnątrz. Więcej go nie zobaczyliśmy.
O naszej nocnej przygodzie nikt się nie dowiedział. Zachowywaliśmy się tak, jakby nic się nie stało. Każde z nas wróciło do swojego bezpiecznego miejskiego życia. Tylko po jakimś czasie szczęśliwy Roman oświadczył mi, że będzie ojcem.
-No tak, to wspaniała wiadomość, - powiedziałem, podając mu rękę, - Gratulacje Romku, najszczersze gratulacje.
Znów czułem się jak bandyta, ale nic nie mogłem na to poradzić.
KONIEC
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz