Szukaj na tym blogu

18 września 2023

Luksusowy apartamentowiec

1. Luksusowy apartamentowiec


Atrium Tower to luksusowy apartamentowiec wciśnięty między gierkowskie bloki. Zabudowę stanowią dwie bliźniacze dwunastopiętrowe wieże z czterema szybkimi windami ustawionymi jedna obok drugiej plus trzykondygnacyjny podziemny parking. Komuś, kto nie był w tej okolicy trudno to miejsce nawet znaleźć. Budynki z zewnątrz nie wyróżniają się niczym szczególnym. Chociaż jest jeden element, który od razu rzuca się w oczy. Chodzi o elewację obsadzoną balkonami tak gęsto, że nie ma pustego skrawka ściany. 

Na parterze pierwszej wieży znajduje się przechodnia portiernia. W zasadzie to duży przeszklony hol, taki jak te luksusowych w hotelach. Na samym środku znajduje się wysoka lada z ciemnego drewna, która jeszcze bardziej wzmacnia to wrażenie. Niemniej za ladą zamiast recepcjonisty siedzi pracownik ochrony. Należałoby napisać: "siedział", bo nie wiem, jak jest teraz, ale przypuszczam, że raczej nic w tej materii się nie zmieniło. Zatrudniali ochroniarza, bo tak się teraz robi. Pracownikowi ochrony można zapłacić dużo mniej, a wymagać tyle samo co od konsjerża. Chociaż moim zdaniem efekt zdecydowanie nie jest taki sam.

Pracowałem tam już jakiś czas temu i raczej, poza drobnymi wyjątkami, nie byłem zadowolony. Może to śmieszne, ale zza tej ogromnej lady widać było tylko moją głowę, a nie jestem jakiś przesadnie niski. Oczywiście mnie to nie przeszkadzało, tylko zawsze się zastanawiałem, w jakim celu to robią. Być może chodziło o to, aby człowiek, który tam siedzi, wyglądał bardziej reprezentacyjnie. Tyle tylko, że jeśli ktoś taki w ogóle miałby być reprezentacyjny, to po co go aż tak zasłaniać. No, chyba żeby cały dzień stał na własnych nogach, ale, tak jak już pisałem, mnie to absolutnie nie przeszkadzało. Takie ustawienie dawało nieco przestrzeni dla osoby, która i tak praktycznie dwadzieścia cztery godziny na dobę była na widoku. Pod spodem można rozłożyć tablet albo nawet laptop, jak ktoś miał. Można było też ukryć książkę, bo oficjalnie czytać też nie było można. Taka praca.

Lokatorzy kręcili się w ciągu dnia jak mrówki. Mieszkań, a w zasadzie bardzo drogich i dużych apartamentów, było ponad dwieście. Cały czas trzeba było bardzo uważać, kto wchodzi i wychodzi, patrzeć prosto w oczy ładnie się uśmiechać i grzecznie mówić dzień dobry, a najlepiej kłaniać się w pas jak chłop pańszczyźniany dziedzicowi. Z tego też powodu rotacja pracowników była bardzo duża. Nie każdy był w stanie znieść ciągłe napięcie. 

Jeżeli chodzi o mieszkańców, trzeba przyznać, że to byli bardzo bogaci ludzie. Mieszkał tam prezes dużej państwowej spółki, której nazwy nie wymienię, bo byłaby to kryptoreklama, ale nie tylko. Dobrze zapamiętałem pewną diwę polskiej sceny estradowej. Kiedy ją pierwszy raz zobaczyłem, z zaskoczeniem stwierdziłem, że na ekranie telewizora wydaje się dużo wyższa niż w rzeczywistości. Był też znany artysta malarz, który, mimo że był już po sześćdziesiątce, nosił się i zachowywał, jakby dopiero skończył dwadzieścia lat. Jednym słowem, ludzie jak ludzie, czasem lepsi, czasem gorsi. Chociaż nie. Niektórzy byli całkiem w porządku. Tak jak pewien wysoko postawiony pracownik BOR. Zawsze uprzejmy i taki, powiedzmy sobie, normalny. Zawsze zatrzymał się i zamienił kilka słów. Nigdy nie odnosił się do nas z wyższością. Mówił, że jak komuś słoma z butów wystaje, to nawet wielkie miasto tego nie zmieni. Co prawda, to prawda.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...