3. Kochaj się ze mną mocno.
Delikatnie, czubkami palców, zsunęła majtki na jedną stronę, odsłaniając uroczą pizdeczkę. Z głębokiego cięcia wyłaniały się dwa, subtelne płatki. Gdzieś ze środka próbował wypłynąć biały, gęsty nektar. Czułem w kroczu słodkie, narastające pulsowanie. Mój kutas rozpaczliwie domagał się wyjścia i zrobienia tego, co do niego należało.
-Och, cały tydzień o tobie myślałam, ty mój ogierze. Zrób mi dobrze, - westchnęła głęboko.
-Boże kochany, dziewczyno, chcę się w tobie już znaleźć, - intonowałem drżącym głosem.
W tym samym momencie poczułem słodki, przyjemny zapach jej wilgotnej już norki. Patrzyłem i miałem wrażenie, że za chwilę moje serce wyskoczy mi z klatki piersiowej. Chciałem seksu.
Wstała, zrzuciła z siebie koszulę i pochyliła się, aby zdjąć majtki. Mimo swojego wieku była szczupła, zgrabna i miała sprężystą, gładką skórę. Wypięła tyłeczek w stronę ściany i żałowałem, że nie w moją. Rozstawiła szeroko nogi.
-W ten sposób nie ściągniesz majtek, - powiedziałem uśmiechając się.
Oczywiście droczyła się ze mną. Ta pozycja kojarzyła mi się tylko z jednym. Wiele razy posuwałem ją w ten sposób i zawsze było bosko. Właściwie, to wcale nie musiała ściągać tych majteczek. Mogły zostać tam, gdzie były a ja i tak zrobiłbym swoje. Wystarczyło tylko delikatnie je odsunąć.
-A może, - roześmiała się.
Uniosła głowę i patrzyła na mnie gorącym wzrokiem.
-Hej kowboju, ale ty też się rozbieraj, - powiedziała nieco głośniej, kiedy zobaczyła, że wciąż stoję tak jak wcześniej.
-Co? - otrząsnąłem się z odrętwienia.
-Rozbieraj się. Chyba nie każesz mi na siebie czekać.
-Oczywiście, że nie. Już, wszystko, o co prosisz, Beatko, - powiedziałem i zacząłem zrzucać z siebie ciuchy.
Najpierw zdjąłem górną część ubrania i zostałem w samych dżinsach.
-Oooch, - westchnąłem mimowolnie, czując, że za chwilę to się stanie.
Wreszcie była blisko, tak blisko, że czułem jej ciepło, jej zapach, naga, piękna, gorąca i moja. Mój kutas napierał na materiał spodni, rwał się, jak dziki koń i żądał natychmiastowego uwolnienia. Tyle razy to robiliśmy i za każdym było dokładnie to samo.
-Och, chodź do mnie. Chcę cię, - szepnęła.
Zbliżyliśmy się do siebie, nasze dłonie złączyły się w czułym uścisku. Była o głowę niższa, drobna i krucha. Wcale nie wyglądała na te swoje czterdzieści lat.
-Chodź do mnie. Chodź tutaj do mnie, - prosiła.
Zbliżyłem się jeszcze. Dotknęła mnie czubkami piersi. Zadrżałem. Przechyliła czoło, by musnąć mnie ustami. Pachniała wanilią i rumem. Chciałem jej, pragnąłem jak nikogo na świecie i kiedy rozebrałem się do naga, uklękła i chwyciła w usta mojego sterczącego twardego jak stal kutasa.
-Oooooch, - westchnąłem po raz kolejny.
Miałem wrażenie, że odpływam gdzieś w kosmos. Szum w uszach narastał. Przed oczami robiło się ciemno.
-O widzisz, teraz ci dam wszystko, co mam, wszystko, co posiadam, całą siebie. Tak bardzo lubię dawać to, właśnie tobie. Bierz mnie. Kochaj się ze mną mocno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz