6. To była cała Joanna.
Podparła się na rękach gdzieś za moją głową. Jej cudowne piersi ocierały się o moją klatkę piersiową. Wykorzystywała mnie, robiła ze mną, co tylko chciała, a ja tylko jęczałem, wzdychałem i stękałem. Nie chciałem nic zmieniać. Było mi cudownie.
-Ja już ci pokażę. Ooo taaak, nie wyjdziesz z tego baseniku o własnych siłach, zobaczysz, ja już się postaram, - sapała, podnosząc się i opadając.
Moja głowa turlała się po twardym betonie, a ona podskakiwała na moim kutasie niczym duża piłka. Nic sobie nie robiła z mojej niewygody.
-Och Joasiu, och Joasiu, - powtarzałem jak w półśnie.
I raz, i raz, i raz… - unosiła się i opadała, unosiła się i opadała. Odpływałem. Teraz już wiedziałem, jak wygląda prawdziwy raj. O tak, to było to.
Jeszcze raz ułożyła się na kamiennej posadzce. Opuściła nogi, zanurzając stopy w wodzie. Podszedłem, rozsunąłem jej uda i twardym kutasem wepchałem się w jej norkę.
-Och, och, och, - stękałem.
Prężyłem się i wchodziłem coraz głębiej. Uniosła się na jednym łokciu i kwaśno się uśmiechając z głośnym westchnieniem, wyrzuciła z siebie:
-A nie mówiłam kotku, że będziesz miauczał?!
Wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem… jej ciało było takie delikatne, takie drobne, a jednocześnie tak pięknie i harmonijne zbudowane, jakby stworzył je jakiś, niesłychanie utalentowany, artysta.
-Och, nie wytrzymam, nie wytrzymam, mała spuszczę się, jejku za chwilę się spuszczę, - jęczałem coraz głośniej.
Kucnęła na skraju basenu. Rozsunęła szeroko kolana, wystawiając w moim kierunku napęczniałą i mocno wymęczoną już pizdeczkę.
-Wiedziałam, że nie dasz rady, po prostu wiedziałam, - śmiała się ze mnie, ale się tym nie przejmowałem.
Stałem naprzeciwko z pulsującym kutasem i jęczałem. Tego właśnie chciałem.
-Och mała chcę cię, och tak bardzo chcę cię. Poczekaj chwilkę, niech tylko trochę odpocznę. Ja już ci pokażę.
-Jesteś słodki, tak dobrze mi robisz, ale moja cipeczka potrzebuje dużo więcej.
-Och wiem, tak wiem, moja słodka.
Powoli się do niej zbliżałem, a ona oparłszy dłonie na wystających z wody kamieniach, uśmiechała się.
-No to chodź, pokaż mi, co potrafisz, - prowokowała.
Jeszcze raz położyłem się w wodzie, a ona dosiadła mnie tyłem i tym razem pojechała bardzo, bardzo ostro.
Góra, dół, góra, dół… unosiła się i opadała w błyskawicznym tempie. Nie dała mi ani chwili wytchnienia. Jechała na mnie mocno, zawzięcie, bez najmniejszej przerwy. Nawet nie miałem czasu, by porządnie pojęczeć i mechanicznie tylko wyrzucałem hausty powietrza.
-Ych, uch, ych, uch…
Nie miałem już siły powstrzymywać potężnego wytrysku. W pewnej chwili zacisnąłem powieki i poczułem, że się w nią pompuję.
-Aaaaaaaaa!!! - wrzasnąłem.
Napełniałem ją i napełniałem. Lałem w nią litry nasienia, gorącej, gęstej spermy.
-Och, ooooch, ooooooooooch!!! - wyrzuciła z siebie, czując, że nie nie może już więcej pomieścić.
Jej słodka pizdeczka zacisnęła się na mnie jak imadło, zabierając ze mnie ostatnie porcje gorącego balsamu.
Odchyliła się do tyłu i oparła dłońmi o moją klatkę piersiową, a ja chwyciłem ją za pośladki, unosiłem i opuszczałem, unosiłem i opuszczałem.
Chlap, chlap, chlap, - bryzgała woda na wszystkie strony. Mój kutas wciąż był sztywny i twardy, czułem, że przy każdym ruchu nasienie wylewa się do basenu.
Po wszystkim legliśmy na świeżo skoszonej trawie i momentalnie zasnęliśmy, a kiedy się obudziłem, nie było jej już przy mnie. Jeszcze kilkakrotnie widziałem ją w tym hotelu, ale oprócz grzecznościowego dzień dobry, nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa. Kiedy próbowałem patrzeć w te jej ciemne oczy, jakby ze wstydem, odwracała głowę. To była cała Joanna.
KONIEC
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz