5. Stała w drzwiach, gadała i patrzyła.
Jak to było ze mną? Nie będę opisywał wszystkiego, bo wyszłaby z tego cała powieść. Wspomnę tylko o pewnej przygodzie, która mi się z nią przytrafiła. Zacznę od tego, że kiedy przychodziłem do pracy i się przebierałem, to ona wchodziła na zaplecze i się na mnie gapiła. Normalnie stała w drzwiach, gadała i patrzyła. Przy czym jej zdaniem nie było w tym nic zdrożnego. Czy mi to przeszkadzało? Trochę tak. Kilka razy zwróciłem jej nawet uwagę, ale się ze mnie tylko śmiała.
-No co ty, wstydliwy jesteś jak panienka, - mówiła wtedy i patrzyła dalej.
Trochę mnie to krępowało, ale po jakimś czasie się przyzwyczaiłem. Starałem się traktować ją jak kolegę. Nigdy jednak tak do końca nie było w porządku. Ona przecież była dziewczyną a ja facetem. Obydwoje byliśmy dorośli i mieliśmy swoje potrzeby. Przecież nie byłem z drewna. Poza tym już wtedy miałem lekko wystający brzuch.
Ja się przebierałem, a ona gadała jak najęta. Co robiła wczoraj, gdzie była, z kim rozmawiała i tak dalej. Tak było co służbę. Ja się przebierałem, a ona stała w drzwiach, gapiła się na mnie i udawała, że wszystko jest w porządku. No kurde, nie było i ona o tym dobrze wiedziała.
No i powiem, że po jakimś czasie, stres zniknął i stało się to nawet przyjemne. Podniecała mnie coraz bardziej. Któregoś dnia zebrałem się na odwagę i powiedziałem wprost:
-Słuchaj Beatka, widzę, że masz na mnie ochotę. Może byśmy coś z tym zrobili. No wiesz, jakiś numerek… tu na zapleczu, co?
O dziwo nie była jakoś specjalnie zaskoczona, ale roześmiała się w głos.
-Taaa oczywiście mądralo. Za dużo sobie nie wyobrażaj. Z roboty by nas wywalili i tyle by z tego zostało. Poza tym, jak wiesz, jestem mężatką, szczęśliwą mężatką. Wolałabym tego nie zmieniać, a tak w ogóle to o czym ty gadasz, jesteśmy w pracy, jak ci za mocno stoi, to idź i sobie zwal.
-To, czemu tak się na mnie gapisz? Przyznaj się, chcesz się ze mną bzykać.
-Ha, ha, ha… dobry jesteś. Przecież to całkiem normalne między kolegami z pracy.
-Co jest normalne?
-Że faceci przebierają się przy sobie.
-No dobrze, w takim razie zróbmy odwrotnie.
-Ale co?
-No, żebyś to ty się przebierała, a ja będę stał i patrzył.
Wybuchła szczerym śmiechem i powiedziała:
-Wiesz co, wariat jesteś. I żebyś sobie nic nie wyobrażał. To tylko żarty.
Na tym się skończyło. Więcej nie wracaliśmy do tego tematu. Ja się przebierałem, a ona patrzyła. Na początku zmieniałem tylko górną część garderoby, ale kiedy dostaliśmy nowe służbowe spodnie i kazali nam w nich chodzić, ściągałem także i dolną część ubrania. Oczywiście bez slipów, ale to nie miało najmniejszego znaczenia, bo przez cienki materiał widać było całe moje podniecenie.
To było głupie. Wszystko zaczęło przeradzać się w coś bardzo dziwnego i niezrozumiałego dla mnie, chwilami wręcz chorego. Zdejmowałem spodnie, pod slipami prężył się, napęczniały i gotowy do akcji penis a dwa metry ode mnie stała moja koleżanka i wszystkiemu bezceremonialnie się przyglądała. A kiedy próbowałem proponować jej seks, mówiła, że coś mi się w głowie poprzewracało i żebym nic takiego sobie nawet nie wyobrażał. To powodowało coraz większe napięcie, podniecenie i podświadomą chęć realizacji swoich planów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz